Wśród wzgórz Egeru

Eger, fot.: mat.prasowe Eger Térsége TDM Egyesület
Eger, fot.: mat.prasowe Eger Térsége TDM Egyesület
Północne Węgry to miejsce, w którym Polacy czują się naprawdę dobrze – ogromna liczba basenów z wodą termalną, świetna kuchnia i oczywiście wino, a to wszystko zaledwie kilka godzin jazdy od polskiej granicy. Na dodatek gospodarze na każdym kroku udowadniają, że powiedzenie „Polak Węgier dwa bratanki” jest wciąż aktualne.

Główne miasto północnych Węgier to Miskolc, jednak odwiedziny warto zacząć od Egeru, który jest najpiękniejszym miastem regionu. Eger często kojarzy się ze słynnym winem Egri Bikaver (Bycza Krew), którego nazwa pochodzi z czasów najazdów Tureckich. Istnieje kilka różnych wyjaśnień pochodzenia tej mało kojarzącej się z winem nazwy. Jedna z legend głosi, że kapitan István Dobó, dowodzący obroną zamku w Egerze, pozwolił swoim żołnierzom na picie wina dla podtrzymania bojowego ducha. Turcy oblegający miasto zobaczyli pokryte czerwienią brody obrońców i kiedy zapytali o pochodzenie koloru, sprytni Węgrzy przekonali ich, że to bycza krew, która daje walczącym niesamowitą siłę. Inna wersja tłumaczy z kolei, że to sami Turcy wymyślili nazwę „bycza krew”, chcąc ukryć w ten sposób picie wina zabronionego muzułmanom.

„Węgrzyn” obecny był na polskich stołach od stuleci. Choć w okresie PRL-u Egri Bikaver kojarzył się najczęściej z tanim, przemysłowym winem rozlewanym przez państwowe molochy. Półsłodka Kadarka cieszyła się popularnością wśród studentów. Stanowiła też, obok bułgarskiej Sofii, podstawę do przygotowywania aromatycznego grzańca, w którym smak i tak zdominowany był przez dosypywane przyprawy. Obecnie węgierscy producenci starają się na nowo przekonać polskich konsumentów, że ich produkty mogą śmiało konkurować z winami francuskimi, hiszpańskimi czy włoskimi. Również dzięki dość atrakcyjnym cenom. W regionie uprawia się Cabernet Sauvignon, Pinot Noir czy lokalny Kekfrankos. Jednak Eger to nie tylko wina czerwone, ale także biała Egri Leanka (Egerska Dziewczyna) czy cuvee o nazwie Egri Csilag (Gwiazda Egeru).

Najlepiej u producenta

Wizyta w Egerze to niepowtarzalna okazja do spróbowania win i zasięgnięcia fachowej porady u profesjonalnych sommelierów. Jeśli w mieście zapytamy o degustację wina, zostanciemy zapewne skierowani do Doliny Pięknej Pani (Szepasszony-Volgy). Tam, na niewielkiej przestrzeni, wśród malowniczych wzgórz, znajduje się kilkadziesiąt piwniczek, w których wina można próbować do woli. W dolinie panuje atmosfera pikniku, odwiedzający przyjeżdżają z własnym prowiantem i rozstawiają grille, oczywiście popijając lokalnymi trunkami. Większość win jest dość jest przeciętnej jakości, za to w bardzo atrakcyjnych cenach. Spragnieni naprawdę dobrych okazji, mogą zdecydować się na zakup wina w plastikowych butlach o pojemności od 1,5 do 5 litrów. Kilka winnic oferuje droższe trunki, których cena wynosi nawet 30-50 złotych za dobre roczniki. Polacy nie cieszą się opinią znawców wina. Lokalni sprzedawcy przygotowują specjalne zestawy win słodkich i półsłodkich, które idealnie trafiają w gusta naszych rodaków. Z centrum miasta można tam dojść w 30-40 minut, jednak najlepiej skorzystać z mini-kolejki, z której można podziwiać malownicze wzgórza. Warto zaplanować na wizytę w dolinie co najmniej 2-3 godziny.

