To właśnie życie

Podobno są na świecie ludzie, którzy nie lubią historii miłosnych. Podobo, bo sam takich nie znam, ale słyszałem miejskie legendy, że oni naprawę istnieją. Cała reszta będzie mogła już od jutra obejrzeć na ekranach polskich kin film, który jest jedną wielką historią o miłości… i życiu.

Co prawda filmy o miłości większości z nas, kojarzą się z komediami romantycznymi. Mają one to do siebie, że wszystkie wyglądają tak samo i właściwie cieżko wśród nich znaleźć coś, co będzie świeże i spodoba się widzom. Na szczęście, film opowiadający o miłości, może być również dramatem, który nie będzie pokazywał tylko i wyłącznie historii kobiety i mężczyzny oraz tego, jak bardzo się kochają.

Olivia Wilde w filmie „To właśnie życie“, dyts. United International Pictures Sp. z o.o.

Takim filmem jest „To właśnie życie“, który poza historią stricte miłosną, porusza również temat tego, jak to w życiu może się ułożyć i że nie zawsze jest tak słodko, pięknie i cukierkowo. Reżyserem jest tutaj Dan Fogelman, który co prawda na stole reżyserskim nie ma dużego doświadczenia, ale napisał wiele scenariuszy, w tym do jednej z moich ulubionych animacji Disneya – „Zaplątani“. Jest on również autorem „To właśnie życie“. Całość obrazu składa się z drobnych i krótkich nowelek, które początkowo mogą nie wydawać nam się ze sobą powiązane, ale ostatecznie zaczynają kształtować się logiczną w całość. Choć po kilkudziesięciu minutach seansu możemy domyślić się, jak potoczy się  historia, to nie psuje nam to przyjemności oglądania. Byłem bardzo ciekaw, jak twórcy zamkną tę opowieść i podobał mi się jej finał – choć był on naprawdę przewidywalny.

Obsada filmu

Kiedy rzucimy okiem na obsadę, zobaczymy tu naprawdę świetne nazwiska, które powinny być niemalże gwarancją udanej produkcji. Już w pierwszej noweli z ekranu przywitają nas bowiem Oscar Isaac, Annette Bening czy Olivia Wilde i Mandy Patinkin. I to właśnie ta początkowa część filmu jest w nim najlepsza. Głównie dlatego, że w niej najbardziej widzimy, iż nie wszystko jest takie, jakim nam się wydawało oraz dlatego, że to pierwsza nowela nakreśla nam całość tej historii i daje solidny fundament jej dalszego ciągu. W późniejszej części pojawia się tu również Antonio Banderas, o którym w ostatnich latach zapomniano, ale tutaj przypomina o sobie i mówi nam „jeszcze nie skończyłem!“.

Antonio Banderas w filmie „To właśnie życie“, dyts. United International Pictures Sp. z o.o.

Scenariusz życiem pisany

„To właśnie życie“ jest filmem, który przemówi przede wszystkim do tych, którzy lubią zanurzyć się w opowieściach o miłości, o relacjach między ludzkich i o naszych bliskich. Jednocześnie najbardziej spodoba się on lubiącym uronić łezkę na ckliwych dialogach i przewidywalnych scenach. Albowiem ten film jest po prostu ładną i ckliwą historyjką, która ma na celu przede wszystkim sprawić, że możemy potrzebować kolejnej paczki chusteczek. Co prawda są tu momenty, które ciągną się i ciągną, dlatego z całości trwającej dwie godziny, można by spokojnie z 20 lub 30 minut wyciąć w montażu.

Wybór należy do Nas

Doskonale zrozumiem zarzuty, że to film niewnoszący niczego nowego do naszego życia, który bazuje na utartych schematach i banałach. Ale co z tego? Chyba po prostu każdy z nas chce od czasu do czasu opowieści chwytających nas za serce. Takich prostych, gdzie znajdzie się miejsce na odrobinę śmiechu, ale również i na łzy. Czy warto wybrać się na niego do kina? Moim zdaniem lepiej to wszystko zagra, jak wejdziemy pod koc i obejrzymy go na kanapie z lamką dobrego wina. Wybór oczywiście należy do Was. 

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Do Gwiazdki jeszcze tydzień, ale Gwiazda Śmierci już przybyła.

Zdaję sobie sprawę jak pesymistycznie to brzmi. Chodzi mi jednak nie o...
Czytaj wiecej