Trylinka. Cudze chwalicie, swego nie znacie.

Polskę od lat zalewa powódź nawierzchni wykonanej z betonowej kostki. Tymczasem gdzie niegdzie widać jeszcze wjazdy, chodniki czy drogi wykonane z sześciokątnych płyt. To trylinka – nasz rodzimy wynalazek.

Rozwój

II Rzeczpospolita chciała rozwijać się na największym tempie. Niestety za rozwojem fabryk nie nadążało drogownictwo. Nawet na początku lat 30. 12 lat po odzyskaniu niepodległości znaczna większosć dróg w Polsce posiadała nawierzchnię nieutwardzoną. Mowa tu nie tylko o drogach lokalnych, ale i tych głównych, łączących największe miasta. Latem gdy było sucho trasy otaczały tumany kurzu, jesienią i zimą pojazdy tonęły w błocie. Technologia asfaltowania nie była jeszcze na tyle rozwinięta jak dziś, więc drogi z nawierzchniami bitumicznymi nie były wystarczająco trwałe, za to były kosztowne. Z kolej bruk był bardzo pracochłonny i wymagał kosztownego surowca.

Innowacyjny pomysł

Z pomocą przyszedł inż. Władysław Tryliński. To on wymyślił system sześciokątnych bloków betonowych nazwanych od jego nazwiska trylinką. Trylinka była zbudowana głównie z betonu – na dnie formy układano kawałki kamienia naturalnego i resztę zalewano betonem – po zastygnieciu i odwróceniu trylinka była gotowa. To znacząco obniżało koszt produkcji. Polski przemysł cementowy był dość mocno rozwiniety, a do nawierzchni trylinki stosowano skały i kamienie dostępne w danej części kraju – odpadał koszt transportu. Dodatkowo do ich produkcji wykorzystywano w znaczącej części odpady z przemysłu kamieniarskiego. Kształt płyty również nie był przypadkiem. Po pierwsze obwód sześciokąta jest o 7,5% mniejszy niż kwadratu o takiej samej podstawie co zmniejsza ilość spoin na tej samej powierzchni. Ponadto redukowało to ryzyko powstania kolein – które zazwyczaj wyłaniały się wzdłuż prostych linii spoin – coś co nie występowało w przypadku trylinki. Wreszcie Tryliński zauważył, że szesciokątna płyta jest wytrzymałsza – podczas użytkowania kwadratowe bloki zazwyczaj traciły rogi i same upodabniały się do sześciokątu. Trylinka była prosta w montażu – no i nie trzeba było wykwalifikowanego brukarza i miała zaletę w postaci łatwego jej demonatażu np. w przypadku konieczności wykonania napraw instalacji podziemnych. Dzięki na bieżąco modernizowanej technologii wytwarzania udało się obniżyć cenę produkcji jdnej płyty z 6 do 3 złotych.

Zachowana przedwojenne nawierzchnia z trylinki na drodze Pińsk – Stolin w dawnym województwie polsekim (ob Białoruś). Zdj. Yogi555 via wikimedia commons

Technologia układu

Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, inż. Tryliński uzyskał patent we wrześniu 1933 roku, w tym smamym okresie ułożono pierwszą drogę w tej technologii w Nowym Dworze Mazowieckim. Do 1938 roku w Polsce leżało już ponad milion metrów kwadratowych ulic i placów z trylinki. Pod koniec lat 30 zaczęto produkować płyty bez warstwy z kruszyw przeznaczone jako podbudowy pod nawierzchnie asfaltowe. Po wojnie trylinka była nadal popularna przez wiele dekad, choć głównie w swej biedniejszej wersji bez odłamków skalnych na wierzchu. Kres jej popularności przypadł na lata 90, kiedy masowo zaczęto stosować mniejsze kostki betonowe o wymyślnych kształtach. Choc nadal można ją kupić nie cieszy się już tak dużym zainteresowaniem. Trudno też w kraju znaleźć drogi zbudowane z przedwojennego wyrobu. Trylinka za to zachowała się gdzie niegdzie na terenach byłej II RP.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Brian Johnson żegna się ze sceną?

Niestety, potwierdziły się krążące ostatnio plotki, wokalista AC/DC zrezygnował z koncertów.
Czytaj wiecej