Igrzyska zakończone, czas na rachunek sumienia

Ryōyū Kobayashi, Igrzyska Olimpijskie w Pekinie, Olympics.com
Ryōyū Kobayashi podczas Igrzysk w Pekinie zdobył srebrny i złoty medal, fot. Olympics.com
Za nami kolejne Igrzyska Olimpijskie w czasach pandemii – co nie pozostało bez znaczenia dla startów. Udało się jednak podtrzymać passę i po raz kolejny Polska wraca z zimowych Igrzysk z medalem. Biorąc pod uwagę historię, to wcale nie było takie oczywiste.

Przed rozpoczęciem zmagań zastanawialiśmy się nawet, kto może uratować honor Polski. Pamiętajmy też, że między 1972 a 2002 rokiem nie zdobyliśmy żadnego medalu olimpijskiego zimą. Ostatnie edycje były pod tym względem nieco lepsze, choć i tak pozostawiają wiele do życzenia. No dobrze, ale z czego przede wszystkim zapamiętamy Igrzyska w Pekinie?

Letnie Igrzyska Olimpijskie były dla nas dość udane, ale długo musieliśmy czekać na jakikolwiek krążek. Tym razem było inaczej. Już dwa dni po ceremonii otwarcia, w niedzielę 6 lutego, otworzyła się jedna z największych szans. Konkurs skoczków na skoczni normalnej. Po pierwszej serii trzeci był Stoch, ale ostatecznie to Dawid Kubacki przypuścił atak i z ósmego miejsca awansował na trzecie, zdobywając brąz.

Okazało się, że to nasz jedyny krążek

Najbliżej kolejnego medalu był Piotr Michalski, który zajął czwarte miejsce w rywalizacji na 1000 metrów w łyżwiarstwie szybkim. Przegrał trzecie miejsce o zaledwie 0,08 sekundy! Również czwarte miejsce zajął Kamil Stoch na skoczni dużej. Po zawodach Polak nie krył łez. Zabrakło mu tylko 4,1 punktu.

Nasz dorobek blednie, gdy zorientujemy się, że w klasyfikacji medalowej wyprzedziła nas… Hiszpania. Pochodzącą z Sabadell snowboardzistka Queralt Castellet zdobyła srebrny krążek. To dla Hiszpanii dopiero piąty medal w historii Zimowych Igrzysk Olimpijskich. W klasyfikacji wyprzedziły nas także Nowa Zelandia czy Australia.

Zwycięzcami klasyfikacji medalowej po raz kolejny zostali Norwedzy

Finowie cieszący się po wygraniu finałowego meczu hokeja na lodzie, fot. tsn.ca

Szesnaście złotych medali to rekord na Zimowych Igrzyskach. Łącznie Norwedzy zdobyli ich aż trzydzieści siedem. Świętowali również Chińczycy, którzy zdobyli dziewięć złotych medali, co pozwoliło im zająć trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej, ale też – co prawdopodobnie dla nich ważniejsze – wyprzedzili w niej bezpośrednio Stany Zjednoczone.

Po raz pierwszy w historii złoty medal na Igrzyskach w hokeju na lodzie zdobyła natomiast Finlandia. Mistrzowie świata z 2019 roku pokonali w finale faworyzowanych Rosjan. Sensacją był także brązowy medal Kanadyjczyków w konkursie drużyn mieszanych w skokach narciarskich. Matthew Soukup do tej pory zdobył jeden punkt w zawodach Pucharu Świata, a wraca z medalem igrzysk olimpijskich.

Te Igrzyska to także historie sprzeczności

W ostatniej chwili zablokowano start Natalii Maliszewskiej ze względu na dodatni wynik testu na koronawirusa. Wyeliminowało to ją ze startu na koronnym starcie na dystansie 500 metrów. Jej kolejne starty nie były natomiast udane i z Pekinu wraca bez medalu. Okazuje się, że łatwiej wystartować, mając pozytywne wyniki dopingowe. Tak było z Kamiłą Walijewą.

Zakazana trimetazydyna znajdowała się w jej krwi podczas rozegranych pod koniec grudnia mistrzostw Rosji – podało TVP Sport. Mimo to zawodniczka została dopuszczona do rywalizacji. I chociaż indywidualnie zajęła czwarte miejsce (mówiła o tym, że przygniotła ją presja związana z historią dopingową), to w zawodach drużynowych sięgnęła po złoto. Sprawa jednak będzie dalej wyjaśniana. Rosjanka tłumaczyła się, że substancja mogła znaleźć się w jej organizmie przypadkiem – np. przez picie z tej samej szklanki, co jej dziadek.

Skoki ratują Igrzyska

Dawid Kubacki z brązowym medalem olimpijskim, Matthias Schrader, AP Photo
Dawid Kubacki z brązowym medalem olimpijskim, fot. Matthias Schrader/AP Photo

To już drugi Igrzyska z rzędu, kiedy najważniejszą imprezę czterolecia ratują skoki narciarskie. Z Pjongczangu przywieźliśmy brąz w drużynie, a złoto zdobył na dużej skoczni Kamil Stoch. Teraz brąz z normalnej skoczni przywiózł Kubacki. To i tak wyczyn, patrząc na to, jak słaby sezon mają nasi skoczkowie. Drużynowo byliśmy zaledwie na szóstym miejscu, a przecież rok temu podczas Mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym zdobyliśmy – podobnie jak na ostatnich Igrzyskach – złoto (Piotr Żyła na skoczni normalnej) i brąz (w drużynie).

Skoczkowie się jednak starzeją i trudno powiedzieć, kto wystartuje za cztery lata w Cortina d’Ampezzo. Wielu sportowców w innych konkurencjach zapowiadało, że pojechało do Pekinu po doświadczenie, tylko czy ono zaprocentuje? Bardzo byśmy chcieli, ale na razie mimo wszystko niełatwo patrzeć z optymizmem na to, co będzie się dziać we Włoszech.

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Powstaje skuteczna szczepionka przeciw malarii

Malaria to wciąż jedna z najgroźniejszych chorób na świecie – znana ludziom...
Czytaj wiecej