Włochy zimą – raj nie tylko dla narciarzy

Sezon narciarski nabiera rozpędu, więc rozglądamy się w poszukiwaniu kierunku zimowego wypoczynku, który przede wszystkim spełni oczekiwania miłośników sportów zimowych zapewniając im wspaniałe warunki narciarskie, nienagannie utrzymane kilometry tras, gwarancję pogody, dobre hotele oraz miejsca noclegowe, jak również wspaniałą kuchnię z lokalnymi specjałami.

Niektórzy miłośnicy sportów zimowych zdecydują się na spędzenie zimowego urlopu na polskich stokach, które z roku na rok podnoszą swój standard, aby stać się konkurencją dla zagranicznych kurortów. Inni natomiast szusować będą w jednym z 55 ośrodków narciarskich w Niemczech lub też wybiorą się do Chamonix, usytuowanego u stóp Mont Blanc. Ci natomiast, których portfel wytrzymuje duże obciążenia skorzystają z perfekcyjnie przygotowanych tras w legendarnym St. Moritz, a miłośników jazdy rekreacyjnej na pewno spotkamy w austriackim regionie Nassfeld. Jednakże krążąc tak po mapie europejskich kurortów narciarskich nie możemy pominąć jej centrum, które oferuje miłośnikom białego szaleństwa dziesiątki regionów narciarskich, posiadających setki kilometrów tras zjazdowych o różnych stopniach trudności, wspaniałe bazy noclegowe, znakomite miejsca relaksujące po dniu spędzonym na nartach oraz pełne zaplecze gastronomiczne z regionalnymi potrawami, które są zarazem wizytówką regionów.

Wraz z exumag.com przemierzamy w zimowym sezonie północne Włochy przekraczając granicę od strony austriackiego Villach. Już na samym początku rozpoczynamy śnieżne szaleństwo w Tarvisio / Monte Lussari, małym ośrodku narciarskim, w którym to znajduje się kilka restauracji z lokalną kuchnią Friuli-Wenecji Julijskiej. To bardzo bogaty w tradycje kulinarne region, którego wizytówką jest wspaniałe prosciutto z San Daniele. Bardzo popularne są tu również różnego rodzaju kluski oraz pierożki, które serwuje się z najróżniejszym farszem. Ponieważ region ten sięga aż do Morza Adriatyckiego, w kuchni Friuli znaleźć można również ryby oraz owoce morza serwowane z warzywami oraz ziołami.

Nieodzownym elementem bogatej i wielokulturowej kuchni włoskiej poprzez zakorzenione tradycje jest wino, które spożywane jest tutaj praktycznie do każdego posiłku. W Friuli-Wenecji Julijskiej dominują uprawy szczepów białych, jak Pinot Grigio, Sauvignon Blanc, Fruliano oraz Chadronnay, dając wina świeże i owocowe z delikatnym aromatem i smakiem, ale zarazem też zróżnicowane poprzez kupażowanie oraz metody produkcji. W małych gospodarstwach powstają również wina czerwone, świeże i owocowe, do produkcji których używa się takich szczepów, jak Merlot, Cabernet Sauvignon, Pinot Nero oraz szczepów endemicznych, z których powstają ekstraktywne wina, które idealnie komponują się z tutejszą kuchnią.

Podążając dalej na zachód i odwiedzając kurorty narciarskie docieramy do Wenecji Euganejskiej, gdzie w północnej części tego regionu możemy poszusować po śnieżnym puchu w jednym z najważniejszych, najsłynniejszym kurorcie narciarskim Cortina d’Ampezzo, w którym nagrywano sceny do filmów o Jamesie Bondzie, czy też na słynnej i znanej miłośnikom nart Marmoladzie. Sezon narciarski ma to do siebie, że nie oszczędza naszych portfeli. W małych, narciarskich miasteczkach nastawionych typowo na turystów należy zwrócić szczególną uwagę na wybór miejsca, w którym zamierzamy skosztować lokalnej kuchni. Jeżeli skusimy się na restaurację, możemy liczyć na dość wygórowane rachunki, a to będzie wynikało z kategorii miejsca. Jeżeli natomiast udamy się do trattorii, tu zostaniemy potraktowani łagodniej i dane nam będzie skosztować lokalnych specjałów. Ostatnią kategorią najniższą, ale i najciekawszą są osterie, oferujące tylko kilka pozycji, za to powstających wyłącznie z lokalnych produktów. Jeżeli zasiądziemy już w którymś z tych miejsc, warto do posiłku zamówić kieliszek wina, a jeżeli będziemy chcieli do regionalnych potraw spróbować regionalnych win, to do owoców morza, risotto z sosem grzybowym czy też kałamarnicą pasować będzie Soave, kupaż dwóch szczepów Garganegra oraz Trebbiano di Soave. Mimo, iż jest to wino wytwarzane masowo i jego jakość może być loterią, jest zarazem lekkie, owocowe i niewymagające. Jeżeli natomiast skusimy się na pasty, pizzę lub sery, czy też zamówimy kiełbaski w sosie pomidorowym z polentą, to idealnym partnerem do tych dań będzie Valpolicella, świeże i lekkie wino z nutami śliwek oraz wiśni. Do dań bardziej treściwych, jak flaki po wenecku z chili czy też do polędwicy lub dziczyzny idealnie sprawdzi się Amarone, wino o ciemnorubinowej barwie z aromatami czekolady, powideł, suszonych owoców, przypraw oraz nut tytoniowych. Jako że jest winem pełnym, cielistym oraz zrównoważonym, idealnie komponuje się z daniami mięsnymi.

