Czy w Londynie powstanie The Vagina Museum?

Grafika Joséphine Amsler stworzona dla The Vagina Musem
Grafika Joséphine Amsler stworzona dla The Vagina Musem
To nie żart, lecz zupełnie poważna i potrzeba inicjatywa! Grupa aktywistek z Londynu chce stworzyć The Vagina Museum – pierwszą na świecie placówkę poświęconą żeńskim organom rozrodczym. Celem nie jest jednak szokowanie czy demoralizowanie, lecz edukacja.

Wielu może patrzeć na tego typu inicjatywy z dużym dystansem. Z jakiegoś powodu w ostatnich latach światowa społeczność ulega silnej polaryzacji, na skutek czego jedni otwierają się na wszelkie możliwe (a nawet niemożliwe z naukowego punktu widzenia) wymysły, podczas gdy druga strona cofa się mentalnie do średniowiecza, nawet z najnormalniejszych czynności fizjologicznych czyniąc temat tabu. Nie ma oczywiście niczego dobrego w żadnym ze skrajnych podejść, ale jakoś trzeba wobec nich reagować. Właśnie taki cel przyświeca natomiast ruchowi, który pragnie otworzyć The Vagina Museum w londyńskim Camden Market.

Zatrważające dane

Jasmine Evans, jedna z wolontariuszek w Muzeum Waginy, fot. Nicole Rixon
Jasmine Evans, jedna z wolontariuszek w Muzeum Waginy, fot. Nicole Rixon

Nie ma wątpliwości, że problem istnieje. Czynności seksualne, a nawet sama, pozbawiona erotycznego podtekstu rozmowa o narządach rozrodczych dla wielu stanowi problem. Zgodnie z przytaczanymi przez pomysłodawczynie Vagina Museum danymi aż 65% osób między 16. a 25. rokiem życia ma problem nawet z wypowiadaniem słów wagina, pochwa, czy srom. 10% z nich wstydzi się w rozmowie z ginekologiem – o ile w ogóle do niego pójdzie. Inna statystyka mówi bowiem o tym, że nawet 1/3 kobiet po prostu stroni od lekarzy, by uniknąć zażenowania. Właśnie dlatego Muzeum Waginy za cel stawia sobie edukowanie i uświadamianie, że nie ma się czego wstydzić.

Już na tym etapie warto dodać, że projekt nie zakłada powołania do życia kolejnego muzeum seksu. Nie o szokowanie, lecz właśnie o misję tu chodzi, stąd porównania do islandzkiego Muzeum Penisów chyba nie są na miejscu. Faktem jest jednak to, że tamtejsza placówka działa od przeszło dwudziestu lat i jakoś nikt nie ma z tym problemu. Czy zatem Vagina Museum rzeczywiście mogłoby kogokolwiek zgorszyć?

Wolontariuszka Jasmine Evans oraz Florence Schechter – pomysłodawczyni i przyszła dyrektor The Vagina Museum, fot. Nicole Rixon
Wolontariuszka Jasmine Evans oraz Florence Schechter – pomysłodawczyni i przyszła dyrektor The Vagina Museum, fot. Nicole Rixon

Problem reprezentacji kobiecych narządów rozrodczych znany jest nie od dziś. Niezdrowa seksualizacja przysłania bowiem to, co najważniejsze, nie tylko upraszczając temat, ale i rzucając go “na pożarcie” osobom, które pragną, by ta sfera życia pozostała tematem tabu. Nie tak dawno pisałem zresztą o innej, podobnej inicjatywie. W przypadku aplikacji Clit-me chodziło jednak o pomoc w doprowadzaniu kobiet do orgazmu, podczas gdy Vagina Museum chce edukować w znacznie szerszym zakresie. Jak na razie organizacja działa jedynie w sferze wirtualnej.

Oczywiście można by zorganizować ciekawą, interaktywną wystawę wyłącznie za pośrednictwem internetu. Propagatorki powstania The Vagina Museum chcą jednak zorganizować to tak, jak należy, przy okazji przyciągając ciekawskich, do których nie uda im się dotrzeć wyłącznie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Nie wiadomo jedynie, czy im się uda. Plan pomysłodawczyń zakładał otwarcie już jesienią 2019 roku, ale jak na razie problem stanowią kwestie finansów. Cały czas trwa zbiórka pieniędzy w internecie, lecz jej efekty są raczej mizerne. Po nieudanym podejściu w kwietniu postanowiono przedłużyć jej czas do początku maja. Spośród oczekiwanych 130 000 funtów wciąż jednak zebrano niespełna 50 000. Zapewne zbiórka zostanie więc przedłużona po raz kolejny.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Fake Album Covers – nowe życie starego trendu

Mody pojawiają się i przemijają w tempie tak szybkim, że przeciętnemu człowiekowi...
Czytaj wiecej