“Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści” was oczaruje!

"Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści", fot. CD Projekt Red
"Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści", fot. CD Projekt Red
Jeśli zastanawialiście się, czy to Geralt z Rivii jest kurą znoszącą złote jaja, czy może jednak pracownicy studia CD Projekt Red dysponują dotykiem Midasa, Redzi chyba właśnie udzielili na to pytanie odpowiedzi. Wydana 23 października "Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści" udowadnia, że nie potrzeba Białego Wilka, by zatracić się w tym magicznym świecie na wiele godzin!

Od premiery gry “Wiedźmin 3: Dziki Gon” minęło trzy i pół roku. Później CD Projekt Red zafundował fanom jeszcze dwa rozszerzenia – “Serca z kamienia” oraz “Krew i wino”. Potwierdziły one, że mowa o jednej z najlepszych gier w historii. Oczywiście zbudowanie tak popularnej i renomowanej marki nie mogło pójść na marne. Deweloperzy mają świadomość, że wielu graczy liczy na więcej, więc starają się podtrzymywać w nich głód wiedźmińskich przygód. W jaki sposób? Od dłuższego czasu prowadzone były beta-testy “Gwinta”. To karciana zabawa, która w “Wiedźminie 3” była zaledwie minigierką, ale urosła do miana pełnoprawnej produkcji. W międzyczasie planowano także dodatek fabularny do tej rozgrywki… ten zaś także stał się nowym, pełnoprawnym tytułem. “Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści”, bo o tej grze mowa, doczekała się oficjalnej premiery równocześnie ze wspomnianym “Gwintem: Wiedźmińską grą karcianą”.

"Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści" – fragment rozgrywki, fot. CD Projekt Red
“Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści” – fragment rozgrywki, fot. CD Projekt Red

Trzeba przyznać, że w CD Projekcie wiedzą, co robią. Z jednej strony firma zaczęła odkrywać karty w związku z zapowiedzianym jeszcze w 2013 roku “Cyberpunkiem 2077”. Z drugiej jednak nie porzuca marki, która wyniosła ich na szczyt. I to mimo rzucania im pod nogi kłód przez twórcę literackiego pierwowzoru wiedźmińskich gier. Nie wykluczono nawet, że doczekamy się czwartej części “Wiedźmina”, choć najpewniej nie spotkamy już Geralta z Rivii. Te dywagacje chwilowo schodzą jednak na dalszy plan, gdyż Redzi po raz kolejny zaskoczyli. To chyba najlepsze określenie, bo “Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści” nie była jednym z najbardziej wyczekiwanych tytułów tego roku… A jest naprawdę dobra!

Wiedźmińskie opowieści bez Geralta

Gra jest mieszanką, być może nieco dziwaczna, klasycznego RPG-a z karcianką. Fabularna kampania stanowi wsparcie promocji “Gwinta”, który – mimo ambicji, by rzucić wyzwanie “Hearthstone’owi” – nie jest takim pewniakiem, jak produkcje z Geraltem. Beta-testy wykazały sporo niedociągnięć, ochładzając też oczekiwania. Stosunkowo trudna i skomplikowania rozgrywka nie ułatwia dołączenia do multiplayerowej zabawy. “Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści” zdaje się natomiast pełnić funkcję fabularnego łącznika między obiema formami zabawy oraz wprowadzać nieopierzonych graczy w arkana karcianych potyczek.

"Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści" – karciana potyczka, fot. CD Projekt Red
“Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści” – karciana potyczka, fot. CD Projekt Red

Osadzone w wiedźmińskim uniwersum gry studia CD Projekt Red stały się pewnym wyznacznikiem narracyjnego poziomu. Także i pod tym względem “Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści” nie zawodzi. Ciekawie napisane, barwne dialogi przywodzą na myśl podstawowe części trylogii. Gratką dla fanów będzie natomiast, że tym razem nie poruszamy się w świecie po książkowych wydarzeniach, lecz w trakcie nich. To nowość, puszczenie oczka do miłośników literackiego pierwowzoru, ale też ogrom możliwości. Rozgrywka obliczona została na 30 godzin, a jej efekty można dostrzec w jednym z dwudziestu możliwych zakończeń. Przy tak ciekawie ujętej i świetnie napisanej opowieści, nie powinno nam nawet przeszkadzać, że głównym bohaterem nie będzie Geralt.

“Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści” to opowieść o Meve, królowej Lyrii i Rivii. Do dyspozycji graczy oddano świat z zupełnie nowymi lokacjami, na który patrzymy jak w klasycznych grach RPG za sprawą rzutu izometrycznego. To, co początkowo może wydać dziwne, to pojedynki – zamiast jednostek dysponujemy bowiem kartami. Te zostały stworzone specjalnie na potrzeby gry. Mechanika, zgodnie z którą działają, nieco różni się od “Gwinta”. “Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści” jest pod tym względem o wiele prostsza, stanowiąc niejako wstęp do karcianych potyczek. To oczywiście świetna wiadomość dla osób, które chciałyby poznać zasady wiedźmińskiej gry karcianej, ale ci już zaznajomieni z rozgrywką mogą poczuć się nieco zawiedzeni. Wszystko rekompensuje jednak fabuła!

“Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści” zadebiutowała na komputerach stacjonarnych 23 października, natomiast na PS4 oraz Xboxa One trafi 4 grudnia. Tydzień to zbyt mały czasu, by okrzyknąć grę sprzedażowym sukcesem lub klapą. Pewne jest jednak to, że jakościowo niczego jej nie brakuje – a to dla niektórych może być niespodzianką! Nic bowiem nie zapowiadało, że nowy tytuł okaże się aż tak ciekawy. Do trylogii o Geralcie oczywiście jest mu daleko, ale mimo wszystko warto zainwestować te 99 zł (lub poczekać na wyprzedaż). Świetna fabuła, nowe podejście do literackiego pierwowzoru i rozgrywka przypominająca klasyki zdecydowanie są tego warte. Idealna zabawa, która z pewnością umili wyczekiwanie czy to na kolejne gry CD Projektu, czy też serialową adaptację “Wiedźmina”.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Fasolka zamiast steku. Walka z globalnym ociepleniem po amerykańsku

Amerykanie co rusz zaskakują nowymi, nieszczególnie przydatnymi pomysłami w kwestii ochrony środowiska...
Czytaj wiecej