Tradycja kontra nowoczesność

Decydujemy się na wizytę w jednej z najbardziej cenionych winnic w okolicy – należącej do Ferenca Totha. Właściciel to człowiek całkowicie oddany pasji produkcji wina i pomimo, że ma ponad 70 lat bierze udział w większości prac przy uprawie i zbiorach. Efektem są fantastyczne wina, z których najsłynniejsze to Egri Bikaver oraz Egri Csilag. Tradycje winiarskie na Węgrzech przekazywane są z pokolenia na pokolenie, większość egerskich winnic to rodzinne przedsiębiorstwa, działające na niedużą skalę, a ich produkcja skierowana jest na lokalny rynek. Dlatego też najlepiej kupować wino bezpośrednio u producentów, dzięki czemu zyskamy możliwość zwiedzania piwnic, w których przechowywane jest wino. Większość z nich została wydrążona w skale tufowej, w otaczających Eger wzgórzach. Wulkaniczna skała jest stosunkowo łatwa do obróbki, a jednocześnie na tyle wytrzymała, że nie wymaga skomplikowanych wzmocnień. Ściany i sufity mrocznych i zimnych piwniczek, w których przechowywane jest wino, pokryte są szlachetną pleśnią, która tworzy właściwy mikroklimat, a jednocześnie pełni funkcję biologicznego alarmu. Kiedy warunki do przechowywania butelek staną się nieodpowiednie, na przykład za sprawą zbyt wysokiej temperatury, wygląd pleśni ulegnie zmianie, co jest sygnałem, że trzeba interweniować.

Egri Bikaver, fot.: mat.prasowe Amazon UK
Egri Bikaver, fot.: mat.prasowe Amazon UK

Winnice

W najgłębszych czeluściach piwnic leżakują najdroższe butelki przeznaczone na specjalne okazje – pomimo, że są całkowicie pokryte warstwą kurzu, właściciel winnicy doskonale zna każdą z nich. Nic dziwnego – cena każdej z tych butelek przekracza nawet kilkadziesiąt razy cenę wina z młodszych roczników. Zakup obarczony jest jednak sporym ryzykiem, po tak długim czasie przechowywania wino może być bardzo dobre, jednak może okazać się, że smak odbiega od oczekiwań. Dlatego też część butelek prawdopodobnie nigdy nie zostanie otwarta, stanowiąc cenny eksponat w winnej kolekcji.

Węgierscy winiarze coraz częściej zdają sobie sprawę z tego, że produkcja wina jest ważna, jednak równie istotne jest zbudowanie marketingowej otoczki, dzięki której można zarabiać dodatkowe pieniądze. W naszej części Europy enoturystyka dopiero raczkuje, tymczasem na świecie jest to znaczące źródło dochodu dla winiarzy. Przykładem nowoczesnego podejścia do produkcji i sprzedaży wina jest winnica Bolyki. Mieści się ona w dawnym kamieniołomie, a właścicielowi, oprócz wydrążenia imponujących piwnic, udało się urządzić amfiteatr, w którym odbywają się przyjęcia weselne, a nawet koncerty rockowe. Wszystkich odwiedzających Bolyki wita pies Pati, który uwielbia bawić się z gośćmi swoją piłeczką. Pati został odpowiednio uhonorowany – jego imieniem zostało nazwane jedno z najlepszych różowych win, a jego charakterystyczna sylwetka znalazła się na etykiecie. Do winnicy dość trudno jest trafić – przy drodze znajduje się jedynie niepozorna tabliczka z jej nazwą.

Nie tylko wino

Eger to jednak przede wszystkim piękne barokowe miasto z zachowaną zabytkową zabudową, z takimi perłami architektury, jak budynek liceum z obserwatorium astronomicznym. Budynek powstawał jako uniwersytet, jednak uczelnią w końcu się nie stał ze względu na sprzeciw cesarzowej Marii Teresy, która nie życzyła sobie szkoły wyższej w mieście. Ogromne wrażenie robi również zamek, w którym Węgrzy dzielnie bronili się przed przeważającymi wojskami Tureckimi. Na murach zachowało się dużo urządzeń wojennych oraz oryginalne armaty. Warto podkreślić, że obrona egerskiego zamku to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Węgier, a opowieść o obrońcach i ich dzielnym dowódcy stała się tematem epopei historycznej.

Baseny miejskie i kąpieliska

Gorące lato sprzyja całodziennym piknikom na terenach miejskich basenów. Takiego kompleksu wodnego nie powstydziłby się niejeden śródziemnomorski ośrodek all inclusive czy aquapark. Znajdziemy tu baseny olimpijskie, zjeżdżalnie, brodziki, sztuczne fale… Węgrzy kochają wodę, więc nawet najmniejsza miejscowość ma swój basen, a co dopiero taki Eger. Zwłaszcza, że posiada własne źródła termalne bogate w leczniczy pierwiastek rodon. Można się tu kąpać w krystalicznie czystej wodzie wypływającej bezpośrednio z podziemnych źródeł. Możliwe jest też korzystać z zabiegów hamam w prawdziwej, kilkusetletniej łaźni tureckiej.

