Szaleniec musi odsapnąć (Yves Tumor – “The Asymptotical World”)

Yves Tumor, The Asymptotical World, Warp Records
Yves Tumor – "The Asymptotical World", fot. Warp Records
Nowa EP-ka Yves'a Tumora trwa tyle, co przerwa obiadowa. Osiemnastominutowy materiał jest jednak na tyle wielobarwny, że jego tymczasowość zupełnie nie odbiera radości z odsłuchu.

Wydanie tego EP było koniecznością. Yves Tumor, który od kilku dobrych lat regularnie zaskakiwał odbiorców kolejnymi brzmieniowymi ewolucjami, musiał w końcu dać sobie na wstrzymanie. Tumorowska dyskografia obfitowała w szereg metamorfoz – noise’owiec przeobrażał się w piewcę hipnagogicznego popu, a potem w psychodelicznego rockmana. Na “The Asymptotical World” natomiast kameleon z Miami po raz pierwszy nie ewoluuje, a znajduje bezpieczny przystanek i powoli łapie oddech. Przy pomocy sześciu nowych utworów podsumowuje swoje dotychczasowe decyzje kreatywne. Robi rachunek sumienia i spokojnie zastanawia się nad kolejnym wielkim ruchem.

Otwierająca EP znakomita “Jackie” brzmi jak zmutowany, kwaśny pastisz Lenny’ego Kravitza

Energetyczny singiel promujący EP

To energetyczny nokaut, który w ciągu kilku minut spina klamrą rock’n’rollowe wycieczki Tumora. Z kolei kompozycja o tytule “Crushed Velvet” chlubi się minimalizmem doprowadzonym do skrajności. Napędzająca ją, intensywna repetycja konstruuje epilog dla surowego piosenkopisarstwa znanego z poprzednich płyt artysty. Ponadto pozostałe momenty wydawnictwa stawiają kropkę przy postindustrialnych fascynacjach autora. Amerykański muzyk dopisuje konkluzje do wszystkich swoich dotychczasowych pomysłów i tym samym otwiera furtkę do zbudowania innej narracji w przyszłości. Pokazuje nam, że udało mu się dotrzeć do pewnej granicy. Musi teraz wykonać zwrot w tył i znaleźć zupełnie nową ścieżkę.

Trudno przewidzieć kierunek, w jakim wkrótce podąży Yves Tumor

Yves Tumor w wersji hipnotycznej

Jednego możemy być pewni – wciąż będzie to droga naznaczona odważnym eklektyzmem. Mozaikowa estetyka jest bowiem nieodłącznym elementem artystycznego DNA Yves’a i nie zanosi się na to, by została zastąpiona czymś innym. Kalejdoskopowe brzmienie jest głównym fundamentem tumorowskiej filozofii – spójną niespójnością definiującą jego byt na niezależnej scenie. Zdaje się także, że już niedługo autor tej EP-ki śmielej sięgnie po repertuar ładnych melodii, albowiem jego najnowsze dzieło definiuje przystępny, przebojowy chaos w duchu Mr. Bungle z czasów “Californii”. “The Asymptotical World” to zdecydowanie najbardziej zwiewna pozycja w jego dorobku.

Yves Tumor pokusił się o podsumowanie pierwszego rozdziału swojej kariery. Przygotował utwory wieńczące opowieść o koncepcji gwiazdy rocka na miarę naszych czasów. Takiej, dla której stylistyczne niezdecydowanie jest cnotą, a pojęcie jednolitej tożsamości fikcją. Uosobienie playlistowej wrażliwości XXI wieku na chwilę wciska przycisk stop. Gdy powróci, na pewno narobi jeszcze większego zamieszania niż do tej pory.  

Yves Tumor na żywo
Autor artykułu
More from Łukasz Krajnik

Ułuda przyszłości

W ciągu ostatnich kilku dni rodzime media żyły przede wszystkim jednym wydarzeniem...
Czytaj wiecej