“Wiedźmin: Zmora Wilka”, czyli Geralt z Anime

Jedna z grafik promujących serial "Wiedźmin", fot. Netflix
Jedna z grafik promujących serial "Wiedźmin", fot. Netflix
Globalny sukces netflixowego "Wiedźmina" – w który wielu wątpiło – stał się faktem, ale dalszych ruchów streamingowego giganta nikt się raczej nie spodziewał. Okazuje się bowiem, że kolejne przygody Geralta z Rivii zobaczymy w odsłonie rysunkowej. Za animację ma odpowiadać Studio Mir.

Przez dobrych kilkanaście miesięcy serialowy “Wiedźmin” budził olbrzymie emocje. Produkcja Netflixa znalazła się pod ostrzałem jeszcze na długo przed tym, jak ekipa weszła na plan. Ba, krytykanci byli w natarciu, zanim jeszcze wytypowano odtwórców głównych ról! Ostatecznie obraz obronił się sam, mimo uproszczeń i zmian względem książkowego oryginału, prezentując ciekawą wizję świata wykreowanego przez Andrzeja Sapkowskiego. Co jednak najważniejsze, serial okazał się też najpopularniejszą produkcją w historii Netflixa, a większość widzów już wyczekuje kolejnego sezonu. Dość nieoczekiwanie czas ten może im umilić animacja “Wiedźmin: Zmora Wilka”.

Geralt z Anime, czyli ekspansja pełną gębą

Fragment okładki komiksu "The Witcher" #1 (2014), fot. Dark Horse (autorzy: Dan Panosian, Dave Johnson)
Fragment okładki komiksu “The Witcher” #1 (2014), fot. Dark Horse (autorzy: Dan Panosian, Dave Johnson)

Nie od dziś wiadomo, że Netflix mocno walczy o widownię zakochaną we wschodnich animacjach. Jeśli spojrzymy na listę premier serwowanych każdego roku i spróbujemy je sklasyfikować, anime okaże się jednym z najliczniejszych gatunków. To oczywiście ukłon w stronę azjatyckiej części widowni oraz koneserów z Zachodu. “Wiedźmin” z miejsca stał się natomiast jednym z najważniejszych tytułów w portfolio Netflixa, którego aż żal byłoby nie zmonetyzować. I tutaj dochodzimy do momentu, gdy coraz popularniejsze uniwersum można rozwinąć w kierunku, który obecnie jak magnes przyciąga branżę rozrywkową. Tym, co może zaskakiwać, jest fakt, że Netflix zdecydował się na tak odważny krok jeszcze przed premierą serialu… A przynajmniej takie stwarza wrażenie.

Jeden z wpisów na Twitterze Lauren S. Hissrich sugeruje, że showrunnerka serialowego “Wiedźmina” wiedziała o projekcie już rok temu. Trudno zresztą, żeby nie wiedziała, skoro w przypadku anime “Wiedźmin: Zmora Wilka” ma odgrywać tę samą rolę. Oczywiście może to być jedynie zasłona dymna, podczas gdy Studio Mir naprędce zmontuje animację, ale to byłoby niedorzeczne. Południowokoreańska pracownia ma w dorobku szereg ciekawych produkcji, jak “Legenda Korry” czy stworzone dla Netflixa “Voltron: Legendary Defender”. Jeśli przyłożą się także do nowego projektu, efekt może więc zachwycić – a dzięki zaangażowaniu Hissrich i scenarzysty Beau DeMayo nie powinno być problemów ze spójnością uniwersum.

Co nam pokaże “Wiedźmin: Zmora Wilka”?

Cały projekt wciąż owiany jest tajemnicą. Początkowe informacje sugerowały, że będzie to serial, w oficjalnym komunikacie mowa jednak o filmie. A fabuła? Wiemy jedynie, że Kontynent stanie w obliczu nowego zagrożenia… Z czyjej strony, jak ma się to książek i jaką rolę odegra Geralt? Tego nie wiadomo. Być może pomocne byłyby informacje na temat genezy projektu. Hissrich nie ujawniła jednak, czy prace nad “Zmorą Wilka” i aktorskim “Wiedźminem” toczyły się równocześnie, czy animowana produkcja jest np. efektem nadmiaru odrzuconego materiału. Pojawiają się także sugestie, że animacja może stanowić łącznik między pierwszym a drugim sezonem.

Niezależnie od tego, dokąd zmierza “Wiedźmin: Zmora Wilka”, produkcja zapewne znów podzieli fanów prozy Andrzeja Sapkowskiego. Czemu się jednak dziwić, skoro dla jednych to już przesada, a dla innych kolejna okazja do zanurzenia się w tym fascynującym świecie?

Na razie słychać jedynie bunt językowych purystów, którzy zalewają internet komentarzami: “to nie anime, skoro nie powstaje w Japonii”. Produkcje stylizowane w ten sposób, chcemy czy nie, zwykło się jednak ogólnikowo nazywać anime. Niemniej, jest to ciekawa odmiana po fali hejtu, jaka wylała się na Netflixa choćby po informacjach na temat castingu do aktorskiej adaptacji. Tak czy inaczej, “Wiedźmin: Zmora Wilka” zapowiada się interesująco – bez względu na to, czy w ogóle będzie opierać się na prozie Sapkowskiego, czy luźno nawiąże do wiedźmińskiego uniwersum.

Autor artykułu
More from Damian Halik

W Magnum NYC Store sam stworzysz swoje lody!

Lato można oficjalnie uznać za rozpoczęte! Nie dlatego, że jego kalendarzowy początek...
Czytaj wiecej