Wystarczy wizyta na kilku węgierskich kąpieliskach, żeby stwierdzić, że każdy mieszkaniec tego kraju bez względu na wiek spędza w basenach każdą wolną chwilę. Już maluchy grają w piłkę wodną, nic więc dziwnego, że kraj zdobywa od lat mistrzostwo świata w tej dyscyplinie. Kąpieliska to również prawdziwy socjologiczny fenomen. Nigdzie indziej na świecie nie znajdziemy na basenach tylu plotkujących godzinami pań czy grających w szachy staruszków. Tu się po prostu miło spędza czas. Po co siedzieć w parku, gdy na dworze jest gorąco a woda przynosi miły chłód? Przy okazji można podleczyć reumatyzm czy poprawić krążenie.

Komu nie wystarczą egerskie baseny, może odwiedzić okoliczne kąpieliska. Kilkanaście znajduje się w promieniu zaledwie pół godziny jazdy samochodem od centrum miasta. Bukkszek posiada najdłuższą w tej części Europy zjeżdżalnię a Medvodzed baseny o największym stężeniu siarki. Warto odwiedzić Egerszalok z niesamowitymi naciekowymi formacjami wapiennymi utworzonymi przez wypływającą z głębi ziemi wodę o unikalnym składzie mineralnym. Podobne formacje możemy znaleźć np. w Pamukale czy parku Yellowstone. Powstał tu światowej klasy ośrodek wypoczynkowy z basenami i profesjonalnym spa. Gorące źródła zaś sprawiają, że z wodnych atrakcji można korzystać przez cały rok.

Miskolc

Zaledwie godzinę jazdy samochodem od Egeru znajduje się Miskolc, czwarte co do wielkości miasto Węgier. Pomimo przemysłowego charakteru miasta, zdecydowanie warto je odwiedzić ze względu na kilka prawdziwych atrakcji turystycznych. Jedną z nich jest kompleks basenów znajdujących się w jaskiniach (Barlangfürdő), zasilanych wodą termalną z podziemnych źródeł. Ściany jaskiń zostały nieco wygładzone dla bezpieczeństwa pływających, ale wnętrze zachowało surowy wygląd. Atmosferę podkreśla nastrojowe oświetlenie i spływające po ścianach mini-wodospady. W korytarzach trudno się jednak zgubić ponieważ nurt, który chwilami jest uruchamiany w specjalnym trybie turbo, krąży dookoła zespołu grot.

Do ciekawostek miasta należy również ogród zoologiczny, który został urządzony po prostu w lesie, z zachowaniem większości roślinności. Widok tygrysów wspinających się po wybiegu urządzonym wśród buków i dębów naprawdę robi wrażenie. W sumie do obejrzenia jest tam blisko 700 gatunków zwierząt.

Prawdziwie unikatowy jest Lillafured, kurort położony w Górach Bukowych nad malowniczym jeziorem Hámori. Centralną częścią kurortu jest neorenesansowy hotel otoczony wspaniałym parkiem. Do Lillafured, będącego formalnie częścią Miskolca, dojechać można samochodem, jednak my decydujemy się na pokonanie trasy unikatową wąskotorową kolejką, która w bardzo wolnym tempie pokonuje gęsto porośnięte bukami wzgórza. Zaledwie parę minut drogi od jeziora znajduje się największy na Węgrzech sztuczny wodospad – woda spada tu z wysokości 20 metrów, w pobliżu są też dwie słynne jaskinie – Anny oraz Stefana.

Na przedłużony weekend

Północne Węgry do doskonały kierunek na kilkudniowy wypad – z południowej Polski do Egeru jest tylko trochę ponad 300 kilometrów, a trasę pokonać można w 5 godzin. Najlepszy moment na wizytę to, poza wakacjami, wczesna jesień, kiedy możemy obserwować mieniące się kolorami wzgórza. W tym czasie odbywają się też festiwale związane z winobraniem, a temperatura powietrza jest o kilka stopni wyższa niż w Polsce. Kąpieliska na świeżym powietrzu, dzięki źródłom termalnym są otwarte do października, większość ma też krytą część dostępną przez cały rok. Jesień to również doskonały moment dla entuzjastów dobrej kuchni – dostępne są wtedy najbardziej dojrzałe warzywa stanowiące podstawę węgierskiej kuchni, w tym oczywiście słynna papryka.

Miskolc, fot.: mat.prasowe SmartImpact
Miskolc, fot.: mat.prasowe SmartImpact
Autor artykułu
More from Anna Drozdowska

Kulinarne miejscówki, które musisz odwiedzić na Bali

Bali to wyspa, która jest miejscem zupełnie wyjątkowym, nie tylko w skali...
Czytaj wiecej