Tom Hanks szuka… Syreny.

Znany amerykański aktor włączył się w akcję „Nie wypada nie pomagać” mającą na celu wsparcie szpitala pediatrycznego w Bielsku – Białej. Ma w tym pomóc zabytkowa Syrena.

Wszyscy pamiętają historię z Maluchem. Monika Jaskólska, spiritus movens, akcji Nie wypada nie pomagać, zwróciła uwage na zdjęcia publikowane przez Toma Hanksa w mediach społecznościowych na których aktor pozował przy napotkanych podczas europejskich wojaży Maluchach czyli naszych Polskich Fiatach 126p. Wpadła na pomysł zbiórki pieniędzy na takie auto. Ze zgromadzonych funduszy miał być zakupiony taki samochód oraz wyremontowany. Nadwyżka miała zostać przekazana na wyposażenie szpitala pediatrycznego w Bielsku – Białej. Cała akcja się udała, Fiacik został zakupiony, wyremontowany i wysłany do USA. Wszystkie media obiegł film z przekazania Malucha aktorowi. Tom Hanks był wzruszony prezentem ale i „dodatkowym” celem akcji. Zaintrygowało to na tyle, że postanowił dalej wspierać przedsięwzięcie Moniki Jaskólskiej.

Za pośrednictwem internetu aktor ogłosił, że poszukiwana jest stara Syrena. Dlaczego akurat Syrena? Otóż podobnie jak Polski Fiat 126p niegdyś „duma” naszego przemysłu motoryzacyjnego była produkowana w Fabryce Samochodów Małolitrażowych (a wcześniej w Wytwórni Sprzętu Mechanicznego) w Bielsku – Białej. O Syrenie mówi się, że była pierwszym i jedynym powojennym samochodem polskiej konstrukcji. Choć ramę wzorowano na niemieckiej DKW, a karoserię wykonano z wykorzystaniem elementów Warszawy, która była z kolei licencyjnym Gazem M20 Pobieda to można ją uznać faktycznie za polski wóz. Powstała w warszawskiej Fabryce Samochodów Osobowych w latach 50 i była nadzieją na zmotoryzowanie Polaków. Choć ówczesna władza niechętnie patrzyła na prywatne samochody, to „auto dla Kowalskiego” udało się wprowadzić do produkcji po odwilży 1956 roku.

Syrena 105 – model produkowany w Fabryce Samochodów Małolitrażowych. W tle dostawcza wersja Bosto skonstruowana w Bielsku (Bosto – Bielski Osobowo Towarowy). Zdj. via wikimedia commons

Syrena była niewielkim wozem napędzanym dwusuwowym silnikiem o pojemności 750ccm. W miarę wygodnie mogło podróżować nią dwójka dorosłych i dwójka dzieci. Największymi jej zaletami była prostota konstrukcji i możliwość naprawy bez specjalnego wyszkolenia i narzędzi oraz to, że w ogóle była. Przez kolejne lata Syrenę modenrizowano, wprowadzono mocniejszy silnik, zmieniono kierunek otwierania drzwi, etc. W międzyczasie produkcję przeniesiono z FSO do bielskiej WSM. Ostatnie egzemplarze wyjechały z bram FSM w 1983 roku. Gdy wchodziła do produkcji można było uznąć ją za samochód całkiem ładny i odpowiadający ówczesnym trendom motoryzacji popularnej. Jednak w latach 80. zakrawała już na kpinę. Była motoryzacyjnym dinozaurem produkowanym z rozpędu, tak aby tylko rzucić cokolwiek na niesamowicie chłonny i spragniony własnych cztrech kółek rynek. Jej rolę w polskiej motoryzacji popularnej przejął właśnie Maluch.

Tym razem auto nie pojedzie do USA, a Tom Hanks nie będzie przemierzał w Syrenie amerykańskich szos. I dobrze. Strach sobie wyobrazić, co aktor sobie by pomyślał o Polakach przeżywając katusze w królowej poboczy. Auto, które zostanie zakupione po remoncie zostanie wystawione na licytację, z której cały dochód zostanie spożytkowany na dalszą pomoc dla bielskiego szpitala pediatrycznego.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Coca-Cola z prądem

Tak, to prawda: Coca-Cola pierwszy raz w swojej 130-letniej historii wypuszcza na...
Czytaj wiecej