“ATAK” – WaluśKraksaKryzys wychodzi z garażu

WaluśKraksaKryzys, ATAK, Mystic
WaluśKraksaKryzys – "ATAK", fot. Mystic
Dwa lata temu WaluśKraksaKryzys, we współpracy z internetową wytwórnią Trzy Szóstki, wydał debiutancki krążek "MiłyMłodyCzłowiek" – uroczą, punkrockową płytę uwodzącą słuchacza garażowym sznytem. Najnowsze dzieło artysty uśmiecha się już w stronę głównonurtowych brzmień.

Wąsaty rockman podpisał poważny kontrakt i teraz figuruje na liście płac firmy Mystic – wydawcy m.in. Organka czy Andrzeja Piasecznego. Jego najnowsza propozycja funkcjonuje natomiast na zasadzie muzyki środka. Gdzieś pomiędzy popową przystępnością a pretensjami do bycia niezależnym. Waluś toruje sobie w ten sposób drogę do zdobycia posady dyrektora kreatywnego kolejnych edycji “Męskiego Grania”.

WaluśKraksaKryzys usilnie próbuje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu

WaluśKraksaKryzys, Ewelina Eris Wójcik, Show The Show
WaluśKraksaKryzys, fot. Ewelina Eris Wójcik/Show The Show

“ATAK” jest naszpikowany refrenami skrojonymi pod gusta wiernych słuchaczy prawdziwej Trójki, ale liryczna strona projektu odwołuje się do chuligańskiej poetyki debiutu twórcy. Walusiowe wersy forsują wizję autodestrukcyjnego, pachnącego wódką i wyrzutami sumienia hedonizmu. To ten rodzaj narracji, który od lat z lubością fetyszyzują polscy artyści.

Młody muzyk wzorem Himilsbacha czy Pilcha poetyzuje proces barowego użalania się nad sobą. Nawiązuje też do Stanisławskiego, prawdopodobnie z powodu pulsującej w nim żądzy odbierania najintensywniejszych bodźców świata zewnętrznego. Wzorem wschodnioeuropejskiej tradycji hulaszczego realizmu magicznego próbuje nam udowodnić, że żyjąc na krawędzi pubu i ulicy, wprowadzi do dzieła element transgresji.

Niestety metaforyka podwórkowego czarnego romantyzmu na “ATAKU” odbija się od popowej materii jak kauczuk

WaluśKraksaKryzys w klipie do singla

Egzystencjalne kace autora są budowane poprzez repetycję przewidywalnych motywów. Kolejne pre- i postimprezowe przygody oraz towarzyszące im gorzkie żale stają się na tyle nużące, że nawet teoretycznie prowokacyjne momenty (kojarzący się z “American Psycho” wers “Atakuję bezdomnego”) wypadają blado. Powtarzalność tych motywów przypomina rytm efektywnie pracującej taśmy produkcyjnej. Nie oznacza to oczywiście, że Waluś pragnie utowarowienia swojej łobuzerskiej natury. Być może nawet z całych sił chce uchronić się przed widmem komodyfikacji. W starciu z machiną show-biznesu żaden twórca nie ma jednak szans wyjść cało.

Jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest posunięcie się do ostatecznego kroku. Artysta flirtujący z estetyką głównego nurtu zwycięża tylko wtedy, gdy poddaje formę absolutnej destrukcji. Tymczasem WaluśKraksaKryzys mówi o życiowej autodestrukcji, jednocześnie posługując się niepokojąco uporządkowanymi środkami do przekazu. Manifestując pociąg do artystycznej śmierci, mógłby zawalczyć o jakościowy pop, ale nie robi tego. Woli szukać skrawków prywatnej rebelii w słowach. 

WaluśKraksaKryzys w duecie z KRÓLem

Tymi słowami artysta stara się narysować pociągający obrazek. Znajduje na przykład nostalgiczną tęsknotę za archetypem bitnika-rock’n’rollowca. Odwołuje się do postaci ulicznego włóczęgi żywiącego się barwnym życiem zaułków. W erze międzylockdownowej tak sentymentalna nuta rzeczywiście wydaje się bardzo atrakcyjna. Z kolei powtarzalność motywów równie dobrze da się odczytać jako cios wymierzony mixtape’owemu charakterowi współczesnej muzyki. Monotonia tematyki wersów (ale też melodii) konstruuje albumowy monolit – koncepcję stawiającą czoła teraźniejszej erze kompilacji.

Pomysłom stojącym za słowami Walusia brakuje jednak zdecydowania, które mogłoby tchnąć odrobinę życia w konwencjonalność dźwięków. Tym zaś brakuje wigoru, który mógłby usprawiedliwić pretekstowość liryki. Młody artysta co prawda ma w zanadrzu kilka ciekawych idei, ale nie doprowadza ich do eksplozji. Strach przed naciśnięciem czerwonego przycisku zgubił go na “ATAKU” i jeżeli nie podejmie ryzyka, zgubi go również przy okazji kolejnej płyty. 

Autor artykułu
More from Łukasz Krajnik

Szaleniec musi odsapnąć (Yves Tumor – “The Asymptotical World”)

Nowa EP-ka Yves'a Tumora trwa tyle, co przerwa obiadowa. Osiemnastominutowy materiał jest...
Czytaj wiecej