Najlepsze z najlepszych – TOP5 American Film Festival

American Film Festival 2021
Grafika promująca American Film Festival 2021
Niedawno zakończyła się stacjonarna edycja American Film Festival. Organizatorzy przygotowali dla widzów wrocławskiego festiwalu ponad sto tytułów. Na które z nich warto czekać w szczególności?

We Wrocławiu już po raz dwunasty odbyło się święto amerykańskiego kina. W dniach 9-14.11.2021 kino Nowe Horyzonty otwarło się na wszystkie stany kina. W harmonogramie projekcji znalazły się tytuły krótko- i pełnometrażowe; filmy fabularne, animowane i dokumentalne. Tytuły uznanych twórców mieszały się z produkcjami debiutantów, a kino niezależne pokazywano obok hitów prosto z Hollywood. Na brak różnorodności nikt nie powinien narzekać. Z gąszczu propozycji American Film Festival postanowiłem wybrać pięć, które najbardziej przypadły mi do gustu.

5. “Król nie żyje” (reż. Diego Ongaro, 2021)

Bob Tarasuk, Freddie Gibbs, Down with the King, Król nie żyje, Diego Ongaro, Sony Pictures Worldwide
Bob Tarasuk i Freddie Gibbs w filmie “Król nie żyje”, fot. Sony Pictures

Historia pewnego muzyka (w tej roli prawdziwy raper, debiutujący na ekranie Freddie Gibbs), który zmęczony życiem w blasku reflektorów wynajmuje dom na obrzeżach małego miasteczka. Zaszywa się w lesie pod pretekstem pracy nad nowym albumem, ale tak naprawdę zastanawia się nad sensem dalszej kariery. Jest zmęczony dotychczasowym życiem, podczas gdy wymagania producenta i goniące deadline’y nie pozwalają mu złapać oddechu. Maxwell odnajduje spokój w długich spacerach, pomaganiu sąsiadowi w pracach przy gospodarstwie oraz flirtowaniu z ekspedientką małego sklepu z narzędziami. Czyli w życiu, jakiego nigdy nie miał okazji poznać.

“Król nie żyje”, czyli drugi pełnometrażowy film Diego Ongaro, to historia o zawodowym wypaleniu i szukaniu nowej ścieżki. Próbie odnalezienia sensu i potrzebie drastycznej zmiany, która wyrwie bohatera z marazmu. Humor oparty jest głównie na zderzeniu dwóch rzeczywistości: rapowego postrzegania świata (nawijaniu o dragach, kasie i strzelaninach) i spokojnej egzystencji na uboczu.

Film zdobył nagrodę publiczności w konkursie Spectrum na tegorocznej edycji American Film Festival.

4. “Pierwsza randka” (reż. Manuel Crosby/Darren Knapp, 2021)

Tyson Brown, Pierwsza randka, Manuel Crosby, Darren Knapp, Magnet Releasing, Magnolia Pictures
Tyson Brown w filmie “Pierwsza randka”, fot. Magnet Releasing/Magnolia Pictures

W komediowym sosie utrzymana jest również “Pierwsza randka” – debiut reżyserskiego duetu Manuel Crosby/Darren Knapp. Mike marzy o zabraniu na randkę Kelsey – w tym celu kupuje Chryslera z 1965 roku. Gdy w środku znajduje fanty zmarłego niedawno dilera, wieczorne plany będą jednak musiały poczekać. Nastolatek znajdzie się bowiem w niebezpieczeństwie, gdy na jego trop wpadnie nie tylko policja, ale również lokalni gangsterzy.

“Pierwsza randka” to film, w którym akcja gna na łeb na szyję, porywa od pierwszych minut i daje masę frajdy. Znamy podobne historie niemal na pamięć. Nikt tu nie ukrywa, że część scen jest boleśnie oczywista. Mimo to film sprawnie korzysta z dorobku poprzedników, a dzięki dodaniu do znanego miksu odrobiny wrażliwości cechującej opowieści typu coming-of-age poszerza znajomą formułę o nowe elementy. Kawał świetnej zabawy i naprawdę udany debiut, który każe czekać na kolejne filmy Crosby’ego i Knappa.

Film będzie można obejrzeć w grudniu podczas American Film Festival Online.

