THE PODRÓŻ CZ.9 – Maputo

Mozambik, choć wydaje się być miejscem z naszego punktu widzenia dość egzotycznym, jest całkiem popularny wśród turystów, z których większość przyjeżdża – także na dłuższe weekendy - z sąsiedniego bogatego RPA. Nic wiec dziwnego, że prawie każde lotnisko w kraju ma bezpośrednie połączenia z Johannesburgiem

Lokalne kurorty przypominają do złudzenia europejskie, plaże są piękne. Spragnieni wygód znajdą także butikowe hotele, rajsko położone nad Oceanem Indyjskim, z poziomem – luksusu i cen – przyprawiającym o zawrót głowy.

Kraj jest ogromny, dwuipółkrotnie większy od Polski.

Nieprawdopodobnie zróżnicowany, z pięknymi plażami, górami, parkami narodowymi, wspaniałą przyrodą, postkolonialną architekturą, gościnnymi ludźmi. Nie jest może łatwo po Mozambiku podróżować. Latanie jest bardzo drogie, a podróż lądem zabiera dużo czasu – drogi nie są najlepsze, a komunikacja publiczna – zła. Ale za to… Można złapać stopa, np. cysternę z paliwem.

Kierowca, emigrant z Somalii, wziął od nas co prawda opłatę za przejazd z góry, ale po drodze, za zarobione od białasów pieniądze, budował w napięciu menu na swoją kolację. Dla jej głównego bohatera, gdaczącego jeszcze, podróż owa była ostatnią w życiu… Generalnie – niekiedy łatwo. niekiedy z dobowym poślizgiem – docieraliśmy do zaplanowanych celów. Czasem w biznes-klasie (szoferka półciężarówki), a niekiedy – jako cargo (plandeka tejże, na skrzynkach piwa i workach z warzywami). Ale – docieraliśmy.

fot. Rafał Turowski

Niestety, w marcu tego roku, w środkowej części kraju doszło za sprawą cyklonu do ogromnych zniszczeń. Zginęło prawie 450 osób, pół miliona mieszkańców było tym nieszczęściem w większy lub mniejszy sposób dotkniętych. Cyklon spowodował duże straty także w turystyce. W 2019 roku do Mozambiku przyjechało zdecydowanie mniej osób niż w latach poprzednich.

Choć klęska żywiołowa dotknęła właściwie tylko okolice Beiry, turyści spłoszyli się doniesieniami i masowo odwoływali przyjazdy także do miejsc oddalonych o setki kilometrów od epicentrum. Jest to oczywiście absurdem. Zważywszy, że Mozambik ma ponad 2500 km linii brzegowej i żaden kurort, żadna miejscowość turystyczna nie ucierpiała.

No, ale tak to właśnie działa. Na nasze lęki nie ma rady, ktoś coś usłyszał, dzwon w którymś kościele, wiadomo… Więc – dlatego, że Mozambik jest biedny, i dlatego, że potrzebuje pieniędzy, żeby poradzić sobie ze skutkami cyklonu – dojmująco potrzebuje turystów. Nie wszyscy jednak to rozumieją, o naszych przygodach z wizami pisałem przed tygodniem.

Maputo

Maputo – jak to stolica – z resztą kraju ma niewiele wspólnego. Jest miastem zupełnie ładnym. Owszem, to w znacznej mierze blokowisko z czasów przyjaźni z sowietami, ale są też miejsca naprawdę urokliwe. Uliczki z postkolonialnymi kamienicami, fajne muzea, fantastyczne knajpy (z cenami niekiedy europejskimi) i – co trzeba podkreślić – z cukierniami, do których zamiłowanie jest jedną ze spuścizn portugalskich w tym kraju. Naprawdę pastel de nata smakuje w Maputo nawet lepiej niż w Lizbonie.

Miasto jest generalnie dość bezpieczne, wystarczy zachowywać się rozsądnie; nie obnosić z drogą komórką, nie łazić po nocy, unikać także w dzień odludnej promenady, trzymać portfel w bezpiecznym miejscu… I tyle.


fot. Rafał Turowski

Dwa dni na poczucie klimatu stolicy w zupełności wystarczą. Koniecznie trzeba zobaczyć fenomenalne muzeum kolei mozambickich na pięknym zresztą dworcu. Nieco rozczarowująca, a i tak będąca punktem obowiązkowym – jest forteca. Ciekawe jest muzeum pieniądza przy banku centralnym, targ spożywczy, zupełnie nieafrykański (czysty, cichy), trochę fajnej architektury w centrum jak np. siedziba państwowego radia.

Fot. Rafał Turowski

Jest także bardzo duży targ z pamiątkami, gdzie oprócz badziewia można kupić także rzeczy naprawdę piękne. Lokalni rzemieślnicy robią cudeńka ze skóry czy z czerpanego papieru. Przyda się tu umiejętność targowania i pewnego rodzaju asertywność. Za to na niektórych straganach przyjmowali płatność kartą (no koniec świata…).

Nie jest to miejsce jakoś szczególnie tanie, zarówno targ, jak i Maputo, jak i cały Mozambik. Zaskakująco wysokie potrafią być ceny hoteli. W tych najtańszych chyba nie chcielibyście jednak spać, ale przypomnę, że Afryka jest najdroższym kontynentem dla turysty, a i tak Mozambik w porównaniu np. z Komorami czy Dżibuti, jest krajem bajecznie tanim.

More from Rafał Turowski

TANIE WAKACJE 2019 (WG LONELY PLANET)

Wracamy do Lonely Planet i zestawienia przygotowanego przez autorów wydawnictwa, tym razem...
Czytaj wiecej