Co się stało z najdroższym obrazem świata?

Zbawiciel świata, Leonardo da Vinci
Fragment obrazu "Zbawiciel świata", którego autorstwo – mimo kontrowersji – przypisano Leonardo da Vinciemu
15 listopada miną dokładnie cztery lata od momentu, gdy podczas aukcji w Christie's ustanowiono nowy rekord – "Zbawiciel świata" trafił w ręce następcy saudyjskiego tronu i... słuch po nim zaginął. Gdzie ukryto obraz i czy rzeczywiście jego autorem jest Leonardo da Vinci?

Kto by pomyślał, że świat sztuki może być tak mocno związany z polityką i skrywać tajemnice, których rozwiązanie doprowadziłoby do niemałego skandalu międzynarodowego? “Zbawiciel świata” jest obrazem namalowanym przeszło pięćset lat temu, ale jego sława rozbłysła ledwie przed dekadą. Zainteresowanie wizerunkiem Chrystusa z miejsca wzbudziło jednak nie tylko zachwyty, ale i spory wśród historyków sztuki.

Zachwyty nad “Salvator Mundi” mają wielowiekową tradycję. Obraz namalowany dla Ludwika XII przez lata fascynował zwłaszcza brytyjską elitę, choć po śmierci małżonki króla Francji malunek ofiarowano zakonnikom z Nantes. Niemal sto pięćdziesiąt lat później zobaczyła go królowa Anglii Henryka Maria de France, zlecając Wenceslausowi Hollarowi stworzenie kopii. Dopiero w XIX wieku, gdy klasztor zlikwidowano, oryginał opuścił jego mury i rozpoczął wędrówkę. Wielokrotnie zmieniał właścicieli, aż w końcu trafił w ręce rosyjskiego oligarchy Dmitrija Rybołowlewa.

Da Vinci czy nie?

Leonardo da Vinci, Zbawiciel świata, Christie's, lya S. Savenok
Prezentacja “Zbawiciela świata” podczas rekordowej aukcji w Christie’s (15 listopada 2017), fot. Ilya Savenok

Co najistotniejsze w tej sprawie, wciąż trudno o zgodność co do autorstwa obrazu. Od dawna pojawiały się głosy, że “Zbawiciel świata” jest dziełem da Vinciego lub jednego z jego akolitów. Jako pierwsza zauważyła to Dianne Modestini, uznana ekspertka od renowacji obrazów. W 2005 roku zgłosiło do niej dwóch handlarzy dziełami sztuki, którzy nabyli malunek za marne 1 175 dolarów. Przez kolejne lata uznawano jednak, że jego autorem jest uczeń mistrza – Giovanni Boltraffio. Dopiero przygotowując wystawę w London National Gallery (pierwszą okazję, by malunek zobaczyć), zlecono bardziej szczegółowe badania, które skłóciły świat sztuki. W 2011 roku grupa włoskich ekspertów doszła do wniosku, że to jeden z największych mistrzów renesansu namalował wizerunek Chrystusa.

Do dziś nie ma zgody środowisk akademickich co do autorstwa obrazu. Samo pojawienie się nazwiska wielkiego mistrza w przestrzeni publicznej zaowocowało jednak natychmiastowym i znaczącym wzrostem wartości dzieła. Ekspertyza włoskich badaczy wywarła więc olbrzymi wpływ na rynek sztuki, przy okazji rozdzierając artystyczną fasadę tego środowiska. Pod nią skrywały się zaś: wielkie pieniądze, polityka i strefy wpływów.

Już samo kupno obrazu przez Rybołowlewa badane było przez szwajcarskie służby jako potencjalne przestępstwo. Najpierw nowojorscy inwestorzy sprzedali bowiem “Zbawiciela świata” Yves’owi Bouvierowi za 83 000 000 dolarów, by dwa dni później Szwajcar za 127 500 000 odsprzedał go Rosjaninowi. Ostatecznie zaś w 2017 roku oligarcha wystawił obraz na aukcję w Christie’s, zarabiając rekordowe 450 312 500 dolarów. Kontrowersje budzi także fakt, że mimo braku konsensusu środowisk naukowych kurator zdecydował się wystawić obraz jako dzieło Leonarda da Vinciego, co bez wątpienia podbiło cenę.

“Zbawiciel świata” doprowadzi do konfliktu?

Francja, Emmanuel Macron, Arabia Saudyjska, Muhammad ibn Salman, Bandar Algaloud
Prezydent Francji Emmanuel Macron i książę Arabii Saudyjskiej Muhammad ibn Salman podczas spotkania w 2018 roku, fot. Bandar Algaloud

Niebagatelne pieniądze, wyższe o połowę od poprzedniego rekordu (“Zmianę” Willema de Kooninga sprzedano w 2015 za 300 000 000 dolarów), muszą rozpalać wyobraźnię. Jeszcze ciekawiej robi się, gdy weźmiemy pod uwagę, że obecnym posiadaczem obrazu jest Muhammad ibn Salman – książę Arabii Saudyjskiej. Ten sam, który głosi kontrowersyjne tezy o dotychczasowym funkcjonowaniu swojego kraju, pozując na człowieka, który odmieni oblicze Bliskiego Wschodu; ale też ten sam, któremu CIA przypisuje zlecenie głośnego zabójstwa niepokornego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego.

Oczywiście przejęcie przez niego obrazu sprawia, że świat sztuki nie ma już szans na zweryfikowanie nowych, stale pojawiających się tez. Ostatnim, czego książę ibn Salman by chciał, to dowiedzieć się o potencjalnym przepłaceniu za deskę z olejnym malowidłem. Prawda jest taka, że obecnie nikt nawet nie wie, gdzie “Zbawiciel świata” się znajduje. Jedne teorie mówią o – dość logicznym – wyeksponowaniu dzieła w pałacu księcia. Drugie o przechowywaniu go w pilnie strzeżonym miejscu w Genewie, jeszcze inne o tym, że praca zawisła na… jachcie Muhammada ibn Salmana.

Swego czasu książę Arabii Saudyjskiej spotkał się nawet z Emmanuelem Macronem, ten zaś był swoistym ambasadorem Luwru, który chciał pokazać “Zbawiciela świata” wraz z “Moną Lisą” podczas wielkiej wystawy poświęconej twórczości da Vinciego. Rozmowy były zaawansowane, ale ostatecznie do porozumienia nie doszło. Od momentu sprzedaży nikomu poza posiadaczem nie było dane podziwiać rekordowy obraz. Z perspektywy czasu sama akcja promująca aukcję wydaje się natomiast doskonale wyreżyserowaną szopką. Pojawia się także coraz więcej pytań i kontrowersji, ale też filmów dokumentalnych zgłębiających tę tajemniczą historię. Najnowsze z nich to “The Savior for Sale” Antoine’a Vitkine’a oraz “The Lost Leonardo” Andreasa Koefoeda. Niestety żaden z nich nie doczekał się jeszcze polskiej dystrybucji.

Zbawiciel świata, Leonardo da Vinci
“Zbawiciel świata” (c. 1506-13) – Leonardo da Vinci (przypuszczalnie)
Autor artykułu
More from Damian Halik

NiftyX – ładowarka i powerbank ukryte w bransoletce

W dobie smartfonów, ładowarki stały się nieodzownym elementem codziennego ekwipunku. W końcu...
Czytaj wiecej