Czy silnik Unity Technologies odmieni oblicze motoryzacji?

Wirtualny Lexus LC 500 w wirtualnym salonie, fot. Unity Technologies
Wirtualny Lexus LC 500 w wirtualnym salonie, fot. Unity Technologies
Niejeden zapowiadał już rewolucję, którą – rzekomo – miała zapoczątkować jego firma. W motoryzacji tego typu zapewnienia nie są może aż tak częste, jak ma to miejsce na przykład w branży elektronicznej, ale i tu się zdarzają. A co, gdyby obie te gałęzie przemysłu połączyły siły?

Na wstępie warto podkreślić, że Unity nie jest nową jednostkę napędową. Mowa o silniku graficznym, który od lat doskonale znają gracze. Swego czasu dzieło Davida Helgasona, Nicholasa Francisa i Joachima Ante rzeczywiście robiło wrażenie. Do dziś kolejne wersje silnika duńskiego tria wykorzystywane są przez poważnych producentów, ale i domorosłych programistów, którzy korzystając z bogatej bazy assetów, tworzą steamowe potworki za dolara czy dwa. Jak jednak ma się to do kwestii motoryzacyjnych?

Możliwość konfiguracji elementów wnętrza Lexusa LC 500 w czasie rzeczywistym, fot. Unity Technologies
Możliwość konfiguracji elementów wnętrza Lexusa LC 500 w czasie rzeczywistym, fot. Unity Technologies

Otóż Unity Technologies od lat poszerza swoje wpływy nie tylko w branży gier, ale i wśród producentów samochodów. Po tym, jak narzędzia firmy nieźle sprawdziły się przy projektowaniu, zdecydowano się nawet na kolejny krok. W zeszłym roku otwarto oficjalne osobny dział, który zajmuje się jedynie klientami z branży motoryzacyjnej. Nowe technologie mogą dzięki temu pomóc nie tylko przy projektowaniu, ale i – w dalszej perspektywie – sprzedaży w wirtualnych salonach.

To o tyle ciekawe, że wirtualna rzeczywistość nie od dziś kusi masy. Choć ta wirtualna w sensie komputerowa zdecydowanie deklasuje – przynajmniej jak na razie – tę szumnie zapowiadaną w pełni wirtualną, która przy pomocy specjalnych gogli i czujników ruchu miała zrewolucjonizować. Mimo to Tim McDonough, jeden z przedstawicieli firmy Unity Technologies, nie boi się stwierdzić, że:

Motoryzację czeka jedna z największych zmian od czasów opracowania linii produkcyjnej.

Od gier komputerowych po wirtualne salony

Mogłoby się wydawać, że technologie w motoryzacji będą zmierzać do wprowadzenia w pełni autonomicznych i bezemisyjnych pojazdów. Jak na razie czeka nas jednak inna odmiana, w którą czynnie zaangażował się między innymi koncern Toyota Motor Corporation. Japończycy, którzy nie od dziś stawiają na przyszłościowe rozwiązania, świetnie czują się w wirtualnym środowisku. Już teraz testowano więc możliwości wykorzystania VR i AR.

W Toyocie wykorzystujemy Unity do rozwoju narzędzi VR i AR, aby podnieść wydajność i jakość projektowania stylistyki i elementów technicznych samochodów, a także szkolenia pracowników. To bardzo elastyczna platforma, wspierająca urządzenia VR/AR, których potrzebujemy.

– Koichi Kayano, menadżer projektów w dziale Operation Improvement Department Toyoty

Oczywiście silnik graficzny czy nawet cała platforma wspomagająca prace projektantów nie są w stanie zastąpić mistrzów designu. Z pewnością bez pomocy technologii Lexus oraz Toyota i tak byłyby doceniane za swój wygląd. Rozwiązania opracowane przez firmę obecnie mieszczącą się w Dolinie Krzemowej wydatnie jednak wspomagają poczynania nawet największych mistrzów. Przede wszystkim natomiast Unity w tym momencie wydaje się futurystycznym – ale będącym na wyciągnięcie ręki – narzędziem sprzedażowym.

Nie tak dawno wspominałem o wiosennej sesji modelu LC 500, która okazała się fotorealistyczną wizualizacją w grze “Gran Turismo Sport”. To jednak zaledwie niewielki fragment tego, co niebawem może czekać na nas w wirtualnych salonach.

Na drodze bez opuszczania budynku?

Wirtualny Lexus LC 500 w wirtualnym salonie, fot. Unity Technologies
Wirtualny Lexus LC 500 w wirtualnym salonie, fot. Unity Technologies

Najlepszym porównaniem, jakie przychodzi tu do głowy, są sceny z filmu “Czarna Pantera”, w których Lexusy prowadzone są zdalnie. Oczywiście daleko nam do technologicznego poziomu Wakandy, lecz to wcale nie jest wizja bardzo odległa. Unity już dziś pozwala twórcom gier na odwzorowanie realiów otaczającego nas świata. Dzięki stałemu rozwojowi technologia ta zmierza natomiast do momentu, gdy nie tylko obejrzymy każdą śrubkę, jaka posłużyła do zmontowania naszego wymarzonego samochodu, ale i będziemy w stanie “wyjechać” nim na prawdziwe drogi w świecie wirtualnym. Nie odda to (przynajmniej na razie) pełni wrażej z jazdy, ale pozwoli nam w prosty sposób zweryfikować, czy aby na pewno interesuje nas dany model. Wielu może to oszczędzić godziny na wyprawie do salonu i testowaniu poszczególnych pojazdów w poszukiwaniu tego jedynego.

Pracuję w przemyśle motoryzacyjnym od piętnastu lat i to, co zobaczyłem przez ostatnie pół roku, przekonało mnie, że rewolucja nadchodzi. Model Unity naprawdę zmienił nasze myślenie o marketingu.

– David Telfer, National Manager działu Digital and Social w Lexusie

Na tle tego, co Unity we współpracy z markami motoryzacyjnymi mogą nam zafundować w niedalekiej przyszłości, wszelkie “konfiguratory” zakupów zdają się melodią przeszłości. Pomyślcie sami: do niedawna możliwość sprawdzenia w (nie)rzeczywistym otoczeniu zachowania samochodów było czymś wielkim. Dziś możemy nie tylko dobrać w ten sposób odpowiednie akcesoria i elementy wykończenia, ale i poznać poszczególne modele od podszewki. Gdy nadejdzie zapowiadane “jutro”, zaczniemy się natomiast zastanawiać, po co w ogóle odwiedzać salon. Czyżby VR, który nie sprawdził się dotąd w branży gier, ma szansę zaistnieć, ale czy znów nie skończy się jedynie na zapowiedziach?

Autor artykułu
More from Damian Halik

PONG na pełnowymiarowym stole? Proszę bardzo!

Kultowy PONG powraca, tym razem w formie... pełnowymiarowego stołu do gry! Co...
Czytaj wiecej