Testując Lexusa GS F

Redakcja EXU Magazine zaprosiła dziesięciu przedstawicieli wolnych zawodów do przetestowania 6 modeli Lexusa – oD SUVa po sedana. Za kierownicą usieli prawnicy, lekarze, artyści, architekci oraz inni przedsiębiorcy. Auto było do ich dyspozycji przez co najmniej trzy doby. Pokonali tysiące kilometrów w różnych warunkach: mieście i na trasach szybkiego ruchu, nocą, w deszczu czy na pierwszych zimowych oblodzeniach. Po zakończonych testach, zostali poproszeni o opisanie swoich wrażeń w pięciu obszarach.

Redakcja EXU Magazine zaprosiła dziesięciu przedstawicieli wolnych zawodów do przetestowania 6 modeli Lexusa – oD SUVa po sedana. Za kierownicą usieli prawnicy, lekarze, artyści, architekci oraz inni przedsiębiorcy. Auto było do ich dyspozycji przez co najmniej trzy doby. Pokonali tysiące kilometrów w różnych warunkach: mieście i na trasach szybkiego ruchu, nocą, w deszczu czy na pierwszych zimowych oblodzeniach.

Po zakończonych testach, zostali poproszeni o opisanie swoich wrażeń w pięciu obszarach: stylistyka i design, intuicyjność i systemy, doznania z jazdy tzw. feel&fun, dynamika (moc, przyspieszenie, silnik, zawieszenie), eksploatacja. Dodatkowo wykonali zdjęcia i uzupełnili kilkunastozdaniową ankietę, która w lekki i nieraz humorystyczny sposób podsumowała test.

Zacznijmy od Lexusa GS F. Co zaskoczyło, co zachwyciło, było dotąd nieznane, dało najwięcej frajdy, okazało się najbardziej przydatne? Model testowali: Andrzej Burawski – architekt, Paweł Olszewski – lekarz i Wiktor Boroń, również lekarz.

Doceniłem design, bo jestem architektem, bo jest smaczny, bo jest nieprzerysowany, bo jest agresywny, ale też nieuciążliwy w odbiorze”, „Poczułem się jak w przyszłości, bo od czasu do czasu myślałem, że latam”, „Brzmienie ośmiocylindrowej jednostki powoduje gęsią skórkę nie tylko u kierowcy, ale u wszystkich w promieniu kilkunastu metrów. Zapewne również tych z wadą słuchu. Dla mnie to prawdziwy majstersztyk” – tak komentują swoje wrażenia z jazdy pierwsi testujący.

Zaczynamy cosobotni recenzyjny cykl. Zobaczmy pierwszą szczegółową relację.

Wiktor Boroń – lekarz

„Podczas jazdy myślałem o tym, że pojęcie “brak miejsca do wyprzedzania” jest pojęciem względnym”.

Wnętrze jest starannie dopracowane, sportowe fotele świetnie trzymają w zakrętach, są również wystarczająco wygodne podczas pokonywania dłuższych tras. Jeżeli miałbym wskazać na jakiś mankament to byłaby to wyłącznie mało intuicyjna obsługa gładzika odpowiedzialnego za sterowanie systemem multimedialnym. To przestaje mieć znaczenie z chwilą wciśnięcia przycisku Start, który budzi do życia pięciolitrowe serce tego samochodu.

Brzmienie ośmiocylindrowej jednostki powoduje gęsią skórkę nie tylko u kierowcy, ale u wszystkich w promieniu kilkunastu metrów. Zapewne również tych z wadą słuchu. Dla mnie to prawdziwy majstersztyk.

Lexus GS-F ma dwa oblicza. Można nim jeździć spokojnie delektując się basem dobiegającym spod maski. Ma system mocowania Isofix i całkiem spory bagażnik. Ma nawet tryb jazdy Eco.

Z chwilą energicznego wciśnięcia pedału gazu ten samochód pokazuje jednak swoje prawdziwe JA.  W trybie Sport +, na trzecim biegu można poczuć jeszcze delikatny uślizg tylnej osi, a osiągi i precyzja prowadzenia zbliżają go bardziej do samochodów sportowych niż do statecznego sedana klasy wyższej. Nad wszystkim czuwa w razie potrzeby dobrze skonfigurowane ESP. Nie radzę go jednak dezaktywować na śliskiej nawierzchni, jeśli nie znamy podstaw driftingu. Można się niechcący znaleźć tyłem do zamierzonego kierunku jazdy. Dla wtajemniczonych – zabawa jest przednia.

