“Wiedźmin” od Netflixa wciąż dzieli fanów książek (i gier)

Henry Cavill jako Geralt z Rivii na oficjalnym zdjęciu z planu serialu "Wiedźmin", fot. Netflix
Henry Cavill jako Geralt z Rivii na oficjalnym zdjęciu z planu serialu "Wiedźmin", fot. Netflix
Zaledwie kilka miesięcy dzieli nas od premiery netflixowego "Wiedźmina" – zdjęcia do serialu zostały już zakończone, a jego premierę zapowiedziano na koniec tego roku. Mimo że nie otrzymaliśmy jeszcze nawet oficjalnego zwiastuna produkcji, fani już prześcigają się w dywagacjach na jej temat – zwłaszcza że twórcy opublikowali kilka zdjęć głównych postaci...

Jak głosi hasło z zaprezentowanego ostatnio oficjalnego plakatu serialu: “Najgorsze potwory rodzą się w nas samych”. Zdaniem niektórych natomiast najgorsze “potworki” adaptacyjne powstają w Netflixie – przynajmniej jeśli wierzyć antyfanom serwisu. Nowe wieści ze świata netflixowego “Wiedźmina” nie obyły się więc bez komentarzy negatywnych, choć przeskok od pierwszego ujęcia z Henrym Cavillem w roli Geralta do najnowszych kadrów i tak spotkał się ze stosunkowo ciepłym przyjęciem. Nawet mimo tego, że “Człowiek ze stali” dla wielu wciąż nie wygląda jak wiedźmin, chociaż część postanowiła więc nie marudzić… No, przynajmniej wstrzymać się do premiery zwiastuna.

Nie po drodze z wyobrażeniami fanów

Główni bohaterowie serialu "Wiedźmin" (Geralt – Henry Cavill, Yennefer – Anya Chalotra i Ciri – Freya Allan), fot. Netflix
Główni bohaterowie serialu “Wiedźmin” (Geralt – Henry Cavill, Yennefer – Anya Chalotra i Ciri – Freya Allan), fot. Netflix

Warto przypomnieć, że wielu skrytykowało już samo oddanie losów wiedźmińskiej sagi w ręce Netflixa. Niesamowicie dużo było dywagacji na ten temat, co dodatkowo z rozmysłem podgrzewali twórcy serialu. Weźmy choćby plotki, jakoby w Ciri miała wcielić się ciemnoskóra dziewczynka. Niejedna osoba, nieco zapominając, że produkcje serwisu kierowane są na rynek globalny, ale przede wszystkim amerykański, zarzuca firmie “poprawnością polityczną” i “upychanie mniejszości w każdej produkcji”. Spojrzenie przez ten pryzmat na materiał dla wielu na wskroś słowiański może zatem prowadzić do dysonansu. Dobrze byłoby jednak wstrzymać nerwy na wody i pamiętać, że nic przeciwko takiemu obrotowi spraw nie miałby sam Andrzej Sapkowski. W końcu autor bestsellerowego cyklu był konsultantem showrunnerki Lauren Schmidt Hissrich i scenarzystów serialu. On też wypowiedział przed laty istotne w tej kwestii słowa:

Z uporem maniaka twierdzę, że w moich książkach nie ma żadnego świata! Jeśli chodzi o ontologię całej tej cywilizacji, to jest ona szczątkowa, służy fabule i tylko do niej jest dostosowana.

– Andrzej Sapkowski w wywiadzie-rzece Stanisława Beresia “Historia i fantastyka” (2005)

Anya Chalotra jako Yennefer z Vengerbergu na oficjalnym zdjęciu z planu serialu "Wiedźmin", fot. Netflix
Anya Chalotra jako Yennefer z Vengerbergu na oficjalnym zdjęciu z planu serialu “Wiedźmin”, fot. Netflix

Dziś wiemy, że aferka z BAME (brytyjskie określenie wszystkich osób o kolorze skóry innym niż biały) służyła jedynie zdobyciu rozgłosu. Jak mawiają, cel uświęca środki – a ten oczywiście osiągnięto. Przy okazji oficjalnego ogłoszenia obsady więcej komentarzy wywołała raczej Anya Chalotra w roli Yennefer, według wielu zbyt młoda do tej roli. Wątpliwości tych nie rozwiewają nawet zdjęcia z planu, które udostępniono – ale warto poczekać i zwyczajnie zobaczyć, jak Brytyjka odegra dojrzałość książkowej czarodziejki.

