Aktorzy, których dokonania muzyczne mogły wam umknąć [TOP10]

Fragment teledysku Tenacious D - "Master Exploder"
TOP10 aktorów, których dokonania muzyczne mogły wam umknąć

Śpiewać każdy może, ale fani dość szybko wyłapują sytuacje, w których aktorzy próbują wykorzystać swoją popularność, by promować twórczość muzyczną nieszczególnej jakości. Warto jednak docenić, gdy tego nie robią – oto TOP10 aktorów, których dokonania muzyczne mogły wam umknąć.

Oczywiście mam świadomość, że wielu aktorów udziela się muzycznie i wybranie spośród nich TOP10 to spora zagwozdka. Dlatego pomijam tych znanych z muzycznej działalności (Johnny Depp) oraz tych, którzy bardziej żyją muzyką niż filmem (Jared Leto). Nie wspominam też o gwiazdach Broadwayu (Neil Patrick Harris), Jacku Blacku, którzy śpiewa nawet kwestie mówione czy Davidzie Hasselhoffie, który nadal nie wyleczył się z lat osiemdziesiątych i dobrze mu z tym. Oto, kogo dla Was wybrałem:

10. Christopher Lee

Christopher Lee, fot. "Rolling Stone"
Christopher Lee, fot. “Rolling Stone”

Historia niesamowita, jak cała kariera Christophera Lee. Szerszemu gronu znany przede wszystkim jako Saruman z ekranizacji powieści Tolkiena lub Francisco Scaramanga z “Człowieka ze złotym pistoletem”, swoją pierwszą płytę nagrał w roku 2006, jednak dopiero cztery lata później, w wieku 88 lat, Lee zdecydował się na rozpoczęcie kariery metalowej. Co prawda mowa o metalu symfonicznym, ale to i tak wyczyn w tym wieku. Po trzech latach projekt “Charlemange” doczekał się kontynuacji, a w roku 2014 powstała jeszcze EP-ka “Metal Knight”, jednak na więcej zabrakło czasu – Lee zmarł w zeszłym roku, mając 93 lata, kilkadziesiąt filmów i dwie symphonic-metalowe płyty na koncie.

9. Scarlett Johansson

Scarlett Johansson - "Anywhere I Lay My Head", wyd. Atco Records
Scarlett Johansson – “Anywhere I Lay My Head”, wyd. Atco Records

Z takim głosem nie można nie spróbować swoich sił w muzyce. Johansson zdarzyło się śpiewać pojedyncze utwory na potrzeby filmów, jak Last Goodbye” z “He’s Just Not That Into You” (“Kobiety pragną bardziej”) czy nominowaną do Oscara Moon song” w “Her” (“Ona”). Jednak aktora ma na swoim koncie także dwa krążki – solowy, zawierający covery utworów Toma Waitsa “Anywhere I Lay My Head” oraz nagrany rok później, we współpracy z Pete Yornem “Break Up”. Pierwszy z nich został uznany za jedną z najlepszych płyt 2008 roku.

8. Steven Seagal

Steven Seagal - "Mojo Priest", wyd. Hypertension Music
Steven Seagal – “Mojo Priest”, wyd. Hypertension Music

Zabijaka, który umiejętnościami ustępuje chyba tylko Chuckowi Norrisowi (choć tego nigdy się nie dowiemy), także potrafi tworzyć muzykę. Seagal ma na koncie dwa albumy: “Songs from the Crystal Cave” z roku 2005 oraz “Mojo Priest” z 2006. Oba są wariacjami wokół blues rocka – pierwszy dodaje sporo elementów z muzyki rozrywkowej, z kolei drugi idzie w stronę country.

7. Bruce Willis

Bruce Willis - "The Return of Bruno", wyd. Motown Records
Bruce Willis – “The Return of Bruno”, wyd. Motown Records

Zdecydowanie nie każdy powinien bawić się w muzykę. Bruce Willis zrobił to dwa razy: w 1987 roku nagrał album “The Return of Bruno”, który towarzyszył premierze filmu pod tym samym tytułem. Pop i R&B nie są jednak muzyką dla twardzieli. Dlatego dwa lata później ukazał się “If It Don’t Kill You, It Just Makes You Stronger” – blues rock, którego nie powstydziliby się Elwood i Joliet Blues. Wyszło znacznie lepiej, a Willis pochwalił się niezłym skillem w grze na harmonijce, ale niesmak pozostał. 

6. Mr T

Mr T - "Mr T's Commandments", wyd. Columbia Records
Mr T – “Mr T’s Commandments”, wyd. Columbia Records

Niezależnie czy kojarzycie go z “Drużyną A”, czy z filmem “Rocky III” – widzicie twardziela i tego samego oczekujecie od jego muzyki. Ilość złotych łańcuchów na szyi także sugeruje odpowiedni gatunek… no i idąc za tym skojarzeniem, Mr T zaczął rapować. Zdarzyło mu się to raz, w roku 1984, kiedy nagrał płytę “Mr T’s Commandments”. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby rap nie został połączony z muzyką funk bądź soul (w zależności od kawałka), a adresatem krążka nie były dzieci.

