Van B to, zdaniem autorów, modelowy “dom przyszłości”

Van B, dom przyszłości, UNStudio, Bauwerk
Van B – modelowy "dom przyszłości", fot. UNStudio
Holenderskie UNStudio i bawarska firma Bauwerk podzieliły się ostatnio ciekawym projektem, który na pierwszy rzut oka być może nie wydaje się rewolucyjny, ale na poziomie koncepcyjnym zupełnie zmienia sposób myślenia o projektowaniu domów – czy ogółem przestrzeni do życia.

UNStudio to uznane biuro architektoniczne z ponadtrzydziestoletnim stażem, którego motto brzmi: projektujemy z myślą o przyszłości. Ben van Berkel – założyciel i główny architekt – potrafi nieustannie zaskakiwać, czego zresztą Van B – jego ostatni mały-wielki projekt, jest najlepszym przykładem. W przeciwieństwie do najsłynniejszych realizacji biura ten modułowy apartamentowiec nie wyróżnia się bowiem wyjątkową bryłą czy przestrzennymi i strukturalnymi niuansami, które przywodzą na myśl futurystyczne wizje van Berkela. Jego wizjonerska natura kryje się w elementach, które uczynią konstrukcję elastyczną i łatwą do zaadaptowania zgodnie ze zróżnicowanymi potrzebami mieszkańców. Autor określił to mianem analogowego smart domu.

Nie technologia, a sprytne rozwiązania stanowią o sile Van B

UNStudio, Bauwerk
Wizualizacja przykładowego mieszkania, w którym strefy wydzielają moduły plug-in, fot. UNStudio

Projekt zamówiła bawarska firma Bauwerk Capital. Sześciopiętrowy budynek o funkcji mieszanej – mieszkalno-biurowej, o łącznej powierzchni niemal 16 000 m2, ma powstać w Monachium. Jego bryła wpisuje się w obecne trendy w architekturze, nie wyróżniając się znacząco. Nie jest jednak nudna czy generyczna. Uwagę przykuwa tu przede wszystkim duża liczba okien i powtarzalne, występujące naprzemiennie segmenty, które zdradzają modułowy charakter obiektu. Zdecydowanie więcej mówi na ten temat wnętrze – autorzy poświęcili mu wiele uwagi, rozwijając wspomnianą już ideę analogowego smart domu. To oczywiście oksymoron, którego Ben van Berkel użył zupełnie celowo, ale co on właściwie oznacza?

Van B to budynek wielorodzinny ze stu czterdziestoma dwoma mieszkaniami. Te jednak, w zależności od potrzeb, wyraźnie się od siebie różnią. Znajdziemy tam zarówno kawalerki, jak i mieszkania z trzema sypialniami; lofty i apartamenty na poddaszu pretendujące do miana penthouse’ów. Tym, co łączy je wszystkie, jest natomiast otwarta przestrzeń, którą każdy z mieszkańców zaadaptuje dzięki wtyczkom, czyli modułowym meblom, wyznaczającym poszczególne strefy – sypialnie, salony, biura czy siłownie. Właśnie one – moduły typu plug-in – są najmocniej wyróżniającym tę koncepcję elementem i to do nich odnosi się technologiczne porównanie. Nie technologia, lecz koncepcja nadaje jednak znaczenie temu rozwiązaniu.

Brzmi jak peerelowska myśl architektoniczna, ale nie tędy droga

Choć pomysł architektów z UNStudio wydaje się adaptować znane nam z czasów słusznie minionych rozwiązania – masowe budownictwo i przydzielane mieszkaniom, jednakowe meble – idea van Berkela i spółki sięga o wiele dalej. Nie chodzi bowiem o ujednolicanie struktury społecznej – wręcz przeciwnie, rozstrzał dostępnych możliwości doprowadzi raczej do koegzystencji ludzi o różnej majętności. Celem nadrzędnym amsterdamskiego studia jest natomiast elastyczność.

Van B, Moduły plug-in, UNStudio, Bauwerk
Przykładowe moduły, fot. UNStudio

Wspomnianych wtyczek jest w ofercie dziewięć – a każdy z nabywców mieszkania może wybrać te, które najlepiej odpowiadają jego potrzebom. Dzięki unifikacji będą one pasować do każdego z mieszkań, ale też nie sprawią problemów w czasie urządzania się. To klient zdecyduje co i gdzie stanie. Nie będą go przy tym ograniczać ściany, a strefy wydzielone zostaną właśnie za sprawą odpowiedniego ulokowania poszczególnych modułów. Warto przy tym wspomnieć, że nie tylko okna, ale i balkony oraz tarasy są w tej koncepcji powszechne. Mają one stanowić przedłużenie mieszkań i stanowić swoisty łącznik z naturą oraz otoczeniem. Na swój sposób inteligentne rozwiązanie z czasem – wraz ze zmianą potrzeb – można natomiast wymienić lub przestawić.

Van B, Bauwerk, UNStudio
Wizualizacja fasady, fot. UNStudio

Autorzy – a poza wspomnianym już Benem van Berkelem pod projektem Van B podpisali się także: Jan Schellhoff, Julia Gottstein, Bart Chompff, Alexandra Virlan, Dimitra Chatzipantazi, Ana Maldonado i Patrik Noomé – nie ukrywają, że koncepcja czerpie mocno z ostatnich doświadczeń. Pandemia, która wielu z nas zmusiła do zmiany trybu pracy, dobitnie pokazała, że nasze domy nie są gotowe na tak gwałtowne transformacje. Van B natomiast będzie – bo taka jest jego natura. Domy to już nie tylko miejsca, w których sypiamy i odpoczywamy po pracy. To swoiste oazy, które powinny zapewniać nam możliwie jak największy komfort i spełniać różne funkcje – także te niestandardowe.

Autor artykułu
More from Damian Halik

“Obcy 3”, jakiego nie znacie, powraca w nietypowej formie

Zapoczątkowana przez Ridleya Scotta seria "Obcy" na przełomie lat 70. i 80....
Czytaj wiecej