The Mule – Eastwooda powrót do aktorstwa

Eastwood to ikona kina. Każdy chyba bez problemu rozpozna charakterystyczną twarz etetatowego twardziela, która towarzyszy nam na ekranie od grubo ponad pól wieku. Zaczynał w latach 50., od filmów klasy „B”, jednak jego kariera nabrała rozpędu od angażu do serialu „Rawhide” w którym wcielił się w reolwerowca Rowdy’ego Yatesa. To właśnie westerny uczyniły go znanym, zwłaszcza dzięki „Dolarowej trylogii” Sergia Leone („Za garść dolarów”, „Za kilka dolarów więcej”, „Dobry, zły, brzydki”). Do historii przeszła postać Harry’ego Callahana – słynnego policjanta z cyklu filmów o Brudnym Harrym która przyniosła mu sławę oraz mocno niepochlebne opinie krytyków. Błyszczał również w filmach wojennych, któż nie pamięta jego kreacji porucznika Morrisa Schaffera z “Tylko dla orłów” czy szeregowego Kelly’ego z kultowej już komedi “Złoto dla zuchwałych”. Co ciekawe mimo olbrzymiej popularności, wielu wspoaniałych ról i rozkochaniu w sobie publiczności Eastwood nigdy nie zdobył większych nagród jako aktor.

Słynna scena z “Brundego Harry’ego” z nie mniej słynną kwestią (Czy mam dziś szczęście?!). Seria o poruczniki Callahanie na stałe weszła do kanonu światowego kina akcji. Zdj. kadr z filmu via wikimedia commons

Równolegle od lat 70. próbował jednak swych sił po drugiej stronie kamery jako reżyser i to według krytyków okazało się bardziej warte docenienia. Worek z nagrodami rozwiązał się w 1988 roku za pomocą biograficznego filmu „Bird”. Opisujący historię muzyka Charliego Parkera obraz otrzymał m.in. Oscara za dźwięk, Złotą Palmę dla aktora Foresta Whitakera, natomiast samemu Eastwoodowi przyniósł Złoty Glob za reżyserię. Od tamtej pory jako reżyser może się pochwalić niezliczonymi nagrodami i nominacjami. Ma na koncie w m.in. trzy Zlote Globy, trzy Cezary, cztery Oscary oraz honorową Złotą Palmę. Najbardziej doceniono zwłaszcza powrót Eastwooda do westernu w 1992 roku w filmie „Bez przebaczenia” (m.in. Oscar dla Gene’a Hackmana za najlepszą rolę drugoplanową) oraz niesamowitą historię pięściarki i jej trenera w „Za wszelką cenę” z 2004 roku. Oscary otrzymali Hillary Swank (najlepsza aktorka), Morgan Freeman (najlepszy aktor drugoplanowy) i Clint Eastwood za najlepszy film oraz rezyserię, ponadto aktor był nominowany do najlepszej roli męskiej. Dodatkowo, jakby było mu mało zajęć aktor sam komponuje muzykę do niektórych swoich filmów (m.in. do Oscarowych „Bez przebaczenia” czy „Za wszelką cenę”)

Ostatni raz Eastwood zagrał w filmie sześć lat temu w wyreżyserowanym przez siebie dramacie „Dopóki piłka w grze”, który przeszedł bez większego echa. Jeszcze wcześniej wcielił się w Walta Kowalsky’ego w genialnym „Gran Torino” z 2008 roku. Teraz znów staje po dwóch stronach kamery naraz. Już w grudniu tego roku do kin wejdzie „The Mule” – historia leciwego przemytnika kokainy. Scenariusz napisało samo życie – Leo Sharp weteren wojskowy i ogrodnik zaczął szmuglować narkotyki w latach 80.. Złapano go jednak dopiero w 2011 roku z ponad 90 kg kokainy. Skazano go, choć nie przyznawał się do winy. Więzienie opuścił trzy lata później po tym jak jego prawnik udowodnił, że cierpiący na demencję staruszek został wykorzysany przez swoich mocodawców. Leo Sharp zmarł w 2016 roku w wieku 92 lat. Jak widać siwe włosy i zmarszczki nie przeszkadzają zarówno w mniej legalnym zajęciu jak i w aktorstwie – po zwiastunie widać, że Eastwood jest nadal świetny i ma szanse na zdobycie laurów jako aktor. Na ekranie liczącemu 88 lat Clintowi towarzyszyć będą m.in. Bradley Cooper, Dianne Wiest, Laurence Fishburne, Michael Pena czy Andy Garcia. Za scenariusz odpowieda Nick Schenk, który pracował już z Eastwoodem na planie Gran Torino, ma ponadto doświadczenie z „kinem narkotykowym” (Narcos). Ile w The Mule będzie historii Leo Sharpa dowiemy się tuż przez Gwiazdką – premierę filmu zaplanowano na 14 grudnia tego roku.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Kubuś Puchatek powraca: tym razem w aktorskiej wersji

Studio Disneya właśnie pokazało zwiastun nowego filmu o najsłynniejszym misiu na świecie....
Czytaj wiecej