Z wizą czy bez?

zdj. Pixabay
zdj. Pixabay
Wizy są czymś okropnym, szczególnie, jeśli ich zdobycie wiąże się upokarzającymi procedurami, wypełnianiem absurdalnych formularzy, wysokimi opłatami. Może warto dodać, że właśnie taka jest procedura uzyskiwania wiz do UE, więc chyba nie powinniśmy się dziwić, że np. ambasady Erytrei czy Angoli działają w tym wypadku na zasadzie retorsji. W każdym razie – jeśli jakiś kraj twierdzi, że turystyka jest dlań priorytetem, a każe wyrabiać wizy, znaczy, że ździebko mija się z prawdą.

Polski paszport jest jednym z najlepszych na świecie, jeśli chodzi o ruch bezwizowy, możemy bowiem podróżować bez wiz do ponad 150 państw na świecie. W Europie potrzebne są nam tylko wizy do Rosji, o bezwizowym ruchu na Białoruś pisałem w Exumagu kilkukrotnie.

Oczywiście potrzebujemy wizy do USA, nie będę tego faktu komentował, do Australii lecimy z wizą elektroniczną, do Kanady tylko z paszportem.

Opera w Sydney, Australia / zdj. Pixabay
Opera w Sydney, Australia / zdj. Pixabay

Ale ciekawa sytuacja jest z Afryką. Do wielu krajów tego kontynentu wizy są bardzo trudne do zdobycia i kosztowne, ale jest na mapie kilka ciekawych wyjątków, o których warto wiedzieć. A zatem – bez wiz wjeżdżamy do Tunezji, Maroka, RPA, na Mauritius i Seszele, do Botswany, na przecudne Sao Tome, ale także do Senegalu i Gambii, które są coraz popularniejszym celem polskich turystów, i gdzie jest naprawdę byczo, jestem fanem Senegalu (choć może po ostatnim Mundialu lepiej mówić o tym szeptem). Na granicy – najczęściej jednak na lotniskach, a nie na przejściach lądowych – wizy dostajemy/kupujemy na Wyspach Zielonego Przylądka, Madagaskarze, w Egipcie, Etiopii, Mozambiku, Zimbabwe, Zambii, Tanzanii, Ugandzie i Rwandzie, a także w Burkina Faso, Togo, Beninie i – w Mauretanii.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że coraz więcej krajów decyduje się na wprowadzenie wiz elektronicznych, które wyrabiamy przez Internet – do Indii – to właściwie jedyna możliwość, a wracając do Afryki – taką możliwość daje turystom Wybrzeże Kości Słoniowej, Gwinea Bissau, Kenia i Gabon, do którego jeszcze niedawno wizę dostać było niezmiernie trudno.

Afrykańska przygoda w RPA - domki w capetown.
Afrykańska przygoda w RPA – domki w capetown.

Wizy elektroniczne w Azji – oprócz Indii – wprowadziła także Birma i Azerbejdżan, na lotnisku kupujemy wizę w Turcji, Armenii, Tadżykistanie, Iranie, Kuwejcie, Bahrajnie i Omanie, a także na granicach Kambodży i Laosu. Ruch bezwizowy wprowadził niedawno Kazachstan (można polecieć doń low-costami nawet), a znaczne ułatwienia – od tego roku – Uzbekistan, który – wszystko na to wskazuje – wkrótce będzie turystycznym przebojem tego regionu. Niektóre państwa UE mają podpisany z Wietnamem papier na ruch bezwizowy, Polska niestety się do tego zbioru nie zalicza, trzeba mieć dokument przed wyjazdem. Najtrudniejszą na świecie do zdobycia wizą szczyci się Turkmenistan, a Arabia Saudyjska wiz turystycznych nie wydaje wcale.  Ciekawa sytuacja jest w Ameryce Południowej, do której podróżujemy bez wiz, z wyjątkiem Gujany i Surinamu, nie można do tych krajów wyrobić wiz na granicy. Ale jeśli chcemy ten kawałek świata obejrzeć, Gujana Francuska jako część UE zaprasza nas nawet tylko z dowodem.

Panorama Szanghaju
Panorama Szanghaju

Przepisy wizowe, szczególnie dotyczące państw afrykańskich i azjatyckich zmieniają się dość często. Jeszcze niedawno na przykład mogliśmy podróżować do Mongolii bez wiz, teraz to niemożliwe. Chiny z kolei uchylają drzwi coraz szerzej, proponując turystom tranzytowym krótkie pobyty np. w Pekinie czy Szanghaju. Pamiętać również trzeba, że ślad naszej obecności w paszporcie w jednym kraju, może zamknąć z hukiem drzwi do innych, że stemplem izraelskim nie wjedziemy do bardzo wielu krajów – od Libanu po Malezję. Podejrzenia amerykańskich z kolei urzędników może wzbudzić wiza irańska bądź północnokoreańska. Ale zakazu nie ma.

More from Rafał Turowski

Wiedeń. Miejsca nieoczywiste

Rafał Turowski o miejscu w Wiedniu, które koniecznie powinieneś zobaczyć.
Czytaj wiecej