Wdowy – nowy Steve McQueen już w kinach

Są tacy reżyserzy, których nowe filmy wzbudzają we mnie olbrzymie emocje i przebieram nogami, by już móc wybrać się do kina. Jednym z takich twórców jest Steve McQueen, którego nowy film „Wdowy“ możemy od piątku oglądać na naszych ekranach.

Brytyjski reżyser jeszcze kilka lat temu był znany nielicznym. Jego dwa filmy zdobyły wielkie uznanie, jednak na pewno nie było to kino, które trafiłoby do każdego. Zarówno „Głód“, jak i „Wstyd“ to filmy ciężkie, brudne i bardzo specyficzne. W obu wystąpił Michael Fassbender. Dopiero w 2013 roku o McQueenie usłyszał cały świat – za sprawą „Zniewolony: 12 Years a Slave“. Film opowiada historię Salomona Northupa, który został zniewolony na 12 lat swojego życia. Oparty na faktach film zdobył 3 Oscary, w tym dla najlepszego filmu, najlepszej aktorki drugoplanowej (wspaniała Lupita Nyong’o!) oraz za najlepszy scenariusz adaptowany. Na ekranie mogli oczarować nas Chiwetel Ejiofor, Michael Fassbender, Paul Dano czy też Sarah Paulson. W moim osobistym rankingu jest to jeden z najlepszych filmów, jakie widziałem – przynajmniej w ciągu kilku ostatnich lat. Nic więc dziwnego, że czekałem na najnowszy obraz McQueena.

„Wdowy“ dyst. Imperial-Cinepix

Obsada

Grupa przestępców ginie podczas jednego ze skoków. Od tej pory ich żony muszą same o siebie zadbać, ponieważ dotychczas to mężczyźni „przynosili pieniądze do domu“. Od takiego punktu wyjścia zaczyna się film „Wdowy“. W rolach głównych wystąpiły tu Viola Davis, Michelle Rodriguez, Elizabeth Debicki oraz Cynthia Erivo – która ostatnio pojawiła się na ekranie w „Źle się dzieje w El Royale“. Na drugim planie pojawiła się tu legendarna Jacki Weaver, a do męskiej części obsady należą między innymi Liam Neeson, Robert Duvall czy Colin Farrell. Taka obsada to teoretycznie zwiastun i gwarancja sukcesu i przyznaję, że film jest naprawdę dobry, choć nieco inny, niż się spodziewałem. Trzeba przyznać, że główny rdzeń obsady, czyli kobiety, wypada tu znakomicie. Szczególnie należy zwrócić uwagę na Violę Davis i Elizabeth Debicki, które wybijają się ponad swoje koleżanki.

„Wdowy“ dyst. Imperial-Cinepix

Scenariusz

Idąc na film, spodziewałem się po nim czegoś zupełnie innego. Zwiastuny sugerowały, że McQueen poszedł w kino sensacyjne, ale na szczęście nie sprawdziło się to. Po tym reżyserze oczekuję czegoś więcej, niż tylko „zwykłej“ rozrywki. Ten film to zdecydowanie bardziej dramat, niż film sensacyjny, czy kryminalny. Bohaterki i ich problemy są tu na pierwszym planie, a elementy akcji czekają na nas, by pokazać się dopiero pod koniec filmu. Całość napięcia była bardzo skutecznie budowana, choć jest to jednocześnie kino dość powolne i nie zdziwię się, jeśli część widzów będzie zerkała na zegarki. Za scenariusz odpowiada tu reżyser oraz Gillian Flynn – autorka słynnej „Zaginionej dziewczyny“. Całość została oparta na motywach serii „Wdowy“ Lyndi La Plante.

„Wdowy“ dyst. Imperial-Cinepix

Ogólne wrażenia

W filmie do gustu najbardziej przypadły mi zdjęcia, muzyka i wspomniana gra aktorska. Za kamerą stał tu Sean Bobbitt, który już kilkukrotnie współpracował z McQueenem – i to widać. Czuć było próby i niepokój, jakie towarzyszyły poprzednim filmom Brytyjczyka. Co do muzyki – możemy tu usłyszeć dźwięki Hansa Zimmera, które z łatwością można rozpoznać.

Choć nie jest to film wybitny, który mógłbym oglądać bez końca, to na pewno jest to pozycja warta polecenia. Cieszę się, że Steve McQueen eksperymentuje i próbuje ciągle tworzyć inne kino, niż dotychczas. Jestem niesamowicie ciekaw, czym nas zaskoczy w przyszłości. Mam nadzieję, że będzie to szybciej, niż za kilka lat.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Do kogo zadzwonisz? Ghostbusters!

Wierzycie w duchy? Jeśli tak, to boicie się ich? Jeśli zobaczycie coś...
Czytaj wiecej