News will be here
Fot. Schwoaze/Pixabay

Coraz mniej wypadków, coraz mniej zabitych, prędkość już nie jest główną przyczyną wypadków, ale według wielu ekspertów od bezpieczeństwa ruchu drogowego na naszych drogach nadal nie jest bezpiecznie. Z czego wynika taki stan rzeczy?

Czy na polskich drogach jest niebezpiecznie? Czy w ostatnich latach wprowadzono zmiany, które podnoszą nasze bezpieczeństwo? Ocena może nie być jednoznaczna, ale statystyki wskazują, że na polskich drogach dochodzi do mniejszej liczby wypadków, w których ginie mniej osób. To oczywiście także kwestia tego, że drogi są lepsze niż przed laty. Eksperci od bezpieczeństwa ruchu drogowego nie mają jednak wątpliwości - wysokie mandaty w tym pomogły.

Tendencja spadkowa w liczbie wypadków drogowych jest niemal stała. Od dekady (z jednym wyjątkiem) co roku odnotowujemy mniej takich zdarzeń. Nadal jednak są to liczby na poziomie... dziesiątek tysięcy. Jeszcze w 2013 roku było ich, według danych policji, prawie 36 tysięcy, w 2018 roku ponad 31 tysięcy, a w 2022 roku 21 322. Przekłada się to także na tysiące osób, które giną na drogach. Przed dekadą w wypadkach drogowych zginęło rocznie 3357 osób. 5 lat temu 2862, w 2020 roku 2491, a w zeszłym w końcu udało się zejść poniżej 2 tysięcy osób - dokładnie 1896.

90% wypadków na drogach z winy kierujących

Jak podaje portal mubi.pl związany z porównywarką ubezpieczeń dokładnie 90,9% wypadków ze wspomnianej liczby zostało z powodowanych z winy prowadzącego. Daje to blisko 20 tysięcy zdarzeń. Wyróżnia się wśród nich:

  • nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu (23,4%),
  • niedostosowanie prędkości do warunków ruchu drogowego (23,1%),
  • nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu dla pieszych (11,6%),
  • niezachowanie bezpiecznej odległości pomiędzy pojazdami (8,6%),
  • nieprawidłowe wyprzedzanie (4,8%),
  • nieprawidłowe skręcanie (3,4%).

W pierwszej grupie możemy zapewne wyróżnić osoby, które się “zagapiły”, czyli nie zwracały uwagi na znaki. Oprócz tego osoby wymuszające pierwszeństwo świadomie chociaż go nie mają, liczące że zdążą przed nadjeżdżającym pojazdem, jeżdżące na pamięć a np. zmieniła się organizacja ruchu itd.

Prędkość nadal zabija, ale mniej

Ciekawy jest fakt, że wzrosła procentowa liczba wypadów związanych z nieustąpieniem pierwszeństwa, ale o ponad 10% spadła z powodu prędkości. Nowe taryfikatory, duża liczba punktów karnych, wysokie mandaty, karanie recydywy przynoszą skutek. Oczywiście wiele osób powie, że to nieprawda. Takie mandaty to zamach na ich wolność, a po prostu auta są bezpieczniejsze, ale nie wykazują tego żadne statystyki.

Moim zdaniem, bardzo dobrym i interesującym przepisem jest ten o wspomnianej recydywie. Zakłada on, że jeżeli kierowca popełnił dane wykroczenie po raz kolejny w ciągu dwóch lat, będzie musiał zapłacić mandat podwójnie. Znowu spójrzmy na kilka przykładów.

Dotyczy to na przykład przekroczenia prędkości o:

  • 31-40 km/h – pierwszy raz: 800 złotych; recydywa: 1600 złotych;
  • 51-60 km/h – pierwszy raz: 1500 złotych; recydywa: 3000 złotych;
  • nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu – pierwszy raz: 1500 złotych / recydywa: 3000 złotych;
  • prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie po spożyciu alkoholu lub innego, podobnie działającego środka – pierwszy raz: 2500 złotych / recydywa: 5000 złotych.

Więcej przykładów znajdziecie na stronie policji.

Nadal problem z młodymi na drogach

źródło: Pixabay

Dość szokująca statystyka pojawia się w wypadkach spowodowanych przez kierowców w wieku 18-24 lata. Z powodu niedostosowania przez nich prędkości do panujących na drodze warunków atmosferycznych zabici stanowią ponad połowę (52,7%) ze wszystkich wypadków. To potwierdza teorie o ich brawurowej, szybkiej i za mało odpowiedzialnej jeździe.

Nie zdziwi jeżeli ustawodawcy będą szukali kolejnych sposobów na “pilnowanie” tej grupy społecznej. Pytanie tylko jakie? Słynny już zielony listek to zdecydowanie za mało. Miały być kursy dokształcające, ale przepisy te (choć w życie weszły w 2011 roku) okazały się martwe, bo nie ma odpowiednich rozwiązań technicznych.

Obecnie ministerstwo pracuje nad zmianami, które miały by realnie ograniczać w pierwszych miesiącach prędkość z jaką mogą poruszać się młodzi kierowcy na drogach, oznakowanie samochodu, dodatkowe kursy, ograniczenie jeśli chodzi o mandaty i ponowne przejście kursu.

Jest lepiej, ale może być jeszcze lepiej

Trudno niestety nie odnieść wrażenia, że po prostu naszym kierowcom trzeba dokręcać śrubę. Wyższe mandaty, więcej punktów karnych, dodatkowe ograniczenia dla młodych kierowców, badania co 15 lat. Prawo jazdy przestaje być dokumentem wydanym i na tym koniec, dalej każdy sam sobie. Rządzący zobaczyli potrzebę wzięcia większej odpowiedzialności za sytuację by ograniczyć liczbę wypadków, w tym śmiertelnych na drogach. Jak widać argument finansowy dał do myślenia.

Wkrótce ma wejść w życie także konfiskata pojazdu dla pijanych kierowców. Nie ma chyba wątpliwości, że obecnie dwie największe patologie na polskich drogach to nadmierna prędkość i pijani kierowcy. Daleko jeszcze nam do końca skutecznego procesu dostosowanie prędkości do warunków ruchu drogowego.

Kamil Jabłczyński

Kamil Jabłczyński

Redaktor warszawa.naszemiasto.pl, z EXU współpracuje od 2019 roku. Interesuje się tematyką miejską, ale nie tylko warszawską. Lubi porównywać stolicę Polski z innymi miastami – przyglądać się zmianom infrastrukturalnym, komunikacyjnym i urbanizacyjnym. Obserwuje co, gdzie i dlaczego się buduje. Oprócz tego lubi podróże małe i duże, ale też sport, film oraz muzykę. Stara się jednak nie ograniczać w tematyce swoich tekstów.
News will be here