Trydent – Górna Adyga – „Brama Włoch” przez którą przejeżdża ponad 80% rodaków udających się na zimowy wypoczynek. To region, który rozciąga się od Przełęczy Brenner, aż po północną część jeziora Garda, oferujący narciarzom ponad 30 perfekcyjnie przygotowanych ośrodków narciarskich. Bo któż z nas choć raz nie szusował po stokach Madonna di Campiglio czy też nie wznosił się na szczyty kolejką górską nad malowniczym Predazzo? Region ten słynie jednak z kuchni austro-tyrolskiej, gdzie spotykają się takie specjały, jak kiełbasy, speck, sarnina, kapusta, ziemniaki oraz gęste zupy. Na południu natomiast kuchnia nawiązuje do weneckiej tradycji, „nasiąkniętej” makaronami z alpejskimi dodatkami masła, serów czy też grzybów oraz polentą przyrządzaną z mąki kukurydzianej. Choć przez dość górzyste tereny uprawa winorośli jest w Trydencie dość ograniczona i sięga zaledwie 15% powierzchni, to wytwarzane tu wina powstają w dwóch dużych apelacjach DOC, gdzie najbardziej popularnym szczepem jest Schiava, jasnoczerwone wino, które idealnie komponować się będzie z kuchnią austro-tyrolską. Kolejnym endemicznym szczepem, dającym wspaniałe wina, które łączą się idealnie z lokalną kuchnią, jest szczep Legrein, z którego powstają wina o dobrej strukturze, intensywne, z wyrazistymi aromatami czarnych jagód, fiołków i przypraw, wspartych nutą czekolady, ale zarazem dość taniczne. Choć powierzchnia upraw w Trydencie jest stosunkowo mała, winiarze uprawiają tu również białe szczepy, jak Pinot Grigio, Chardonnay oraz Gewurztraminer. Jednakże wina te nie są jeszcze tak znane i dostępne, więc warto ich spróbować, odwiedzając jeden z ośrodków narciarskich w Trydencie.

„Zimowa Ibiza Włoch” – Livigno, to chyba najbardziej znane narciarzom imprezowe miejsce w Lombardii, które w szczególności upodobali sobie młodzi miłośnicy jednej deski – snowboardu. Zapewniający ponad 115 km tras narciarskich kurort tętni życiem przez całą dobę. W ciągu dnia w restauracjach oraz barach zlokalizowanych na stokach trwa zabawa w rytm muzyki i tańca. Wieczorami natomiast budzi się samo miasteczko, które oferuje swoim gościom wspaniałe zaplecze restauracyjne z europejską oraz regionalną kuchnią. Tu jednak rzadziej spotkamy makarony, region ten to przede wszystkim Risotto alla Milanese, ryż z dodatkiem białego wina, szafranu i parmezanu. W północnych Włoszech bardzo lubiane jest mięso, a region ten szczyci się znanymi na całym świecie Cotletta alla Milanese, Vitello Tonnato – cielęciną z sosem tuńczykowym oraz Bolito Misto, wołowiną podawaną dosłownie wszędzie. Jeżeli będziecie w tym malowniczym regionie, musicie koniecznie spróbować po posiłku Grana Padano, Gorgonzolę z niebieską pleśnią, Stracchino oraz Taleggio, do którego idealnie pasować będzie produkowana na południu regionu Franciacorta, wino musujące, powstające metodą tradycyjną ze szczepów Chardonnay, Pinot Bianco oraz Pinot Noir. Do dań mięsnych natomiast restauracyjne karty win polecą Wam apelację Valtellina, gdzie na zboczach wąskiej doliny rzeki Adda dojrzewa piemonckie Nebbiolo, znane lokalnie jako Chiavennasca. Wina z tej apelacji powstają na „modelu Amarone”, polegającym na podsuszaniu winogron przed tłoczeniem i fermentacją, dając bogaty i mocny aromat.

