Zegar już tyka: czego spodziewać się po “Watchmen”?

Jedna z grup, które zetrą się w serialowej adaptacji "Strażników" Alana Moore'a (kadr z teasera), fot. HBO
Jedna z grup, które zetrą się w serialowej adaptacji "Strażników" Alana Moore'a (kadr z teasera), fot. HBO
Wciąż wiadomo niewiele o fabule i tym, czego możemy się spodziewać po dość nieoczekiwanie ogłoszonej przed rokiem serialowej adaptacji komiksu "Watchmen", ale HBO z pewnością zrobiło teaserem sporo szumu wokół produkcji, której premiera zbliża się wielkimi krokami.

Mówcie, co chcecie, ale to nie Marvel Cinematic Universe stanowi najlepsze superbohaterskie kino. Ba, to nawet nie trylogia Christophera Nolana o Mrocznym Rycerzu piastuje w tym zestawieniu pierwsze miejsce. To należy się bowiem nieco pomijanemu “Watchmen: Strażnicy” Zacka Snydera, które na wielkim ekranie zadebiutowało przed dekadą. Nie ma się jednak czemu dziwić – to nie cukierkowe bajki o ratowaniu świata czy gorzki los najsłynniejszego bohatera komiksowego wszech czasów. “Watchmen” to brutalna, obdarta z wszystkiego, za co niesłusznie komiks winią osoby kojarzące go raczej z medium dla dzieci, opowieść o tym, że nie ma dobra i zła – są tylko wybory, które mogą przynieść takie, czy inne efekty. Nad tym nie są jednak w stanie zapanować nawet najwięksi mędrcy.

"Strażnicy" w adaptacji Zacka Snydera, fot. Paramount Pictures/Warner Bros.
“Strażnicy” w adaptacji Zacka Snydera, fot. Paramount Pictures/Warner Bros.

Dzieło, które w formie papierowej zadebiutowało w 1986 roku, jest jednym z kamieni milowych w historii komiksu. Alan Moore wykreował w “Strażnikach” niesamowitą i zupełnie nielicującą z ówczesnym pojmowaniem superbohaterów wizję świata, w którym oddanie sprawiedliwości w ręce osób, nad którymi nie ma się kontroli, może doprowadzić do globalnej katastrofy. W końcu kto spojrzy na ręce strażnikom, gdy ci będą obserwować innych?

Niezależnie od różnic między komiksowym pierwowzorem a adaptacją Snydera “Watchmen: Strażnicy” okazało się artystycznym sukcesem. Nie brak głosów, że rzeczywiście jest to najlepszy film na bazie komiksu, jaki kiedykolwiek powstał. Ważne jest jednak także jego zakończenie, które posłużyło Damonowi Lindelofowi do pociągnięcia tej historii…

Who watches the Watchmen?

Zdecydowanie za rzadko mamy do czynienia z sytuacją, gdy filmowcy nie próbują bruździć w materiale, lecz dodają coś od siebie. Gdy HBO ogłaszało, że zamierza zaadaptować “Strażników” Moore’a, wiele osób było wobec tego pomysłu sceptycznych. Kultowe dzieło, któremu należy się odrębny rozdział w historii komiksu, to trudny materiał. Podobnie przez lata jest przecież z “Sandmanem”, którego wciąż próżno szukać w ofertach największych producentów. Sytuacji nie poprawiał też fakt, że projekt powierzono Damonowi Lindelofowi. Piekielnie utalentowany scenarzysta niewiele wcześniej zebrał spore bęcki za kiepski (zdaniem części fanów) finał genialnego serialu “Pozostawieni”.

HBO najwyraźniej jednak bardziej uwierzyło w Lindelofa niż w obawy widzów… I wiele wskazuje na to, że stacja podjęła dobrą decyzję. O projekcie wciąż nie wiadomo zbyt wiele, ale w opublikowanym niedawno zwiastunie widać ogromny potencjał. Okazuje się, że nowa produkcja nie będzie odtwarzać materiału komiksowego czy powielać wcześniejszej adaptacji dzieła. Zamiast tego Damon Lindelof zdecydował się kontynuować wydarzenia z kultowej powieści graficznej.

Jeden z kadrów komiksu "Watchmen" (scenariusz: Alan Moore, rysunki: Dave Gibbons), fot. DC Comics
Jeden z kadrów komiksu “Watchmen” (scenariusz: Alan Moore, rysunki: Dave Gibbons), fot. DC Comics

Akcja serialu “Watchmen” od HBO ma toczyć się około dekady po wydarzeniach z komiksu (i adaptacji Snydera). Co bardziej zaznajomieni z materiałem nie mieli więc pewnie większych problemów, by wyłapać w krótkim teaserze sporą liczbę smaczków. Lindelof odrobił zadanie domowe i ponownie pokazał, że jak nikt inny potrafi przenieść na ekrany słowo pisane. Fabuła zdaje się kręcić wokół zegara odmierzającego “koniec świata”, a na naszych oczach pojawiają się też doskonale znani, postarzeni bohaterowie. Czy jednak to i gwiazdorska obsada (Jeremy Irons, Tim Blake Nelson, Regina King, Don Johnson) wystarczą, by pociągnąć ten projekt dłużej niż sezon? Obecnie to zdaje się największym problemem produkcji, ale zdecydowanie wybiegam myślami za bardzo do przodu. W końcu serial “Watchmen” zadebiutuje dopiero za kilka miesięcy – jesienią 2019 roku. Zegar już tyka…

Grafika promująca zbliżającą się premierę serialu "Watchmen", fot. HBO
Grafika promująca zbliżającą się premierę serialu “Watchmen”, fot. HBO
Autor artykułu
More from Damian Halik

Szturm na Strefę 51 to żart, ale Matty Roberts boi się FBI

Jeśli w miarę regularnie przeglądacie internet, z pewnością natknęliście się na informacje...
Czytaj wiecej