Ekonomika jazdy w codziennym spokojnym użytkowaniu spalanie jest zapewne akceptowalne choć tego akurat nie sprawdzałem. Przy dynamicznej jeździe jest odpowiednie do osiągów, ale radość z jazdy i brzmienie pięciolitrowego silnika sprawiają, że takie drobiazgi schodzą na dalszy plan. Jeżeli Lexus GS to tylko w wersji F.

Ot taki wilk w owczej skórze.

Pierwsze wrażenie po wejściu do Lexusa – sportowy luksus.

Lexus to świetna alternatywa dla niemieckich limuzyn.

Najbardziej podoba mi się w tym aucie brzmienie silnika i osiągi.

Największa frajdę miałem, gdy pedał gazu dotykał podłogi.

Najbardziej doceniłem to, że nie rzuca się w oczy.

Po uruchomieniu poczułem gęsią skórkę.

Słysząc dźwięk silnika – nie muszę włączać radia.

Gdy przyspieszałem to znów miałem gęsią skórkę.

Podczas jazdy myślałem o tym, że pojęcie “brak miejsca do wyprzedzania” jest pojęciem względnym.

Na siedzeniu obok chciałbym, żeby siedziała atrakcyjna kobieta.

Gdy włączyłem muzykę – nie włączyłem, bo słuchałem silnika.

Chciałbym pojechać nim do Lizbony przez Helsinki.

Najbardziej zaskoczył mnie duży bagażnik.

Najbardziej niesamowite w aucie to osiągi i brzmienie silnika.

Doceniłem design, bo jest stonowany.

Poczułem się jak w przyszłości, bo przyszłość była tu i teraz.

Andrzej Burawski – architekt

Podsumował krótko – słysząc dźwięk silnika, wiedziałam, że dobrze wybrałem model auta.

Stylistyka i design

Auto z zewnątrz wygląda agresywnie i smacznie, a w szczególności przód, tył jest dość pospolity i żeby nie 4 wydechy to nie zorientowałbym się, że mam do czynienia z autem sportowym, niemniej jednak zwraca na siebie uwagę przechodniów i kierowców. Stylistyka wnętrza bardzo mi się podoba, czerwona skóra na siedzeniach kubełkowych robi ogromne wrażenie, wykończenie kokpitu, deski rozdzielczej bardzo dokładne i estetyczne. Wszystko współgra ze sobą.

Wrażenia z jazdy

Wrażenia z jazdy niesamowite, bardzo wygodny, bardzo szybko można się przestawić, przyzwyczaić do prowadzenia tego auta. Automatyczna skrzynia biegów sprawdza się idealnie do warunków miejskich, wielkość nadwozia też jest optymalna pod kątem parkowania oraz poruszania się po wąskich drogach.

Intuicyjność i systemy

Auto w obsłudze jest bardzo intuicyjne, wygodne i dość proste. Problematyczna jest nawigacja – mało niewygodne wpisywanie, wyszukiwanie trasy. System dźwiękowy trochę za słaby, jak na tej klasy auto. Odpalanie auta trwa stanowczo za długo.

Dynamika

Po przełączeniu na tryb Sport S lub S+ różnice w przyspieszeniu czuje się niemal natychmiast, jest niesamowicie dynamiczne, w kilka sekund osiąga 100/h i więcej. Idealny tryb na trasy, gdzie ta moc jest niezastąpiona podczas wyprzedzania.

Eksploatacja

Ze względu na to, że na co dzień jeżdżę autem, które dużo spala, Lexus nie wywarł na mnie specjalnie wrażenia i jak na tak duży silnik to jest ono w normie. Jeśli chodzi o hałas, to zależy od indywidulnych preferencji – dla jednego jest to hałas, dla mnie jest to bardzo ładny dźwięk silnika o dużej mocy, im szybciej, głośniej – tym lepiej.

Pierwsze wrażenie po wejściu do Lexusa – Wow! Przestronny, luksusowy, czerwona skóra… jaram się!!!