Szusując na stokach narciarskich Lombardii należy również pamiętać o chwilach relaksu. Jeżeli znajdziecie się w okolicach Bormio, kolejnego i bardzo znanego kurortu narciarskiego, skorzystajcie z kompleksów basenowych z wodami termalnymi, które idealnie zregenerują Wasze spracowane od jazdy na nartach mięśnie.

Czy ilość produkowanego w regionie wina może być wprost proporcjonalna do długości tras zjazdowych? Jeśli tak, to zabieramy Was do Piemontu, gdzie na zachód od Turynu odwiedzamy Pragelato Vialattea, ośrodek narciarski, w którym miłośnicy zimowego szaleństwa mają do dyspozycji ponad 400 km tras zjazdowych, co dla wprawionych narciarzy może oznaczać to, że trzeba poświęcić co najmniej trzy sezony, aby zjechać ze wszystkich tras. Tak też jest z winami w tym regionie. To tu powstają najlepsze włoskie wina, którymi możemy raczyć się kosztując lokalnej kuchni w jednej z kilkudziesięciu mieszczących się tu restauracji. Odwiedzając je, warto spróbować na przystawkę cielęciny z pastą z tuńczyka i kieliszkiem Gavi od Castellari Bergaglio lub też Enrico Serafino. Tutaj, podobnie jak w Lombardii w przewadze jest ryż. Wiec risotto na bazie czerwonego wina z Barberą d’Alba będzie wspaniałym posiłkiem, rozgrzewającym po całodziennym śnieżnym szaleństwie. Jako danie główne koniecznie spróbować trzeba typowej dla regionu mięsnej potrawy, którą jest duszona przez kilka godzin cielęcina w Barolo w połączeniu z warzywami, a do tego Barolo najlepiej z roczników 2004, 2007 oraz 2010. A jeżeli przyjdzie Wam ochota na deser, to zamówcie do niego delikatne Moscato d’Asti, które będzie słodkim zwieńczeniem wspaniałego posiłku.

W cieniu francuskiej kuchni we włoskim wydaniu odwiedzamy najmniejszy oraz najbardziej wysunięty na północny zachód region, jakim jest Dolina Aosty. Ten wciśnięty pomiędzy granicę szwajcarską i francuską obszar oferuje około dwudziestu ośrodków narciarskich o dość zróżnicowanej ilości tras. To tu włoscy, szwajcarscy, niemieccy oraz francuscy narciarze spędzają sezon narciarski i cieszą się nieskazitelnym przygotowaniem tras oraz oczywiście Après-ski – narciarskim lifestyle. To czas na zabawę ze znajomymi po nartach, dobrego drinka czy też biesiadowanie w licznych restauracjach, które przyciągają turystów włoską, francuską oraz szwajcarską mieszanką gastronomiczną. Tu rządzi gulasz wołowy oraz panierowane sznycle, które – podawane z ziemniakami oraz surówkami – tworzą wyznacznik kuchni Aosty. Nie brakuje tu również tradycyjnej włoskiej kuchni, którą można spotkać w innych regionach, a która wspaniale komponuje się z wytwarzanymi w regionie winami. Wysoko położone winnice obsadzane są białymi szczepami Chardonnay, Pinot Gris i Pinot Blanc, ale nie brakuje tu również lokalnie uprawianych czerwonych szczepów jak Fumin, Picotendro (piemonckie Nebbiolo), Petit Rouge, które pozostają w dobrej przyjaźni z kuchnią z Doliny Aosty.

Arrivederci – gdzieś na śnieżnych, narciarskich trasach Włoch!

Autor artykułu
More from Olaf Kuziemka

Co gdzie kiedy – czyli winne degustacje, kolacje, eventy oraz wystawy

Statystyczny Polak zadowala się winem czerwonym półwytrawnym na które przeznacza średnio 25-30...
Czytaj wiecej