“Farba”: Wojtek Miłoszewski wydaje drugi tom “Inwazji”

Miłoszewski kontynuuje historię, jaką poznaliśmy w "Inwazji". "Farba" to powieść, która nie tylko mierzy się ze starszym i bardziej znanym bratem autora, Zygmuntem, ale i innymi mistrzami historii alternatywnej.

Gdy brałem do ręki “Inwazję” Wojtka Miłoszewskiego byłem pełen obaw. Raz, że będzie na siłę chciał dorównać kunsztowi starszego brata Zygmunta, dwa, że jedną z moich ulubionych książek jest „Kocioł” Larry’ego Bonda. Piszę o tym bo „Kocioł” to dla mnie jedna z najlepszych powieści z gatunku historii alternatywnej. Wydany na początku lat 90., już po upadku komunizmu, opowiada o tym, co mogło się stać na starym kontynencie. Otóż Unia Europejska się rozpada, władzę nad Europą chcą przejąć Francuzi do spółki z Niemcami, z małym (aczkolwiek nie bezinteresownym) udziałem Rosjan. Opór stawiają… oczywiście Polacy. Wybucha wojna: Niemcy, Francja, Rosja, kontra Polska wspierana przez Wielką Brytanię i USA. Niby abstrakcja, jednak czyta się wyśmienicie, a po pewnych wydarzeniach związanych z terroryzmem powieść Bonda zaczęła się wydawać znów zaskakująca aktualna.

Czytając „Inwazję” obawiałem się, że będzie kalką z Bonda. Nieco niesłusznie. U Miłoszewskiego scenariusz jest podobny: również pokazuje nowy konflikt w Europie, tyle, że tym razem Rosjanie anektują Ukrainę, a potem rozprawiają się z Polską przy ostracyzmie NATO. W „Inwazji” mniej jest polityki, a więcej spraw przyziemnych. Historię Bonda opowiadają głównie ludzie biorący bezpośrednio udział w walkach czy dyplomacji, u Miłoszewskiego oprócz żołnierzy i polityków mamy opowieść zwykłych ludzi, którzy nagle muszą stawić czoła nowej, niecodziennej i przerażającej sytuacji.

To nie oznacza, że “Inwazja” jest gorsza – jest inna. Choć mam żal do Miłoszewskiego, że nieco zinfantylizował sytuację polityczną i przyczyny wojny. Momentami wydaje się, jakby nie miał pomysłu na losy bohaterów, w paru miejscach jest niekonsekwentny. Mimo to, „Inwazję” połknąłem w kilka wieczorów, a nie jest to cienka książka. Najważniejszym jej przesłaniem jest jednak to, że Wojtek Miłoszewski uświadamia nam, że pokój w Europie to nie jest nic stałego. To coś, o co trzeba dbać i pielęgnować – samo, bez żadnych zabiegów ze strony mieszkańców Starego Kontynentu, się nie utrzyma.

Po zakończeniu „Inwazji” należało się spodziewać kolejnej części. I jest: „Farba”. Miłoszewski znów przenosi czasy z początku XX wieku w początek wieku XXI. W „Inwazji” można powiedzieć że przegraliśmy Wojnę Obronną, “Farba” to z kolei historia życia za okupacji. Polska upadła, a Rosjanie śnią o nowym imperium. Wprowadzają swoje władze, walutę, rozpoczynają rusyfikację. Zaczynają się aresztowania, pacyfikacje, łapanki. Jednak Polacy nie raz już to przechodzili i mimo, że pamiętających ostatnią okupację z Drugiej Wojny Światowej ludzi jest już garstka, ci młodsi również nie zamierzają stać bezczynnie. Powstaje podziemie i partyzantka, tym kto ma ocalić kraj ma być właśnie tytułowa „Farba”. Powieść trafi do księgarń już 9 maja tego roku – została wydana, tak jak i “Inwazja” przez wydawnictwo W.A.B.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Aktywne przejście dla pieszych już działa w Warszawie

Na ulicy Kondratowicza, na warszawskim Targówku uruchomiono właśnie pierwsze w stolicy aktywne...
Czytaj wiecej