Zielony jak Wiedeń. Parki zamiast ulic to przyszłość?

Wiedeń staje się zielonym miastem, fot. Carla Lo/Wiener Stadtgärten
Wiedeń staje się zielonym miastem, fot. Carla Lo/Wiener Stadtgärten
Zmiany klimatyczne odciskają na naszym życiu coraz większe piętno, nawet jeśli ignorujemy ich skutki na co dzień. W czasie, gdy politycy z całego świata niespiesznie debatują nad planem ratunkowym i wyznaczają odległe terminy wprowadzania zmian, niektóre samorządy wyszły przed szereg i wzięły sprawy w swoje ręce – Wiedeń jest tego najlepszym przykładem.

Zielona inicjatywa od dłuższego czasu zdobywa na Zachodzie coraz większą popularność. Zjawisko to przybiera różne formy, ale cel jest jeden: poprawa jakości życia przy jednoczesnej trosce o środowisko. Wiedeń doskonale czuje ten klimat, a jego mieszkańcy zdają się rozumieć, w czym rzeczy – zresztą to oni skorzystają na zmianach. A że zmienia się dużo, zapewne każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet ci, którzy wolą bagatelizować zagrożenie związane z globalnym ociepleniem, w upalne, letnie dni z pewnością nie pogardzą chwilą wytchnienia w cieniu drzew. Tych zaś w Wiedniu pojawia się coraz więcej – znikają natomiast ulice.

Wiedeń z miesiąca na miesiąc robi się coraz bardziej zielony

Tak ma wyglądać Cooling-Park w wiedeńskim Esterházypark, fot. Carla Lo/Wiener Stadtgärten
Tak ma wyglądać Cooling-Park w wiedeńskim Esterházypark, fot. Carla Lo/Miasto Wiedeń

Nie jest tak, że dla władz stolicy Austrii problem globalnego ocieplenia pojawił się niedawno, wraz z pierwszą falą upałów. Fakt, prace nad Else-Feldmann-Park ruszyły dopiero w kwietniu, ale to tylko jeden z elementów długofalowego planu wiedeńskiego samorządu. Miasto zazielenia się z miesiąca na miesiąc, a każda modernizacja konsultowana jest z klimatologami i mieszkańcami. Wszystko to ujęto w programie przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Kluczowe są tu nowe tereny zielone, odbierające jak najwięcej słonecznych promieni, by te nie nagrzewały powierzchni ulic, chodników i ścian budynków; ale też drzewa, mające zbawienny wpływ na mikroklimat betonowej dżungli. Wiedeńscy samorządowcy nie zapominają także o położeniu nowych nawierzchni, które w przeciwieństwie do betonu przepuszczą wodę do gruntu.

Projektem pilotażowym, który miał oswoić opinię publiczną z zielenią, jest tak zwany Cooling Park. To specjalna strefa, która w trakcie upałów ma oferować temperaturę niższą nawet o sześć stopni Celsjusza. By mogło się tak stać, potrzebna była modernizacja Esterházypark, zlokalizowanego w dzielnicy Mariahilf. Wysiłek się jednak opłaci, bo dzięki temu w okolicy popularnego Domu Morza powieje chłodna bryza! Kolejna dzielnica, Neubau, na potęgę sadzi natomiast drzewa – w tym roku ma się ich pojawić około stu. Zielonych projektów, stopniowo okalających wiedeńskie Śródmieście jest zdecydowanie więcej, ale najgłośniej zrobiło się o Else-Feldmann-Park.

Po co przebudowywać ulice, jeśli można zmienić je w parki?

Else-Feldmann-Park na wizualizacji, fot. Bezirksvorstehung Leopoldstadt
Else-Feldmann-Park na wizualizacji, fot. Bezirksvorstehung Leopoldstadt

Jednym z najpopularniejszych sposób radzenia sobie z nadmierną emisją spalin oraz produkcją smogu, jest zamykanie centrów miast dla samochodów. Kolejne europejskie metropolie decydują się na to rozwiązanie – pomysł działa, ale ma wielu przeciwników. Zapewne dlatego fakt, że w Wiedniu postanowiono pójść o krok dalej i nie tylko zamknąć ulicę, ale też zerwać z niej nawierzchnię i teren zamienić w park, odbił się tak głośnym echem. Warto jednak zagłębić się w szczegóły. Tego typu modernizacja przeprowadzana z głową, choć kontrowersyjna, wytrąca bowiem z rąk przeciwników wszystkie argumenty.

Wspomniany Else-Feldmann-Park ma powstać w dzielnicy Leopoldstadt, gdzie dorastała pisarka, której imieniem nazwano to miejsce. W rzeczywistości drastyczny opis zamykania ulicy i sadzenia zieleni w miejscu jezdni tutaj sprowadza się do… dwudziestu jeden drzew. Tyle jednak wystarczy, by uzyskać 3,7 tysiąca metrów kwadratowych zielonej przestrzeni. Jak? Przez połączenie skweru u wylotu Trunnerstraße na Am Tabor z zadrzewionym obszarem po drugiej stronie ulicy.

Plan zagospodarowania Trunnerstraße, fot. Wiener Stadtgärten
Plan zagospodarowania Trunnerstraße, fot. Miasto Wiedeń

Jako że teren należy do Inspektoratu Pracy, nie było większych problemów, by włączyć go do projektu. Co więcej, dotąd odgrodzony obszar został otwarty – mur, który odgradzał go od ulicy, runął jako jeden z pierwszych symboli zmiany. Plan ten opracowano jeszcze w 2018, konsultując się ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. Diabeł, jak zwykle, tkwi bowiem w szczegółach. Trunnerstraße to mało znacząca ulica, która nie ma większego wpływu na przepustowość głównych arterii miasta. Kierowcy nie ucierpią, a ponieważ dzięki zaślepieniu ulicy mieszkańcy nie stracą niczego – łącznie z miejscami parkingowymi – zyskując natomiast spokój, projekt wzbudził duży entuzjazm.

Wybuch pandemii nie zniweczył planów i mimo problemów prace trwają w najlepsze. Else-Feldmann-Park zostanie udostępniony przechodniom już we wrześniu. Wiedeń nie kończy jednak swojej metamorfozy na tych kilku modernizacjach. Z uwagi na dobre przyjęcie zmian władze miasta rozważają kolejne, podobne inwestycje. Więcej ulic, które nie są niezbędne dla ruchu samochodowego, może w przyszłości podzielić los Trunnerstraße. Co jednak najważniejsze – zadecydują o tym mieszkańcy.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Co Jack Hawksworth porabiał w trakcie pandemii?

Świat sportu powoli odradza się po zawieszeniu rozgrywek w związku z pandemią,...
Czytaj wiecej