Thomas Thurnbichler trenerem skoczków. Co czeka Polaków?

Polscy skoczkowie narciarscy, FIS-ski.com
Polscy skoczkowie narciarscy, fot. FIS-ski.com
Nie obyło się bez zamieszania, ale już wiemy, że Thomas Thurnbichler jest nowym trenerem polskich skoczków narciarskich. W trakcie procesu wyboru trenera doszło nawet do konfliktu Apoloniusza Tajnera z PZN. Po sezonie pracę zakończył natomiast czeski trener – Michal Doležal.

W listopadzie zastanawialiśmy się, jaki będzie nadchodzący sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich. Ten okazał się niestety najgorszym od lat, w wyniku czego zaczęto mówić, że Michal Doležal nie będzie dłużej pracować z polskimi skoczkami. Wskazywały na to wyniki, szczególnie fatalne w mijającym sezonie, które nieco przykrył medal olimpijski Dawida Kubackiego i wypowiedzi niektórych przedstawicieli PZN – między innymi Adama Małysza. Nie wykluczał on pozostania Czecha, ale wszystko było bardzo niejednoznaczne. Już wiemy, że ostatecznie zastąpi go Thomas Thurnbichler.

Z biegiem czasu pozycja Michala Doležala słabła, zaczęły pojawiać się informacje o tym, że trenerem może zostać Alexander Pointner, właśnie Thomas Thurnbichler lub któryś z Polaków dotychczas pracujących z młodzieżą, zapleczem kadry czy będących asystentami jak Grzegorz Sobczyk lub Maciej Maciusiak. Z kolei Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła otwarcie stanęli w obronie Czecha, który podczas weekendu w Planicy publicznie ogłosił, że związek nie przedłuży z nim kontraktu. Skrytykowali działaczy, Adam Małysz wyjechał, dopiero po jakimś czasie tłumacząc kulisy rozmów i przyznając, że doszło w PZN do błędów komunikacyjnych.

Co ciekawe, zachowanie skoczków z wyrozumieniem i podziwem skomentował Thurnbichler

Panowie w publicznych wypowiedziach jasno pokazali, że są lojalni wobec sztabu, z którym spędzili ostatnich kilka lat. To jest totalnie pozytywne. To jest najlepsze, na co może liczyć trener. Nie ma w tym nic strasznego, to tylko budujące.

– Thomas Thurnbichler, nowy trener polskiej kadry skoczków narciarskich

To jednak nie koniec historii dziwnych zachowań komunikacyjnych Polskiego Związku Narciarskiego. Apoloniusz Tajner, który od 2006 roku pełni funkcję prezesa PZN, wyszedł przed szereg i ogłosił, że to właśnie Austriak zostanie trenerem Polaków. Informację podał krótko po zakończeniu sezonu. Chwilę później zdementowało ją… oficjalne konto związku.

Thomas Thurnbichler będzie mieszkał w Krakowie, jeden z jego asystentów już tu mieszka, bo żeni się z Polką. Będzie miał pełna dowolność w wybraniu kadry, podpisujemy kontrakt do Igrzysk we Włoszech.

– Apoloniusz Tajner w wywiadzie dla Eurosportu

Tymczasem PZN podał:

Polski Związek Narciarski informuje, że Thomas Thurnbichler nie jest trenerem Kadry Narodowej A Mężczyzn w skokach narciarskich. PZN potwierdza, że aktualnie są prowadzone rozmowy z austriackim szkoleniowcem.

Jeżeli w tym momencie negocjacje faktycznie wciąż trwały, była to kompromitacja ze strony Tajnera. Po pierwsze, osłabienie pozycji negocjacyjnej strony polskiej. Po drugie, gdyby nie doszło do porozumienia, musiałby się z tego mocno tłumaczyć. Szokować może takie zachowanie, tym bardziej że Tajner od lat pełni swoją funkcję. Nie brakuje zresztą krytyków takiego stanu rzeczy. Stan skoków polskich kobiet, zaplecza kadry A czy biegów narciarskich to temat na osobny tekst i jedynie część listy błędów PZN.

Jaka będzie kadra Thurnbichlera?

Jako skoczek Austriak nie osiągnął zbyt wielu sukcesów. Bardziej znany jest z tak zwanego podwójnego skoku. Po zakończeniu kariery zaczął się natomiast spełniać jako trener. W 2021 roku został asystentem trenera reprezentacji Austrii w skokach narciarskich Andreasa Widhölzla, a przed objęciem tego stanowiska przez pięć lat trenował najmłodszych skoczków w Austrii, przez dwa lata także pełnił funkcję trenera w austriackiej kadrze juniorów. Austria słynie ze szkolenia świetnych młodych zawodników i wciąż jest czołową reprezentacją świata w skokach.

Skłamałbym, gdybym powiedział, że chcę po prostu cieszyć się rywalizacją w zawodach. Jestem głodny sukcesów. Chcesz wykrzesać maksimum potencjału z doświadczonych zawodników i rozwinąć pozostałych, przybliżając ich do najlepszych. Sądzę, że będę rozczarowany, jeśli nie znajdziemy się na podium Pucharu Narodów. To oznaczałoby spory krok naprzód, ale trzeba mierzyć wysoko. Chcę, abyśmy mieli powody do radości. Zobaczymy, jakie rezultaty przyniesie nasza praca.

– Thomas Thurnbichler w wywiadzie dla serwisu skijumping.pl

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Medal? Nie ma, ale i tak jest świetnie!

Koszykówka nie jest w Polsce sportem masowo uprawianym, ani oglądanym. Czy trwający...
Czytaj wiecej