SZLAKIEM SANDOMIERSKICH WINNIC… WINNICA ŚWIĘTEGO JAKUBA

Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba
Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba
Polskie wino ma się coraz lepiej, a ja odwiedzając rodzime winnice za każdym razem utwierdzam się w tym przekonaniu. Polscy winiarze dobrze znają winny rynek i aby na nim zaistnieć ze swoimi produktami, bardzo mocno stawiają na jakość. Choć przekonania do polskich win czerwonych jeszcze nie nabrałem (a może już tak), tak w przypadku białych win mogę powiedzieć jest dobrze, a nawet bardzo.

Polskie wino ma się coraz lepiej, a ja odwiedzając rodzime winnice za każdym razem utwierdzam się w tym przekonaniu. Polscy winiarze dobrze znają winny rynek i aby na nim zaistnieć ze swoimi produktami, bardzo mocno stawiają na jakość. Choć przekonania do polskich win czerwonych jeszcze nie nabrałem (a może już tak), tak w przypadku białych win mogę powiedzieć jest dobrze, a nawet bardzo.

Wielokrotnie w swoich artykułach dotyczących polskich win nawiązywałem do początków tradycji winiarskich, które narodziły się wraz z początkami chrześcijaństwa w Polsce, a ostatnio odwiedzając Szlak Sandomierskich Winnic, miałem okazję przekonać się jak początki tej tradycji rozwijały się w naszym kraju i to nie tylko z opowiadań lecz również z praktyki…

Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba
Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba

Winnica Świętego Jakuba to materiał nie na post czy artykuł, ale na całą książkę, która pokazałaby historię polskiego winiarstwa, klasztorne życie Dominikanów oraz część historii Polski, które zostały zapisane na kartach kronik dostępnych nielicznym, ale przekazywanych kolejnym pokoleniom.

Podróż w historyczną wyprawę rozpoczynamy od roku 1226, kiedy to Dominikanie przy kościele pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła założyli winnicę na Wzgórzu Świętojakubskim, aby wytwarzać wino na potrzeby liturgiczne oraz handlowe. Należy przy tym pamiętać, iż w owych czasach nie spożywano wody (która była bardzo zanieczyszczona), tylko wino, które spełniało jej rolę. Niespełna dwanaście lat po utworzeniu winnicy, Dominikanie otrzymali od Książąt Piastowskich przywilej dotyczący sprzedaży wina gronowego w całej Europie. W ślad za Dominikanami wino zaczęli wytwarzać też inni – średniowieczny Sandomierz stał się rychło winiarską potęgą, a tutejsze wina słynne były na okolice. Podobno cenił je sobie sam Kazimierz Wielki.

Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba
Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba

Jednakże hossa nie trwała zbyt długo i załamanie jej następuje w 1260 r., kiedy to Tatarzy mordują 49 Dominikanów razem z ich przeorem ojcem Sadokiem. Razem z Dominikanami giną również mieszkańcy miasta, którzy schronili się w murach świątyni. Czas nie lubi pustki i do Sandomierza przybywają kolejni Dominikanie z innych konwentów, szerząc wiarę oraz zajmując się uprawą winorośli.

„Po przeszło dwustu latach winiarska tradycja załamała się. Surowe zimy wymroziły szlachetne odmiany winorośli i w XVI wieku zaprzestano produkcji trunku. Pustoszące w późniejszych wiekach ówczesną Rzeczpospolitą wojny dopełniły reszty zniszczenia.

Jedynym śladem po sandomierskim winie były piwnice, które tutejsi kupcy wykopali pod starówką, żeby przechowywać beczki z trunkiem. Do dziś zachowały się też nazwy podsandomierskich wsi: Winiary i Winiarki – gdzie uprawiano winorośl.”

Po blisko 638 latach urzędowania Dominikanów na Wzgórzu Świętojakubskim po wybuchu Powstania Styczniowego w 1864 r., car likwiduje zakony i wypędza Dominikanów z miasta.

O Dominikanach w Sandomierzu zapomniano na 137 lat, aż do roku 2001, kiedy to powrócili na Wzgórze Świętojakubskie witani przez ówczesnego biskupa sandomierskiego Wacława Świerzawskiego.

Dając zadomowić się ojcom w klasztorze, przenieśmy się do roku 2012, gdzie 8 maja na 10 arach posadzili krzewy odmian: Bianka, Alden, Einset Seedless, Seyve Villard, Muscat Odeskij, Iza, Konkord Rosyjski, Aurora i Rondo.

Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba
Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba

Dzisiaj to już zwiększony areał wynoszący 1 hektar, który Dominikanie zamierzają powiększać, aż do granic swojej działki. Uprawiane są tu szczepy przerobowe, jak również deserowe, których uprawa zarazem służy jako centrum edukacyjne projektu, mającego na celu powrót do tradycji winiarskich na ziemi sandomierskiej. Choć minęło dopiero cztery lata od posadzenia pierwszych winorośli, to dzięki doskonałej glebie Dominikanie już od trzech lat otrzymują owoce do produkcji białego oraz czerwonego wina, które miałem okazję zdegustować podczas wizyty w winnicy Świętego Jakuba w Sandomierzu.

Choć nie było łatwo umówić się na spotkanie z ojcem Michałem, to jednak udało mi się zawitać w winnicy, gdy słońce chowało się za jedną z naw kościoła, resztkami promieni oświetlając posadowiony na sąsiednim wzgórzu zamek sandomierski.

Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba
Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba

Ojciec Michał to wielki pasjonat oraz znawca uprawy winorośli, który już po chwili przeniósł mnie w czasy średniowieczne i związane z tym okresem metody wytwarzania wina. Choć tajemniczy w szczegółach, to sercem otwarty na życie i ludzi. Dużą wagę przy prowadzeniu winnicy oraz wytwarzaniu win ojciec Michał przywiązuje do kronik pierwszych Dominikanów, którzy skrupulatnie spisywali swoją winiarską wiedzę, mającą służyć kolejnym pokoleniom. Na szczęście kroniki zachowały się do dnia dzisiejszego i 800 lat po spisaniu ich ponownie ukazują olbrzymią średniowieczną wiedzę winiarską.

Choć nie do końca mogłem poznać tajniki wytwarzania win metodami klasztornymi to i tak otrzymałem ogrom wiedzy, który chłonąłem jak gąbka wodę. Z wielkim zaciekawieniem wysłuchałem historii winnic oraz planów, które Dominikanie zamierzają zrealizować w ciągu najbliższych lat, a trochę tego jest. Począwszy od zwiększenia nasadzeń w winnicy, poprzez budowę muzeum, odrestaurowanie zabytkowej winnej piwniczki oraz udostępnienie jeszcze w tym roku archeologom terenu przyklasztornego w celu zbadania i odkopania zabytkowych piwnic.

Oj będzie się tam działo!

Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba
Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba

Nieśmiało spytałem o. Michała, czy będzie możliwość zdegustowania win z winnicy Świętego Jakuba?. Ojciec Michał na chwilę zniknął, aby po chwili powrócić z dwoma baniakami win białym i czerwonym, które w ilościach nie degustacyjnych zaserwował mi w kieliszkach. Zanim jednak skosztowałem klasztornych win próbowałem bezskutecznie dowiedzieć się z jakich szczepów oraz jaką metodą wino to powstało. Te pytania pozostały bez odpowiedzi (tajemnica zapisana w kronikach), więc pozostało mi cieszyć się aromatami i smakami serwowanych win, które wydały się naprawdę godne podniebienia nie tylko zwykłych śmiertelników, lecz również dobrych sommelierów.

Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba

Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba

Wino czerwone o tajemniczo brzmiącej nazwie Bruno z rocznika 2013, charakteryzowało się pięknym rubinowym kolorem z delikatnymi niebieskawymi refleksami, w którym nos odnajdywał dużo świeżości połączonej z leśnymi owocami oraz aromatami kwiatowymi. Na podniebieniu delikatne, a zarazem dobrze ułożone poprzez leżakowanie przez okres dwóch lat w stalowych kadziach. Bardzo ciekawe wino, które nie jest zbyt wymagające i znajdzie dużą liczbę zwolenników. Biały Regelius to próba odtworzenia wina klasztornego wytworzonego technikami zapisanymi w dominikańskich kronikach. Stworzone z czterech szczepów (3 przerobowych oraz 1 deserowego), gdzie szczep deserowy miał za zadanie uzyskanie bardzo bogatych aromatów owocowych. Wino bardzo lekkie, w smaku dość nietypowe, ale to pewnie za sprawą „najwyższego”, bardzo pijalne, szczególnie w upalne letnie dni.

Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba
Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba

Dzień zmierzał ku końcowi, a ja mógłbym tam siedzieć i siedzieć i słuchać o. Michała, którego wiedzę chłonąłem z wielką przyjemnością. Jednakże czas gonił i trzeba było powiedzieć do zobaczenia, ponieważ niebawem zamierzam kolejny raz spotkać się z ojcem Michałem, a jak czas pozwoli odwiedzić go jeszcze raz w tym roku.

Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba
Foto: Olaf Kuziemka, Winnica Świętego Jakuba

Amen.

P.S. Jeżeli będziecie w Sandomierzu nie szukajcie ojca Mateusza, odwiedźcie ojca Michała i jego winnicę.

 

Tagi wpisu
, ,
Autor artykułu
More from Olaf Kuziemka

Święto czarnego koguta czyli 300 lat Chianti

Powiadają, że rok bez wizyty w Toskanii jest rokiem straconym. I coś...
Czytaj wiecej