Za ładny na wiedźmina…

Pierwsze, testowe ujęcie Henry'ego Cavilla w roli Geralta z Rivii, fot. Netflix
Pierwsze, testowe ujęcie Henry’ego Cavilla w roli Geralta z Rivii, fot. Netflix

Wciąż jednak największym problemem dla fanów zdaje się Henry Cavill w roli Geralta. Tytułowy wiedźmin – zdaniem niektórych – nie powinien być aż tak przystojny. Aktor znany przede wszystkim z roli Supermana najgorzej wypadł oczywiście na pierwszym zdjęciu. Kilkusekundowa zajawka w testowym kostiumie potraktowana została bardzo poważnie. Wytykano kiepską charakteryzację (której de facto nie było, poza charakterystycznymi włosami) czy nieodpowiedni ubiór, co było naprawdę niedorzeczne…

Kwestię ubioru potem poruszano jeszcze przy okazji zdjęć wykonanych przez statystów i upublicznionych w mediach społecznościowych. Dziwaczne zbroje rozsierdziły sporą część “fanów”. Wszyscy jednak zapomnieli o pewnym szczególe: Sapkowski poświęcał naprawdę niewiele miejsca opisom postaci. Każdy fan może więc wyobrażać go sobie inaczej, co jedynie ukierunkował “Wiedźmin 3” CD Projektu. Serial Netflixa nie jest jednak adaptacją gry, która niejako wykreowała powszechnie znany wizerunek Geralta. Główny bohater co prawda wyraźnie jest inspirowana tym wizerunkiem, ale reszta stanowi inwencję twórczą autorów serialu. Tu z kolei pojawia się kolejna kwestia: czy ma to jakikolwiek wpływ na historię, która powinna być sednem tej produkcji?

Wiedźmin “broniony” niczym skarb narodowy

Michał Żebrowski jako Geralt z Rivii w filmie "Wiedźmin" z 2001 roku, fot. Héritage Films
Michał Żebrowski jako Geralt z Rivii w filmie “Wiedźmin” z 2001 roku, fot. Héritage Films

Trudno nie odnieść przy tym wrażenia, jakoby Polacy mieli olbrzymie pokłady krytyki dla niezgodnych z ich wizją tworów. Podobnie było przecież z rodzimym “1983” od Netflixa, który na całym świecie przyjęto ciepło, ale nie w Polsce. Na taki los zdaje się więc skazany również nieopublikowany, a już krytykowany, serial oparty na prozie Sapkowskiego. Oczywiście nasz rynek nie jest jednak najważniejszy. Netflix po cichu liczy, że “Wiedźmin” okaże się następcą “Gry o tron”. Polacy natomiast wolą… zachwalać do niedawna wyszydzaną polską adaptację z początków XXI wieku. Jakby na przekór wszystkim… ale czy ostatecznie “Wiedźmin” przekona do siebie nieprzekonanych, czy może podzieli los “1983”? O tym przekonamy się niebawem – choć Zachód zapewne będzie światem wykreowanym przez Hissrich i Sapkowskiego zachwycony.

Henry Cavill jako Geralt z Rivii na oficjalnym zdjęciu z planu serialu "Wiedźmin", fot. Netflix
Henry Cavill jako Geralt z Rivii na oficjalnym zdjęciu z planu serialu “Wiedźmin”, fot. Netflix

Jak będzie? Przekonamy się w ciągu najbliższych miesięcy. Nieoficjalnie mówi się, że “Wiedźmin” trafi do biblioteki Netflixa 20 grudnia. W przeszłości serwis przyzwyczaił już do publikowania najistotniejszych projektów w okresie świątecznym, ale czy i tym razem potwierdzi tę tendencję? Być może dowiemy się tego bardzo szybko. Przy okazji upublicznienia wizerunków głównych postaci poinformowano bowiem, że pierwszy oficjalny zwiastun zobaczymy już 19 lipca. Jego emisja ma się odbyć podczas kultowego Comic-Conu w San Diego.

Oficjalny plakat serialu "Wiedźmin", fot. Netflix
Oficjalny plakat serialu “Wiedźmin”, fot. Netflix
Autor artykułu
More from Damian Halik

The Ocean Cleanup oczyści z plastiku także rzeki!

Młody, holenderski wynalazca jest coraz bliższy zrealizowania swoich celów dotyczących oczyszczenia oceanów...
Czytaj wiecej