Lexus to auto z wyższej półki.

Najbardziej podoba mi się w tym aucie moc i dźwięk.

Największa frajdę miałem, gdy przełączyłem na tryb Sport S+.

Najbardziej doceniłem, komfort i wykończenie wnętrza.

Po uruchomieniu poczułem podniecenie 😉

Słysząc dźwięk silnika wiedziałem, że dobrze wybrałem model auta.

Gdy przyspieszałem to miałem dziką chęć przycisnąć pedał do samego końca.

Podczas jazdy myślałem o tym, jak fajnie byłoby mieć to auto w swoim garażu.

Na siedzeniu obok chciałbym, żeby siedziała moja małżonka.

Gdy włączyłem muzykę, trochę się zawiodłem jakością dźwięku.

Chciałbym pojechać nim w góry.

Najbardziej zaskoczyła mnie nieodparta chęć prowadzenia tego auta.

Najbardziej niesamowite w aucie to przyspieszenie i dźwięk silnika.

Doceniłem design, bo jestem architektem, bo jest smaczny, bo jest nieprzerysowany, bo jest agresywny, ale też nieuciążliwy w odbiorze.

Poczułem się jak w przyszłości, bo w moim aucie nie ma kamery cofania a w tym jest całkiem niezła!

Paweł Olszewski – lekarz

Najważniejsze z tych trzech dni są wrażenia z jazdy, a te trzeba przyznać są wyjątkowe”.

Stylistyka samochodu jest elegancka, niekrzykliwa, uwagę zwracają detale, które świadczą o sportowym charakterze auta. Po wejściu do środka nie mamy już wątpliwości, że czeka nas dużo wrażeń. Dźwięk silnika na długo zostaje w pamięci.

Deska rozdzielcza wygląda bardzo nowocześnie. Podobało mi się umieszczenie w centrum dużego obrotomierza kosztem niewielkiego prędkościomierza. Obsługa jest na tyle intuicyjna, że opanowanie wszystkich potrzebnych funkcji zajęło mi kilka chwil. Jednak najważniejsze z tych trzech dni są wrażenia z jazdy, a te trzeba przyznać są wyjątkowe. Samochód prowadzi się bardzo dobrze. Przyspiesza jak rakieta. Świetnie trzyma się drogi na zakrętach. Trzeba jednak pamiętać o tym, że jest to auto tylnonapędowe i szczególnie w trybie SPORT S i SPORT S+ wymaga od kierowcy większych umiejętności.

Jeśli chodzi o eksploatację to hałas powodowany przez silnik w samochodach tego typu należy uznać za atut, a konsumpcja paliwa nie będzie miała znaczenia dla tych którzy go kupią.

Pierwsze wrażenie po wejściu do Lexusa – elegancja z obietnicą mocnych wrażeń.

Lexus to marka samochodu kojarząca mi się z samochodami hybrydowymi.

Najbardziej podoba mi się w tym aucie satysfakcja jaką daje z jazdy. 

Największa frajdę miałem, gdy naciskałem pedał gazu. 

Najbardziej doceniłem kartę paliwową… 

Po uruchomieniu poczułem dreszczyk emocji. 

Słysząc dźwięk silnika wiesz, że nie jest to zwyczajny sedan. 

Gdy przyspieszałem to prostowały mi się zmarszczki. 

Podczas jazdy myślałem o jeździe. 

Na siedzeniu obok chciałbym, żeby siedział mój syn. 

Gdy włączyłem muzyką – wyłączyłem ją żeby słyszeć silnik. 

Chciałbym pojechać nim na tor. 

Najbardziej zaskoczyła mnie stylistyka deski rozdzielczej. 

Najbardziej niesamowite w aucie to przyspieszenie. 

Doceniłem design, bo nie jest krzykliwy, ale podkreśla sportowy charakter auta.

Poczułem się jak w przyszłości, bo od czasu do czasu myślałem, że latam.

Kolejne recenzje przed nami.

Autor artykułu
More from Dominika Telega

Brytyjczycy ogłosili Lexusa najlepszym producentem samochodów

Jak co roku magazyn Auto Express przeprowadził ankietę Driver Power. Wypełniło ją...
Czytaj wiecej