“TENET” okaże się najambitniejszym filmem Nolana?

Kadr z filmu "TENET", fot. Syncopy/Warner Bros. Pictures
Kadr z filmu "TENET", fot. Syncopy/Warner Bros. Pictures
Chwilę przed Bożym Narodzeniem ukazał się zaskakujący zwiastun tajemniczego projektu Christophera Nolana. Oczywiście świąteczny czas nieco spowolnił reakcję wnikliwych internetowych detektywów, ale nie sprawił, że w sieci zabrakło domysłów. Co pokaże nam "TENET"?

Banałem byłoby stwierdzenie, że Christopher Nolan – w przeciwieństwie do innych, wielkich reżyserów – jest mało hollywoodzką indywidualnością. W gruncie rzeczy każdy z topowych obecnie twórców musi mieć swój znak rozpoznawczy, własną niszę; coś, czym zawsze zaskoczy swoich fanów – inaczej nie byłby topowy, a co najwyżej kręciłby blockbustery. W przypadku Nolana tą jego charakterystyczną cechą zdaje się unikatowość i sięganie po różne gatunki. Niektórzy przypuszczają jednak, że “TENET” może tę wizję zaburzyć. Mimo to film – choć zwiastun pojawił się z zaskoczenia – już ma rzeszę wyczekujących fanów.

Nic dwa razy się nie zdarza (nawet Batman miał trzy części)

Główny bohater filmu "TENET" grany przez Johna Davida Washingtona, fot. Syncopy/Warner Bros. Pictures
Główny bohater filmu “TENET” grany przez Johna Davida Washingtona, fot. Syncopy/Warner Bros. Pictures

Kreując swoje filmowe światy, Nolan nie bierze jeńców. Choćby historia przedstawiana w filmie prosiła się o jej rozwinięcie – nie doczekamy tego raczej. Wyjątkiem jest tu trylogia o Mrocznym Rycerzu, ale te filmy Brytyjczyk kręcił akurat na zlecenie Warner Bros. Swoje własne produkcje tworzy natomiast w zgoła odmienny sposób. Nawet pozornie poroniony pomysł przeradza się w scenariusz, którym Nolan po prostu zaskakuje (i zachwyca). Bawił się już ludzkim umysłem w “Memento”; czarował widza w “Prestiżu”; zwiedzał krainę snów w “Incepcji” czy kosmos w “Interstellarze”; a nawet odwiedził fronty II wojny światowej w “Dunkierce”. Celowo pomijam tu mniej znane, choć niemniej zachwycające “Śledząc” z 1998 oku i “Bezsenność” (2002). Nie ma czasu na tłumaczenie tych filmów, a wniosek i tak będzie taki sam: Christopher Nolan kocha bawić się kinem i konwencjami.

Po co o tym mówię? A no po to, by przejść do rujnowania tej wizji – a przynajmniej podważenia wiary w nią. “TENET” zdaniem wielu może być bowiem sequelem “Incepcji”. Osobiście nie odczuwam tu zbytniej zbieżności. Owszem, zwiastun jest zjawiskowy i zapowiada ciekawą intrygę, a jednym z narzędzi głównego bohatera będzie manipulacja czasem. W “Incepcji” takie zabawy miały jednak miejsce wyłącznie w sferze snów, a konwencja filmu była znacznie mniej realistyczna. Zachwyty wizualne górowały nad atmosferą zagrożenia. A tutaj? Chęć zapobiegnięcia III wojnie światowej, nuklearny holokaust. Sami przyznacie, nie klei się to.

Na pewno będzie ambitnie, ale czy “TENET” przebije dotychczasowe dzieła Nolana?

Część scen do filmu kręcono w Estonii, gdzie przyłapano ekipę Christophera Nolana, fot. Syncopy/Warner Bros. Pictures
Część scen do filmu kręcono w Estonii, gdzie przyłapano ekipę Christophera Nolana, fot. Syncopy/Warner Bros. Pictures

Źródłem wszystkich domysłów związanych z sequelem jest amerykański zwiastun kinowy. Internauci donoszą bowiem, że padają tam hasła: “Czas na nowego protagonistę” oraz “Czas na nową misję”. Samo słowo “nowy” w takim kontekście narzuca natomiast interpretację, że wcześniej już musieliśmy się spotkać – ze starym protagonistą oraz starą misją. Skojarzenia z “Incepcją” zdają się naturalne, bo w swej zagadkowej konstrukcji “TENET” po prostu jest jej najbliższy… Ale czy to znaczy, że musi mieć z nią związek?

Warto pamiętać, że co jak co, ale zabawy z czasem są dla Christophera Nolana jednym z ulubionych zagrań. Jeśli przyjrzymy się jego filmom, zobaczymy ten motyw w niemal każdym. “Dunkierka” przecież jest pocięta i zmontowana tak, że upływ czasu odciska swoje piętno na każdym z bohaterów; w “Interstellarze” także mieliśmy anomalie czasowe, które były clue całej fabuły; historia w “Memento” jest natomiast jak rozsypane na podłodze puzzle, które trzeba poskładać, by poznać losy bohaterów. Przy tym wszystkim delikatne zabawy czasem w “Incepcji” zdają się błahostką.

Być może rozwiązaniem jest już sam tytuł…

Tenet to nic innego jak zasada, dogmat. Można więc uznać, że główny bohater będzie grać zgodnie z nimi lub zacznie je naginać. Niemniej, nie znaczenie, a konstrukcja tego słowa może mieć kolosalne znaczenie. Tenet to palindrom, a więc niezależnie jak czytane, da taki sam wyraz.

Biorąc pod uwagę, że film wyraźnie opierać się będzie na manipulowaniu czasem, a już w zwiastunie widzimy swego rodzaju punkt kulminacyjny, gdy bohater zostaje przywrócony do żywych, wnioski nasuwają się same. Na razie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nowy film Christophera Nolana może być jego najambitniejszym dziełem. To zresztą słowa samego reżysera, a jakoś nie widzę powodów, by mu nie wierzyć. Film kręcono w siedmiu krajach, a jego budżet wynosił 225 milionów dolarów. Dla porównania “Interstellar” czy “Incepcja” kosztowały około 160-165 mln. Jak przełoży się to na efekty wizualne? O tym przekonamy się już 17 lipca 2020 roku, gdy “TENET” wejdzie do kin.W głównych rolach zobaczymy Johna Davida Washingtona i Roberta Pattinsona, towarzyszyć im będą Elizabeth Debicki, Clémence Poésy, ale nie zabrakło miejsca dla ulubieńca reżysera – sir Michaela Caine’a.

Nie zabrakło miejsca dla sir Michaela Caine'a, fot. Syncopy/Warner Bros. Pictures
Nie zabrakło miejsca dla sir Michaela Caine’a, fot. Syncopy/Warner Bros. Pictures
Autor artykułu
More from Damian Halik

Hłasko ożywiony przez Iskry – nowa książka we wrześniu

Marek Hłasko już w zeszły roku dołączył do grona „literackich zombie”, jednak...
Czytaj wiecej