To nie to samo, ale spróbujmy…

teatr

Uspokajam, nie będzie o polityce, ale jeden znaleziony cytacik – pozwólcie:

społeczeństwo wykazuje się niezwykłą solidarnością, zdyscyplinowaniem i poczuciem odpowiedzialności

Pani Minister w rp.pl o nas w czasie epidemii

Motyla noga. Znów zostałem outsiderem albo popsuł mi się wzrok i słuch. Zapraszam Panią w celu weryfikacji tych pięknych słów na moją pocztę, obok której kolejka ciągnie się niekiedy aż do Narbutta, albo do mięsnego w okolicach godzin 10.00-12.00. Całe szczęście jest kultura w czasach zarazy. Dzięki niej można się choć trochę uwolnić od owych przymusów, tak pięknie przez Ministrę opisanych.

teatr

Właściwie każdy zamknięty przez okoliczności teatr oferuje dla widzów „coś” poprzez swoje strony internetowe albo media społecznościowe. To są nie tylko rejestracje własnych spektakli, które można sobie przypomnieć bądź nadrobić zaległości. Są to także – przedsięwzięcia przygotowywane specjalnie na czas zarazy. Zwracam uwagę choćby na świetny serial Teatru Słowackiego w Krakowie czy na – czytanie poezji (pewnie trochę z myślą o maturzystach) przez aktorów z warszawskiego Polskiego czy Narodowego. Warto więc sprawdzić, co przygotował Wasz ulubiony teatr.  

Przypomnę też, że za darmo możemy także oglądać spektakle teatrów z całego świata. W normalnych warunkach albo niepokazywanych online albo – tak popularnych, że niepodobna się na nie dostać, że o kosztach biletów czy dojazdu już nie wspomnę. Zobaczcie choćby, jak znakomite przedstawienia oferują sceny londyńskie.

Owszem, TO NIE JEST TO SAMO. Teatr zakłada spotkanie widza z aktorem na żywo, ale – lepszy rydz niż nic, a wiele z tych – tylko teraz pokazywanych – archiwalnych spektakli, to prawdziwe perły.

Na przykład warszawski Współczesny przypomina swoje legendarne przedstawienia. Obejrzałem ostatnio Tango i Sztukę bez tytułu (czyli Płatonowa), odpowiednio z 1997 i 2009 roku. Może więc nie prehistoryczne, jednak archiwalne – i oba oglądało się, jakby powstały wczoraj. Mrożek ani Czechow się po prostu nie starzeją, ale też reżyserzy – Maciej Englert i Agnieszka Glińska mieli na scenie znakomity zespół. W Tangu m.in. Danutę Szaflarską czy Zbigniewa Zapasiewicza, w Płatonowie – debiutującą wówczas Dominikę Kluźniak i Borysa Szyca w najlepszej chyba jego roli teatralnej.

Na Tango trzeba polować, Płatonowa możecie zobaczyć w Ninatece. W najbliższym czasie Teatr Współczesny pokaże m.in. już 1 maja Największą świętość mołdawskiego autora Iona Druce z 1977 roku z Henrykiem Borowskim w roli głównej, a 16 maja – Namiętną kobietę z cudowną rolą Marty Lipińskiej z 2003. To jest znakomicie zagrany i świetnie zrealizowany telewizyjnie teatr, spędzicie dobry wieczór przy laptopie, jakkolwiek to brzmi.

A może… Śluby Panieńskie?

Ja wiem, że można mieć uczulenie na szkolne lektury. Zobaczcie, jednak, realizację z Narodowego, będącą zresztą od 13 lat przebojem sceny. Spektakl miał już zejść z afisza wiosną 2020, szykowana była derniera, ale w obecnej sytuacji ostatnie szanse zapewne jeszcze jesienią.

Dla niecierpliwych Śluby są w Ninatece, reżyseruje i w roli Radosta występuje Jan Englert. Przekonacie się, że fraza Fredry jest piękną, zwiewną poezją. Melodyjną i rytmiczną, tutaj w ogóle nie słychać, że mówi się wierszem, a taka umiejętność nazywa się warsztatem. Świetni aktorzy Narodowego bawią się swoimi rolami, tym, że dawno wyrośli już z wieku postaci, w jakie się wcielali przed laty. Dworują sobie (z klasą i dyskretnie) i z tekstu i nawet z samego autora. Tekst jest cudownie dwuznaczny, nic, tylko doszukiwać się w tym pełnym radości życia spektaklu poważniejszych jednak przemyśleń autora o życiu, miłości i całej reszcie.

I jeszcze jedna rekomendacja z Ninateki – Listy z Rosji w reż. Wawrzyńca Kostrzewskiego.

Mamy oto Astolphe de Custina. W 1839 roku odbywa podróż do Rosji, by przyjrzeć się mechanizmom działania ogromnego – i jednocześnie (jak się powszechnie uważało), zdumiewająco dobrze działającego państwa. Spotyka się hrabia i z carem i z ludem. Próbuje w tytułowych listach opisać rzeczywistość. Wcale nie jest to łatwe, bo i wówczas, i dziś – Rosja jest zarówno fascynująca i straszna, a Europejczyka z Zachodu – trudno zrozumiała. Ci, którzy chcą choć trochę spróbować zrozumieć rosyjski stan umysłu – obejrzą to przedstawienie z przyjemnością. W rolach głównych Piotr Adamczyk, Adam Ferency i Halina Łabonarska.

Zdrowia i spokoju życzę.

More from Rafał Turowski

KAPELUSZ CAŁY W CZEREŚNIACH – Oriana Fallaci, Wydawnictwo Literackie

Na zimowe wakacje wziąłem do czytania książkę, o której pisał Twardoch w...
Czytaj wiecej