Unorthodox, czyli ucieczka do wolności

Aktualna sytuacja, w jakiej wszyscy się znaleźliśmy, sprzyja temu, by więcej czasu spędzać przed ekranami. Osobiście nie jestem z tego faktu jakoś szczególnie zadowolony, ale jak nie teraz nadrabiać rozmaite produkcje, to kiedy?

Staram się jeszcze wnikliwiej niż wcześniej dobierać tytuły, na które poświęcę czas. Coraz rzadziej sięgam po seriale, raczej wybieram filmy lub miniserie, które mają jedynie kilka odcinków. Tych ostatnich niestety pojawia się dość mało, a to jeden z lepszych formatów, jakie możemy oglądać – filmy często są za krótkie, by dobrze wyczerpać poruszany temat, natomiast długie sezony seriali bywają rozciągnięte do granic możliwości. Dlatego bardzo ucieszył mnie fakt, że na Netflixie pojawił się czteroodcinkowy serial, który porusza ciekawą tematykę.

Mowa o produkcji Unorthodox, której bohaterką jest Esther Shapiro – młoda ultra-ortodoksyjna Żydówka z Nowego Jorku.

Esther postanawia opuścić swoją społeczność i ucieka do Berlina, by rozpocząć tam nowe życie. Jednak taka ucieczka nie jest sprawą prostą i nie pozostanie niezauważona, ani zignorowana. Cała jej rodzina, z mężem na czele, postanawiają, że trzeba odnaleźć Esther i sprowadzić ją z powrotem do domu. Dlaczego w ogóle postanowiła uciec? Tego dowiemy się z czasem, ponieważ jej motywacja o raz cały przebieg sytuacji, odkrywane są nam przez twórców powoli.

Przyznam, że wszelkie produkcje opowiadające o dość zamkniętych społecznościach, jak Świadkowie Jehowy, czy przedstawieni tutaj ultra-ortodoksyjni Żydzi, zawsze mnie szalenie interesowały.

Poznawanie grup religijnych i kulturowych, innych od naszych, jest bardzo ciekawe. Sprawia, że na wiele rzeczy w naszym życiu możemy spojrzeć inaczej. Wszak na co dzień nie doceniamy tego, że możemy jeść co chcemy, czy też wziąć ślub tylko z osobą, którą kochamy lub robić w życiu to, co nas pasjonuje. Nie myślimy o tym, a są na świecie osoby (wiele osób) nie posiadających takiego komfortu. Unorthodox potrafi doskonale uzmysłowić nam tego typu sprawy.

W główną bohaterkę wciela się tutaj młoda izraelska aktorka Shira Haas. Cały jej występ można podsumować tym, iż jest tu fenomenalna.

Jej gra dała mi poczucie, że oglądam bardziej film dokumentalny, niż fabułę. Oczywiście wiele też zależało od świetnego i trzymającego w napięciu scenariusza, jednak Haas dała nam naprawdę popisowy występ pełen emocji. Choć serial jest raczej produkcją obyczajową, to ogląda się go niczym film sensacyjny, którego rozwiązania nie możemy się doczekać i siedzimy w fotelu jak na szpilkach. Całość jest bogata w niezwykłą ścieżkę dźwiękową, dobraną idealnie i pasującą do właściwie każdej sceny.

Unorthodox jest również bogaty w naprawdę przejmujące sceny, które pokazują nam tragizm kobiet z tego typu społeczności. Zdaję sobie sprawę, że takich historii moglibyśmy już znać wiele. Jednak sposób w jaki została ona tutaj przedstawiona nadaje jej niesamowitej autentyczności. Bohaterowie rozmawiają między sobą przede wszystkim w jidysz, kostiumy są zgodne z kulturą żydowską. Serial bardzo sprawie balansuje pomiędzy różnymi stylami. Przez większość czasu mamy wspomniany klimat sensacji. Momentami jednak zamieniamy się w pełną absurdu komedię, by ostatecznie przejść do niezwykle emocjonalnego dramatu.

Nasza główna bohaterka, Esther, przez cztery odcinki staje się nam bardzo bliska i przyznaje, że przez zaledwie 3,5 godziny zżyłem się z nią i z jej losami. W każdej minucie, kiedy była na ekranie, kibicowałem jej i chciałem, by jej historia zakończyła się pozytywnie. Czy tak się stało? Trzeba obejrzeć Unorthodox, który jest niewątpliwie jedną z ciekawszych produkcji, jakie można aktualnie obejrzeć siedząc w domu.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Jak kryminał, to skandynawski

Choć nie jestem wielkim fanem tego gatunku, to jeśli nadarzy mi się...
Czytaj wiecej