Trzęsienie ziemi w Ekstraklasie

Ricardo Sa Pinto
Ricardo Sa Pinto, źródło: weszlo.com
Dwa najbogatsze kluby LOTTO Ekstraklasy dzień po dniu pozbyły się swoich trenerów, a wygląda na to, że to dopiero początek rewolucji, która je czeka.

Lech nie potrafił wygrać w trzecim meczu z rzędu , a sobotni remis z Koroną Kielce obnażył po raz kolejny słabości „Kolejorza”. Tym samym na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej wypadł z czołowej ósemki, która będzie walczyć w rundzie mistrzowskiej o wygranie ligi i udział w europejskich pucharach.

Następnego dnia rano zarząd Lecha zdecydował o zwolnieniu z funkcji trenera Adama Nawałki. Były selekcjoner pracował w Poznaniu zaledwie cztery miesiące. „Trener na lata, nie dotrwał do lata” zadrwili kibice Lecha banerem na stadionie.

W cieniu tych wydarzeń w niedziele miało dojść do wydarzenia weekendu. Po dwudziestu pięciu latach Telewizja Polska kupiła sublicencję na mecze rodzimej ligi. Pierwszym spotkaniem, który pokazała na swojej antenie, był klasyk pomiędzy Wisłą Kraków a Legią Warszawa. „Biała gwiazda” zdemolowała na własnym boisku mistrzów Polski aż 4:0. Bramki zdobywali między innymi byli reprezentanci Polski Sławomir Peszko i Jakub Błaszczykowski. Legia zagrała typowo dla siebie podczas trwającej rundy wiosennej – byle jak. Prezes Legii, który jeszcze kilka dni temu w mediach gwarantował spokój pracy trenerowi – Ricardo Sa Pinto – późnym popołudniem poinformował o jego zwolnieniu. Powtórzył się scenariusz ze zwolnienia Jacka Magiery we wrześniu 2017 roku.

Zarówno Lech i Legia zdecydowanie dominują w lidze budżetami, bazą kibiców oraz osiągnięciami w ostatnich latach. Ten sezon wydaje się jednak dla obu drużyn stracony. Lech planuje latem wietrzenie szatni i pozbycie się nawet piętnastu zawodników. Legia pozwoliła sobie rok temu na zaciąg bałkański, w tym roku na portugalski i także musi pozbyć się co najmniej kilku piłkarzy. Żaden ze zwolnionych trenerów nie przepracował z drużyną pełnego roku.

Tę sytuację skrupulatnie wykorzystuje Lechia Gdańsk.

Lideruje bowiem w tabeli LOTTO Ekstraklasy z pięcioma punktami przewagi nad Legią. Ma tym samym szansę na zdobycie pierwszego w swojej historii mistrzostwa Polski. Co więcej, Piotr Stokowiec objął drużynę, która walczyła o utrzymanie w zeszłym sezonie, a w tym może zgarnąć całą pulę. Lechia pozostaje bowiem również w grze o Puchar Polski. Pytanie czy i ten trener nie zostanie w przyszłym sezonie ofiarą własnego sukcesu?

Lecha póki co poprowadzi Dariusz Żuraw, Legię zaś Aleksandar Vuković. Co ciekawe już spekuluje się, że latem do Warszawy może przyjść… Adam Nawałka. Trenerska karuzela kręci się w zatem najlepsze. Można tylko przypomnieć słowa Einsteina: „definicją szaleństwa, jest robienie w kółko tego samego i oczekiwanie za każdym razem innych rezultatów”.

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Piłka nożna, spać nie można

Maj - jak co roku - przynosi ostateczne rozstrzygnięcia w większości europejskich...
Czytaj wiecej