3. “Nowicjuszka” (reż. Lauren Hadaway, 2021)

Isabelle Fuhrman, The Novice, Nowicjuszka, Lauren Hadaway, IFC Films
Isabelle Fuhrman jako tytułowa bohaterka filmu “Nowicjuszka”, fot. IFC Films

Tym razem coś o wiele poważniejszego. “Nowicjuszka” w reżyserii i ze scenariuszem Lauren Hadaway to film, który w pierwszej chwili może kojarzyć się z “Czarnym łabędziem” lub “Whiplashem”. Tak jak w tamtych produkcjach, tak i tu chorobliwa ambicja i nieustająca potrzeba udowodnienia własnej wartości wpędzają bohaterkę w kłopoty. Gdy młoda dziewczyna wstępuje do uczelnianej drużyny wioślarskiej, zrobi wszystko, by trafić do reprezentacji szkoły. Krew, pot i łzy to dla niej codzienność. Nic jej jednak nie powstrzyma – będzie dążyć do osiągnięcia obranego celu po trupach.

Film Hadaway zapada w pamięć przez duszną formę. Twórcy chętnie korzystają z niewygodnych zbliżeń na twarz głównej bohaterki. Kolejne sceny są montowane w zastraszającym tempie. Dochodzi do tego niepokojąca ścieżka dźwiękowa, dzięki czemu film nabiera cech horroru. Wszystko razem sprawia, że “Nowicjuszkę” ogląda się w nieustannym napięciu, na krawędzi fotela, nerwowo zaciskając spocone dłonie. To wymagający seans, niezwykle intensywny i wręcz fizycznie wyczerpujący.

2. “C’mon C’mon” (reż. Mike Mills, 2021)

Joaquin Phoenix, Woody Norman, C’mon C’mon, Mike Mills, A24
Joaquin Phoenix i Woody Norman na plakacie filmu “C’mon C’mon”, fot. A24

Joaquin Phoenix w roli dziennikarza radiowego, który nieoczekiwanie musi zaopiekować się siostrzeńcem. Gdy matka chłopca wyjeżdża na weekend, mężczyzna wejdzie w buty przybranego ojca chłopca i razem z nim spędzi kilka niezapomnianych dni. Poruszające dzieło Mike’a Millsa stawia na ukazanie prawdziwych relacji, które łączą dzieci i dorosłych. To piękny film, który przekazując uniwersalne prawdy, robi to bez jednej fałszywej nuty. Kreacje aktorskie są rozczulające, a ukazana na ekranie więź między mężczyzną a chłopcem potrafi chwycić za serce. Całość została nakręcona na czarno-białej taśmie, która dodatkowo uwypukla melancholijny charakter filmu.

Polska premiera 21 stycznia 2022 roku.

1. “Red Rocket” (reż. Sean Baker, 2021)

Simon Rex, Red Rocket, Sean Baker, A24
Simon Rex jako główny bohater filmu “Red Rocket”, fot. A24

“Red Rocket” to długo wyczekiwany kolejny pełnometrażowy film Seana Bakera. Po sukcesach “Mandarynki” (2015) i “Projektu Floryda” (2017) reżyser powraca do poruszanych wcześniej tematów. Ponownie pokazuje życie osób z marginesu społeczeństwa, które chwytają się każdego sposobu na zarobienie kilku dolców. Jednak tym razem głównym bohaterem dzieła Bakera jest były aktor porno, który wraca do rodzinnego miasteczka w Teksasie. Spłukany i pozbawiony perspektyw wprowadza się do byłej żony i teściowej, gdzie nie jest mile widziany.

Wrażliwość Bakera pozwala mu stworzyć kolejny wnikliwy portret ludzi, dla których los nie był łaskawy. Choć nie brakuje tu krytycznego spojrzenia na przyczynę takiego stanu rzeczy, to całość pozostaje świetną rozrywką. Film trzyma tempo, jest dynamiczny i pełen czarnego humoru. Czasem śmiejemy się przez ściśnięte gardło, ale potrafimy znaleźć dla bohaterów sporo empatii. Po seansie pozostaje jednak gorzki posmak, gdy zdamy sobie sprawę, ile jest prawdy w tym pełnym absurdów scenariuszu.

Autor artykułu
More from Jan Sławiński

“Najmro. Kocha, kradnie, szanuje” – a przede wszystkim bawi! [Recenzja]

Na trwającym właśnie we Wrocławiu festiwalu filmowym Nowe Horyzonty zaprezentowano przedpremierowo kilka...
Czytaj wiecej