Val McDermid – “Miejsce egzekucji” [RECENZJA]

Val McDermid – "Miejsce egzekucji", fot. Papierowy Księżyc
Val McDermid – "Miejsce egzekucji", fot. Papierowy Księżyc
Znacie Val McDermid? W przeszłości na polskim rynku ukazało się kilka kryminalnych bestsellerów szkockiej pisarki, jednak dopiero 31 lipca, dzięki staraniom wydawnictwa Papierowy Księżyc, polscy czytelnicy w końcu otrzymali jeden z najważniejszych tytułów w jej karierze – "Miejsce egzekucji". Recenzujemy!

Literatura z pogranicza kryminału i thrillera zazwyczaj budzi w czytelnikach bardzo mieszane uczucia. Wielu uwielbia mroczne, zawiłe i niejednoznaczne opowieści o zbrodniach, po drugiej stronie stoją jednak ci, którzy nie mogą się nadziwić autorom wymyślającym tak okrutne i brutalne historie… no właśnie. Wymyślającym? Zapewne wygodnym byłoby myśleć, że to pisarz-zwyrodnialec kreuje tak makabryczne sprawy, ale nie ma co się oszukiwać – znaczna ich część bazuje na rzeczywistych wydarzeniach. I nie inaczej jest z powieścią “Miejsce egzekucji” Val McDermid – jednym z najlepszych kryminałów w historii gatunku, który właśnie ukazał się na polskim rynku.

Powieść szkockiej pisarki nie należy do kryminałów, które budują napięcie poprzez wyścig z czasem czy sztuczne podtrzymywanie w czytelniku nadziei. “Miejsce egzekucji” już samym tytułem sugeruje, że nie powinniśmy liczyć na happy end. Zresztą Val McDermid już na pierwszych stronach daje nam do zrozumienia, że los młodziutkiej Alison Carter był bardzo smutny. Od samego początku wiemy bowiem, że nie jest dziewczynką, którą uda się bezpiecznie sprowadzić z powrotem do domu. Mimo to “Miejsce egzekucji” można uznać za swoisty fenomen, bo wraz z zagłębianiem się w fabułę, myśli zdają się – na przekór informacjom ze wstępu – wierzyć w powodzenie rezolutnego detektywa imieniem George Bennett.

Val McDermid – "Miejsce egzekucji", fot. Papierowy Księżyc (okładka)
Val McDermid – “Miejsce egzekucji”, fot. Papierowy Księżyc (okładka)

Był późny wieczór 11 grudnia 1963 roku, gdy policjanci otrzymali wezwanie do Scardale, niemal odciętej od świata osady.

Młody, ambitny inspektor nie ma łatwego zadania. Przeniósł się do Buxton w hrabstwie Derbyshire, niespełna 50 km od Manchesteru, zaledwie pół roku wcześniej. Wykształcony i szybko pnący się po szczeblach kariery funkcjonariusz nie ma poważania ani wśród kolegów z pracy, ani miejscowych. Mało kto ufa przyjezdnemu, ale to na nim spoczęło rozwiązanie sprawy zaginięcia trzynastoletniej Alison Carter.

Gdy “Miejsce egzekucji” ukazało się w 1999 roku, nikt nie miał wątpliwości, że Val McDermid wzniosła się na pisarskie wyżyny. Efekt jest naprawdę imponujący. Trud, jaki Szkotka włożyła w odwzorowanie małomiasteczkowego klimatu okolic Manchesteru, zadziwia i fascynuje. Doskonale wykreowano postaci poszczególnych policjantów. Każdy z nich ma własną osobowość i podchodzi do sprawy Alison Carter z sobie tylko charakterystycznym zacięciem. Wielkie uznania należą się autorce także za silne nakreślenie wzajemnych relacji między śledczymi a nieufnymi członkami osady, z której pochodziła dziewczynka.

“Miejsce egzekucji” to zdecydowanie kryminał wysokich lotów. Widać tu zarówno lata doświadczenia dziennikarskiego McDermid, jak i ponad dziesięcioletnią wprawę w prowadzeniu narracji (debiut literacki w 1987 roku). Pracująca przed laty jako reporter śledczy tabloidu “Sunday People” szkocka pisarka świetnie uwieczniła też relacje na linii policja-media, ale to tylko smaczek. Nic bowiem nie może równać się z tym, jaką psychologiczną przeprawę zafundowała głównemu bohaterowi – George’owi Bennettowi.

Najciekawsze jednak dopiero przed wami!

Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale w pewnym momencie czeka was niemałe zaskoczenie fabularne. Nagła modyfikacja konstrukcji narracyjnej zupełnie zmienia dynamizm, ale i ciężar gatunkowy powieści. Od rasowego, skrzętnie opisywanego kryminału płynnie przechodzimy do dynamicznej rozgrywki psychologicznej rodem z najlepszych thrillerów. Między innymi dlatego “Miejsce egzekucji” jest uznawane za najlepszy tytuł w dorobku Val McDermid.

Nie mam wątpliwości, że warto było czekać niemal dwie dekady na polskie wydanie tej książki. “Miejsce egzekucji” w przekładzie Aleksandry Szymił ukazało się 31 lipca 2018 nakładem wydawnictwa Papierowy Księżyc. Jeśli poczuliście się zachęceni do lektury, podczas wizyty w sklepie internetowym wydawcy polecam też rzucić okiem na wydane w czerwcu “Gilliamesque” (recenzja). Polski przekład autobiografii genialnego Terry’ego Gilliama wprowadziło na rynek Wydawnictwo Planeta.

Ciekawostka (zwłaszcza dla miłośników kryminalistyki). Swego czasu “Miejsce egzekucji” wywołało w Wielkiej Brytanii niemałą dyskusję na temat granic między prawdą a fikcją. Warto w tym momencie wrócić do tego, co napisałem we wstępie – ta zbrodnia wydarzyła się naprawdę, choć w nieco innym wydaniu. Jeśli sama historia Alison Carter wciągnie was na tyle mocno, by po skończeniu lektury czuć głód tego typu treści, odsyłam was do sprawy morderców z wrzosowisk (Moors Murders), która była główną inspiracją dla Val McDermid.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Dominika oprze się zmianom klimatu? Wyspiarze mają plan

Czy wyeliminowanie z użycia plastikowych opakowań oraz postawienie na zrównoważony rozwój mogą...
Czytaj wiecej