#TrashTag – dawno nie było tak sensownego challenge’u

"Man picking up plastic pollution collected on beach, North East England, UK", fot. Monty Rakusen
"Man picking up plastic pollution collected on beach, North East England, UK", fot. Monty Rakusen
Mimo swej przewidywalności internet raz jeszcze pokazał, że potrafi zaskoczyć (choć odrobinkę). Być może propagator #TrashTag Challenge'u nie odkrył Ameryki, nie tyle wymyślając, ile odświeżając istniejące już kiedyś wyzwania, ale dzięki temu setki tysięcy ludzi sprawiło, że przynajmniej chwilowo świat stał się odrobinę czystszy...

Wiele już powiedziano o bezsensowności młodzieżowych rozrywek w internecie, a różnego rodzaju challenge’e bez wątpienia są na szczycie listy. Nie wszystkie, oczywiście, ale zdecydowana większość polega raczej na wyzwaniach w najlepszym przypadku bezcelowych, w najgorszym – niebezpiecznych. Ostatnio kłam temu spróbował jednak zadać Byron Román, proponując #TrashTag Challenge. Cała akcja zaczęła się 5 marca od posta na Facebooku, w którym Amerykanin rzucił innym wyzwanie, obrazując je własnymi zdjęciami:

Mam nowy challenge dla wszystkich znudzonych życiem nastolatków. Najpierw wykonajcie zdjęcie jakiegoś miejsca, które wymaga posprzątania lub renowacji, a następnie zajmijcie się tym i pochwalcie się efektami.

Wyzwanie podjęło dziesiątki tysięcy osób na całym świecie, a #TrashTag zyskał sporą popularność w mediach społecznościowych. To tylko udowadnia, jak łatwo jest wrzucić wszystkich do jednego worka. Trudno zapomnieć choćby o Ice Bucket Challenge – rozrywce prostej, ale połączonej z choć symbolicznym wsparciem walki ze stwardnieniem zanikowym bocznym (ALS). Na drugiej szali mamy jednak głupoty pokroju Bird Box Challenge, gdzie ludzie biegają po ulicach z zawiązanymi oczami, stanowiąc zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla innych. Nikogo natomiast nie zwidzi, że choć #TrashTag przez ostatnie dwa tygodnie viralowo rozprzestrzenił się w internecie, jego skala nie jest szczególnie ogromna. Tak już jednak jest, że prześciganie się w głupocie jest znacznie popularniejsze niż robienie czegoś, co nie daje takiego fejmu.

Zdjęcie, które zapoczątkowało #Trashtag Challenge, fot. Byron Román
Zdjęcie, które zapoczątkowało #Trashtag Challenge, fot. Byron Román

Akcja #TrashTag Challenge nie jest oczywiście niczym odkrywczym, a jej pomysłodawca wspomina, że tylko odświeża starszy, zakurzony już hasztag. Zresztą samo sprzątanie Ziemi ma przeszło trzydziestoletnią tradycję w postaci tak zwanych Dni Ziemi, które co rok organizowane są na całym świecie. Byron Román pokazał jedynie, że warto raz na jakiś czas rzucić wyzwaniem z drugim dnem. Challenge’e świetnie obrazują ludzką potrzebę rywalizacji, wzajemnego rzucania sobie wyzwań. To mechanizm, który można wykorzystać – jak widać także w szczytnym celu. Nawet jeśli zasięg takiego wydarzenia nie będzie zbyt duży, zawsze to lepsze niż miliony bezsensownych działań w ramach innych challenge’y.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Co wyróżnia design wnętrz Lexusa?

Może się wydawać, że to błahe pytanie, ale czy potrafilibyście w jednej...
Czytaj wiecej