The Ocean Cleanup oczyści z plastiku także rzeki!

Jeden z pierwszych Interceptorów, jakie zaczęły działać (Klang, Malezja), fot. The Ocean Cleanup
Jeden z pierwszych Interceptorów, jakie zaczęły działać (Klang, Malezja), fot. The Ocean Cleanup
Młody, holenderski wynalazca jest coraz bliższy zrealizowania swoich celów dotyczących oczyszczenia oceanów z plastiku, jednak wcale nie zamierza na tym poprzestawać. Założona przez niego fundacja The Ocean Cleanup ogłosiła już kolejny projekt, tym razem skupiający się na źródle oceanicznych zanieczyszczeń – rzekach.

Być możne nazwisko założyciela The Ocean Cleanup nie mówi wam zbyt wiele. Złośliwi porównują liczbę wyników w internetowych wyszukiwarkach dotyczących Boyana Slata (611 000) ze statystykami wyśrubowanymi przez rozsławioną w ostatnich miesiącach Gretę Thunberg (103 000 000). Dodają oczywiście, że 25-letni Holender w przeciwieństwie do Szwedki “coś robi”. I to nie byle co! Wbrew pozorom obie te postaci są jednak bardzo podobne i równie potrzebne. Kiedy Slat projektuje swoje oczyszczarki, Thunberg stara się uświadomić globalnej społeczności olbrzymi problem: skutki niszczycielskiego wpływu człowieka na Ziemię.

Slat też był nastolatkiem, który “pouczał dorosłych”

Boyan Slat, fot. Bloomberg Global Business Forum 2017
Boyan Slat, fot. Bloomberg Global Business Forum 2017

Historia The Ocean Cleanup sięga roku 2013, gdy Boyan Slat miał zaledwie 19 lat i zdążył już zdobyć olbrzymi kredyt zaufania. Kredyt, dodajmy, niemały, bo na jego innowacyjny pomysł zrzuciło się sporo osób, a kwota darowizn przekroczyła 30 milionów dolarów. Pomysł na oczyszczanie oceanów z plastiku zrodził się w głowie Holendra jeszcze wcześniej. Pierwotnie był to projekt szkolny, zatem kiedyś był on w tym samym miejscu, w którym obecnie jest Greta. Różnica polega na tym, że po chwilowym szumie Boyanowi dano święty spokój. Ten zaś w 2018 rozpoczął wodowanie swoich dryfujących systemów oczyszczających (ostatnie urządzenie ma zostać zwodowane w roku 2020).

Dziś 25-letni wynalazca w pełni poświęca się pracy. O jego dokonaniach nie jest głośno – bo nie musi. Najważniejsze, że The Ocean Cleanup prężnie działa, a o Slacie można usłyszeć sporadycznie, czy to przy okazji szukania durnych “argumentów” przeciw skądinąd słusznej złości Grety Thunberg na polityków, czy przy okazji łączenia sił z Pornhubem w celach proekologicznych. Zważywszy jednak na to, że do 2025 The Ocean Cleanup będzie w stanie zebrać około 50% śmieci z tak zwanej Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci, już teraz zespół towarzyszących Slatowi naukowców rozpoczął pracę nad kolejnym projektem.

The Ocean Cleanup spróbuje zaradzić problemowi u jego ujścia, to jest – źródła.

Pracownicy The Ocean Cleanup nie zamierzają wykonywać syzyfowej pracy. Jak na światłe umysły przystało, naukowcy zaczęli więc szukać rozwiązania kolejnego, znacznie istotniejszego problemu. Wyławianie śmieci z oceanów mogłoby bowiem trwać bez końca, a przecież skądś te śmieci tam się biorą. Właśnie dlatego organizacja wzięła na cel rzeki, które dostarczają do oceanów największą liczbę odpadów. Badając temat i bacznie przyglądając się statystykom, The Ocean Cleanup wytypowano tysiąc rzek. Z jednej strony liczba ta robi wrażenie, z drugiej to zaledwie 1% wszystkich rzek na świecie. Te, które zespół Slata wziął na cel, nie są jednak przypadkowe. Zgodnie z ustaleniami naukowców, wytypowane rzeki dostarczają do oceanów aż 80% wszystkich dryfujących odpadów. W ciągu pięciu lat ma się to zmienić.

Nowy projekt organizacji nosi nazwę Interceptor. Podobnie jak w przypadku poprzedniego urządzenia, także to przystosowane do rzek będzie w pełni autonomiczne. Jego konstrukcja przeszła już testy i jest właściwie gotowa do wdrożenia. Problemem mogą okazać się jedynie… pieniądze. Szacunkowy koszt Interceptora to 700 000 dolarów. Zważywszy na to, że większość wytypowanych rzek znajduje się w Azji Południowo-Wschodniej oraz Afryce, a więc regionach dość ubogich, taki wydatek może nadszarpnąć budżetami zainteresowanych. Prawda jest jednak taka, że w rzeczywistości będzie to inwestycja – zarówno w przyszłość ludzkości, jak i poprawę lokalnej sytuacji. Może się więc okazać, że projekt przyjmie się bardzo dobrze i ułatwi The Ocean Cleanup oczyszczanie oceanów, które i tak zapewne potrwa lata, jeśli nie dekady.

Jak na razie pracę rozpoczęły dwa Interceptory – jeden na rzece Klang w Malezji, drugi u ujścia Ciliwungi w Dżakarcie (Indonezja). Kolejne dwa niedługo zaczną działać w delcie Mekongu (Wietnam) oraz w Santo Domingo (Dominikana). Trwają także rozmowy dotyczące kolejnych urządzeń – Królestwo Tajlandii już zamówiło jeden Interceptor dla Bangkoku, a zakup rozważają także władze Kalifornii.

Źródło: theoceancleanup.com

Autor artykułu
More from Damian Halik

British Airways testuje rozrywkę VR dla swoich pasażerów

Przed tobą długi lot i nie masz pomysłu, jak spożytkować ten czas?...
Czytaj wiecej