Z drugiej strony, kto miał im przekazać tak ważne rzeczy, jak: “Don’t Talk to Strangers” czy “No Dope No Drugs”?

5. Keanu Reeves

Dogstar - "Happy Endng", wyd. Ultimatum Music
Dogstar – “Happy Endng”, wyd. Ultimatum Music

Reeves znany jest przede wszystkim z trzech rzeczy: “Matrixa”, smutnych zdjęć, oraz tego, że z wiekiem młodnieje niczym Krzysztof Ibisz. Mało kto wie jednak, że w latach 1991-2002 był także członkiem zespołu Dogstar. Aktor grał na basie i robił chórki. Kapela nie wyróżniała się niczym szczególnym na tle innych zespołów tamtego okresu, trio grało proste rockowe kawałki. Przed zakończeniem działalności wydali EP-kę i dwa albumy: “Our Little Visionary” oraz “Happy Ending”.

4. Robert Downey Jr

Robert Downey Jr - "The Futurist", wyd. Sony Classical
Robert Downey Jr – “The Futurist”, wyd. Sony Classical

Topowy aktor, właściwie nie schodzący z łamów prasy plotkarskiej przez ostatnie dwadzieścia lat. Nigdy nie stronił od problemów, a swój styl bycia (zwłaszcza z początków kariery) najlepiej zobrazował postacią Tony’ego Starka. I właśnie dlatego dużym zaskoczeniem jest kierunek, jaki Downey Jr obrał podczas tworzenia muzyki. Ciężko scharakteryzować tę futurystyczną mieszankę – to jak spowolnione R&B z soulowym wokalem i jazzowymi wstawkami – mimo wszelkich starań, album “The Futurist” nie zdobył uznania krytyków.

3. Viggo Mortensen

Viggo Mortensen, kadr z filmu "Rozgrywka" ("The Two Faces of January")
Viggo Mortensen, kadr z filmu “Rozgrywka” (“The Two Faces of January”)

Postać – moim zdaniem – wybitna. Aktor kina niezależnego, który stroni od dużych produkcji. Raz (a właściwie trzy) zrobił wyjątek, przy okazji ratując świat od oglądania Nicolasa Cage’a w roli Aragorna, a teraz wszyscy utożsamiają go właśnie z tą postacią. Natomiast mało kto wie, że Mortensen to artysta działający właściwie w każdej dziedzinie sztuki. Obok aktorstwa zajmuje się także malarstwem, poezją (ma nawet własne wydawnictwo) oraz muzyką. Choć ta ostatnia zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu.

Viggo ma na koncie siedemnaście albumów studyjnych, stworzonych w nurcie muzyki eksperymentalnej – oto jeden z nich: “Please Tomorrow”.

2. Zooey Deschanel

She & Him, fot. Autumn de Wilde
She & Him, fot. Autumn de Wilde

Aktorka charakterystyczna, uwielbiana przez wszystkich swoich kolegów po fachu za pogodę ducha i pozytywne usposobienie, nigdy tak naprawdę nie weszła do „pierwszej” ligi aktorskiej, choć talentu odmówić jej nie można. Zresztą, sama także raczej się tym nie przejmuje. W kilku filmach (między innymi “Yes Man”) dała próbkę swoich umiejętności wokalnych, jednak mało kto wie, że od roku 2006 równolegle do pracy na planie, występuje także scenicznie.

Jej zespół – She & Him to duet z Mattem Wardem, w którym Zooey odpowiada za wokal, grę na klawiszach oraz ukulele. Grupa gra muzykę z pogranicza indie folku, indie rocka i popu. Do tej pory wydali pięć albumów studyjnych, a zdecydowanie najpopularniejszy z nich to “Volume Two”.

1. Anthony Hopkins

Anthony Hopkins - "Composer", wyd. Universal Music
Anthony Hopkins – “Composer”, wyd. Universal Music

Całe życie starał się łączyć pracę aktorską ze swoim zamiłowaniem do malarstwa i muzyki, jednak jego kompozycje ujrzały światło dziennie dopiero po wielu, wielu latach. Pierwszy raz dał się poznać jako twórca muzyki w roku 1996, kiedy to odbyła się premiera jego własnego filmu “Sierpień”, a sam Hopkins zajął się zarówno reżyserią, grą, jak i stworzeniem ścieżki dźwiękowej. Oczywiście po tak dystyngowanym staruszku nie moglibyśmy spodziewać się niczego innego, niż muzyki klasycznej. A za sprawą brytyjskiej stacji Classic FM, otrzymaliśmy w roku 2012 album “Composer”, zawierający dziewięć oryginalnych utworów Aktora.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Gwiazdy światowego kina w porno? Tylko dzięki FakeApp

Obraz generowany komputerowo nie jest niczym nowym w świecie kina, ale ogólnodostępne...
Czytaj wiecej